Rano haruje na dole, popołudniami trenuje młodzież. Syna wychował na mistrza Europy

1574335257 oskar seweryn koziel porto arc

fot: Archiwum domowe

17-letni Oskar Kozieł wygrał wszystkie walki na niedawnych Mistrzostwach Europy

fot: Archiwum domowe

Jeszcze w październiku pracowali w pocie czoła i marzyli o kolejnym medalu. Dziś ich marzenia już są spełnione. Młody karateka Oskar Kozieł z Jastrzębia-Zdroju, trenując pod okiem swojego ojca Seweryna, górnika z ruchu Borynia, sięgnął po kolejne złoto.

Oskar Kozieł ma 17 lat i już jest o nim głośno na cały świat. Dopiero co powrócił z Mistrzostw Europy w Portugalii, gdzie wygrał wszystkie walki broniąc dzielnie tytułu mistrza kontynentu w karate kyokushin, w kategorii „junior 16-17 lat”.

- Zawody odbyły się w Metropolitalnej Hali Sportowej w Porto Vila do Conde. Udział w nich wzięło ponad 350 zawodników reprezentujących 26 krajów, walczących w 46 kategoriach wagowych, kumite i kata. Reprezentacja Polski wystartowała w trzynastoosobowym składzie, zajmując w klasyfikacji drużynowej pierwsze miejsce – relacjonuje Seweryn Kozieł.

Oskar stoczył cztery pojedynki. Jego przeciwnikami byli reprezentanci Francji, Izraela i Bułgarii. W finale trafił na Hiszpana Joaquina Martina.

- Bardzo wymagający rywal z wieloma sukcesami na koncie. Zaliczyłem trudną walkę, ale chyba nie najtrudniejszą w karierze. Za to - przyznam - dość wyrównaną. Szczerze mówiąc adrenalina była tak wysoka, że nie jestem w stanie odtworzyć całego jej przebiegu. O zwycięstwie zadecydował ostatecznie werdykt sędziowski. Jestem szczęśliwy, że zwyciężyłem. Martin stanął na drugim stopniu podium, a na trzecim Daniel Gibowski z klubu Shodan Chojna – podsumował Oskar Kozieł.

Żeby było ciekawiej, ojcu nie było dane zobaczyć wszystkich walk syna. Na mistrzostwa do Portugalii poleciał bowiem nie tylko w charakterze trenera, ale też sędziego. Od kilku lat posiada specjalną międzynarodową licencję upoważniającą go do sędziowania pojedynków karate.

- Śledziłem finał. To był naprawdę mocny pojedynek. Obaj zawodnicy zadawali silne ciosy, mając na sobie co najmniej kilka urazów po poprzednio stoczonych pojedynkach. Moim zdaniem Oskar był na macie bardziej aktywny, dynamiczniej uderzał - ocenia tata trener.

Chłopak nie pierwszy raz triumfuje w zawodach dużej rangi. Trenuje od czwartego roku życia. W 2017 r. sięgnął po raz pierwszy po tytuł mistrza Europy na zawodach w niemieckim Ahlbeck. Sukces powtórzył przed rokiem w Kaliningradzie. W tym roku potwierdził, że w tej kategorii nie ma lepszych od niego, przynajmniej na Starym Kontynencie.

Młody adept karate jest obecnie uczniem II klasy Liceum Ogólnokształcącego nr 3 w Jastrzębiu-Zdroju o profilu policyjnym. Nie pójdzie więc w ślady ojca, który w ruchu Borynia kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie zatrudniony jest w charakterze operatora spągoładowarki. Rodziciela podziwia jednak za sukcesy sportowe, pracowitość i wytrwałość w dążeniu do celu. - Wrócić z szychty na dole i brać się za trenowanie, to przecież sztuka nie lada – powtarza.

- Trzeba mieć końskie zdrowie i stalowe nerwy – żartują koledzy z pracy.

- Trenuję młodzików i asystuję przy treningach zawodników wyższej kategorii. Lubię ten sport, a praca z zawodnikami to moje hobby, sposób spędzania wolnego czasu. Cieszę się, że Oskar osiąga sukcesy. W tej dziedzinie idzie wyraźnie w moje ślady - śmieje się Seweryn Kozieł.

A co na to wszystko złoty medalista z Porto?

- Cóż, ojciec jest wymagającym trenerem. Nie zmusza mnie do chodzenia na salę gimnastyczną, ponieważ ćwiczenie karate to również moje ulubione zajęcie. Ma za to jedną zasadę. Otóż bardzo dba o to, żebym z każdego treningu wychodził na czworakach – przyznaje junior karateka.

Przed ojcem i synem szerokie plany. W przyszłym roku w Tokio i Chicago odbędą się ważne turnieje. W kalendarzu zaplanowano też kolejne Mistrzostwa Europy i Świata, których gospodarzem będzie tym razem Polska.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zapraszają na pierwsze zajęcia Energetyczno-Górniczego Uniwersytetu III Wieku

Nowy Uniwersytet III Wieku o profilu energetyczno-górniczym ma na celu stworzenie miejsca, w którym zawodowcy związani z górnictwem i energetyką będą mogli pogłębiać wiedzę o historii śląskiego przemysłu oraz współczesnych wyzwaniach technologicznych.

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.