Resort środowiska sprawdza decyzję ws. wydobycia węgla w okolicach Gopła
O tym, że w resorcie trwa ponowne sprawdzanie sprawy koncesji na eksploatację górniczą w pobliżu Gopła, poinformował we wtorek dziennikarzy w Katowicach minister środowiska, Maciej Nowicki.
Zaznaczył, że gdy główny geolog kraju podejmował decyzję w tej sprawie, opierał się na wszystkich wymaganych przepisami dokumentach i analizach.
Według ministra, kluczowe dla sprawy będzie ustalenie, czy w dokumentacji prawidłowo określono tzw. lej depresyjny, którego powstanie jest efektem eksploatacji.
- Jeżeli będziemy uważać, że nie zrobiono błędu przy określaniu np. leja depresyjnego, to uważam, że decyzja powinna być utrzymana – powiedział dziennikarzom Nowicki.
Ekolodzy i niektórzy naukowcy alarmowali wcześniej, że lej depresyjny, powstały na skutek wydobycia, obniży poziom wód gruntowych o kilka metrów i poważnie zachwieje równowagę w całym ekosystemie. O sprawie napisała przed tygodniem „Gazeta Wyborcza”.
Zdaniem Nowickiego, według wszystkich dokumentów, na jakich opierał się w tej sprawie główny geolog kraju, lej depresyjny nie ma wpływu na jezioro Gopło.
- Teraz jeszcze poprosiliśmy o wszystkie dane i jeszcze raz to wszystko sprawdzamy – zapewnił minister.
Lej depresyjny to obszar obniżonego statycznego zwierciadła wód gruntowych w stosunku do jego naturalnego poziomu wokół miejsca ich poboru. Przyczyną powstawania leja depresji jest wypompowywanie wody dla celów gospodarczych lub bytowych, a także podczas działalności kopalń odkrywkowych i podziemnych. Efektem może być zachwianie stosunków wodnych danego obszaru, przesuszenie gruntów, czy trudności z zaopatrzeniem w wodę na wsi.
Nowicki nie spodziewa się, aby w przypadku koncesji dla kopalni Konin i jej wpływu na jezioro Gopło wystąpiły podobne protesty ekologów, jak w dolinie Rospudy.
Sprawa Gopła stała się głośna, gdy Ministerstwo Środowiska wydało zgodę na udzielenie koncesji kopalni węgla brunatnego Konin na wydobycie węgla ze złoża Tomisławice. Przeciwko tej decyzji zaprotestowały m.in. organizacje ekologiczne.
Resort środowiska tłumaczył, że udzielenie koncesji na wydobycie węgla brunatnego w okolicy jeziora było uzgodnione z ministrem gospodarki, Wyższym Urzędem Górniczym oraz gminą Wierzbinek i odbyło się zgodnie z obowiązującymi przepisami.
W ubiegłym tygodniu „Gazeta Wyborcza” w artykule \"Kopalnia zniszczy Gopło\" podała, że niedaleko jeziora ma powstać \"wielka odkrywka węgla brunatnego\".
- Sprawa przypomina walkę o Dolinę Rospudy, ale zniszczenia mogą być o wiele większe – mówił w gazecie ornitolog z uniwersytetu w Poznaniu, Michał Kupczyk.