Relacja lekarza: Poparzenia sięgały nawet 90 proc. powierzchni ciała
fot: Krystian Krawczyk
Mieliśmy do czynienia z pacjentami bólowymi, więc w pierwszej kolejności staraliśmy się przyjść tym ludziom z pomocą w cierpieniu i uśmierzyć ból powiedział Michał Świerszcz, lekarz koordynator akcji ratunkowej
fot: Krystian Krawczyk
- Musiałem natychmiast wezwać posiłki. Wezwaliśmy śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Kielc, Gliwic, Warszawy i Krakowa – mówił dr Świerszcz i opisał charakter obrażeń u rannych górników, których zaopatrywał. - Były to głównie poparzenia górnych dróg oddechowych, najbardziej groźne dla życia spośród wszystkich poparzeń. Były też uszkodzenia czaszek i złamania, ale nie zajmowaliśmy się nimi, bo były mniej groźne od poparzeń.
Niektórych górników musieliśmy intubować.
O rokowaniach w tej chwili bardzo trudno mówić, bo w takich przypadkach poparzeń stan rannego może zmieniać się z minuty na minutę.
Mieliśmy do czynienia z pacjentami bólowymi, więc w pierwszej kolejności staraliśmy się przyjść tym ludziom z pomocą w cierpieniu i uśmierzyć ból .
U wszystkich pacjentów poparzenia przekraczały 50 proc. powierzchni ciała a w niektórych przypadkach dochodziły nawet do 90 procent.