Resort skarbu modyfikuje plany restrukturyzacji stoczni
fot: PAP
Związki w gdyńskiej stoczni żądają wstrzymania zwolnień w ramach programu dobrowolnych odejść
fot: PAP
Zaapelowała do polskiego rządu o szybkie przesłanie osobnego planu restrukturyzacji dla stoczni w Gdańsku. Dla zakładów w Gdyni i Szczecinie Kroes zaproponowała rozwiązanie sprawdzone przy restrukturyzacji greckich linii lotniczych Olimpic Airways: wyodrębnienie majątku trwałego, sprzedanie go inwestorom w drodze przetargów, spłatę długów z pieniędzy, które to przyniesie oraz likwidację spółki, która przeprowadzi tę operację. KE wydałaby negatywną decyzję w sprawie pomocy publicznej, ale realizacja planu złagodziłaby jej skutki. Zdaniem wiceministra skarbu Zdzisława Gawlika, Kroes chce pracować nad optymalnym modelem restrukturyzacji stoczni oraz przemysłu stoczniowego. Gawlik zapowiedział, że MSP na pewno prześle do Brukseli osobny plan restrukturyzacji dla stoczni Gdańsk, który będzie uwzględniał interes rządu. Poinformował również, że MSP pracuje nad \"pewnymi scenariuszami\" dla zakładów w Gdyni i Szczecinie - poinformowała PAP.
Nie chciał zdradzać szczegółów. Jego zdaniem, modyfikacja planów restrukturyzacji obu stoczni będzie wymagała zmiany wielu aktów prawnych. Firma ISD - właściciel stoczni Gdańsk - deklaruje, że jest gotowa zarówno na samodzielną restrukturyzację, jak i wspólną ze stocznią Gdynia. ISD czeka na przedyskutowanie z MSP konkretów osobnego planu restrukturyzacji dla zakładu w Gdańsku, złożonego w resorcie pod koniec września. Rzecznik MSP Maciej Wewiór podkreślił w środę, że projekt ten musi spełniać warunki stawiane zarówno przez KE, inwestora oraz resort skarbu. Największy związek zawodowy działający w Stoczni Gdańsk, NSZZ \"Solidarność\" domaga się szybkiego wyjaśnienia sytuacji w ich firmie.
Pomysł Kroes na restrukturyzację i prywatyzację stoczni źle oceniają przedstawiciele stoczni Gdynia i Szczecin. - To, co proponuje komisarz Kroes, oznacza zamknięcie bytu prawnego naszej stoczni. Poza tym takie rozwiązanie nie jest możliwe dziś w polskim prawie - powiedział w środę PAP prezes Stoczni Gdynia Antoni Poziomski. W najbliższy wtorek związkowcy zakładów w Gdyni i Szczecinie planują manifestację w Brukseli. - Chcemy powiedzieć komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes, że nie ma zgody na proponowany przez nią model likwidacyjny stoczni - powiedział w środę PAP przewodniczący zakładowej NSZZ \"Solidarność\" w Stoczni Szczecińskiej Nowa Krzysztof Fidura.
Zapowiedział, że związkowcy oczekują na spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem, aby wyjaśnić kierunki działania rządu w sprawie przemysłu stoczniowego w Polsce. Związkowcy podkreślają, że likwidacja bądź upadłość stoczni to najgorsza możliwość - utrata pracy dla tysięcy zatrudnionych w samych stoczniach, jak i firmach kooperujących. Zdaniem eurodeputowanego prof. Dariusza Rosatiego, dzięki wtorkowej debacie w PE udało się umiędzynarodowić sprawę polskich stoczni.
- Wzięło w niej udział wielu polskich oraz zagranicznych posłów. Jednoznacznie domagali się od Komisji Europejskiej więcej czasu i elastyczności, wskazując na ochronę przemysłu stoczniowego, szczególnie w obecnie trudnych warunkach na światowych rynkach - powiedział Rosati.
Według wiceszefa europarlamentu Marka Siwca, debata zapoczątkowała otwartą dyskusję w sprawie stoczni. Siwiec sceptycznie odnosi się do pomysłu Kroes. - Komisarz proponuje upadłość stoczni, ale w rozumieniu zachodnioeuropejskim. Chodzi o ogłoszenie sprzedaży majątku, w wyniku której inwestorzy mogliby go nabyć. Teoretycznie ma to prowadzić do wznowienia produkcji - powiedział. - Ja jeszcze nie widziałem takiej upadłości, żeby prowadziła do rozkwitu przedsiębiorstwa. Do tego pomysłu mam bardzo sceptyczny stosunek - dodał Siwiec. Szef SLD Grzegorz Napieralski przypomniał w środę, że Sojusz wnioskował o debatę w PE.
- To my o to zabiegaliśmy u szefa europejskich socjalistów Martina Schulza, aby taka debata się odbyła, aby lobbować u pani komisarz, żeby dać jeszcze jedną szansę stoczniom - mówił na środowej konferencji prasowej w Sejmie Napieralski. Poseł SLD (klub Lewicy) Stanisław Wziątek dodał, że dzięki debacie w PE, polskie stocznie mogą zyskać znacznie więcej czasu. Jeśli KE nie zaakceptuje planów restrukturyzacji stoczni, zakłady będą musiały zwrócić pomoc publiczną, którą otrzymały po przystąpieniu Polski do UE, co może oznaczać ich bankructwo.