RAG: ludziom trzeba pokazać jak wygląda praca na dole
fot: Kajetan Berezowski
Christopher Beike przy wejściu na lampownię kopalni Prosper-Haniel w Bottrop
fot: Kajetan Berezowski
Jeśli zainteresowanie turystyką industrialną będzie nadal w Polsce rosło, nie jest wykluczone, że niektóre śląskie kopalnie prócz wydobywania węgla zajmą się również organizacją ruchu turystycznego.
W kopalni Prosper-Haniel, w niemieckim Bottrop, taka sytuacja ma już miejsce.
- Zabytki już im nie wystarczą. Ludzie chcą wiedzieć jak wygląda praca na dole. To dobrze, ponieważ my wychodzimy z założenia, że umożliwienie zwiedzenia kopalni w ruchu jest najlepszą formą kontaktu ze społeczeństwem. Mamy jednak tak olbrzymią ilość zgłoszeń z całego kraju. Już nie jesteśmy w stanie wszystkich zadowolić. Na razie organizujemy każdego dnia po dwa zjazdy dla grup zorganizowanych. Priorytet otrzymały ugrupowania polityczne, partie, organizacje społeczne, uczelnie, instytuty, urzędy oraz mieszkańcy regionu, którzy chcąc nie chcąc, zdani są na codzienne obcowanie z górnictwem na dobre i na złe - wyjaśnia Christoper Beike, rzecznik koncernu RAG.
Jeszcze przed kilku laty o możliwość zjazdu na dół ubiegali się członkowie stowarzyszeń hodowców królików, czy też grupy kolekcjonerów kufli do piwa. Teraz kierownictwo kopalni Prosper-Haniel z przykrością musi im odmawiać.
- Brakuje po prostu dla nich miejsca na dole i naszego czasu. Gdybyśmy chcieli wszystkim chętnym umożliwić zwiedzanie kopalni, trzeba było by zwyczajnie wstrzymać wydobycie - dodaje Beike.
Dla ruchu turystycznego, kopalnia przeznaczyła jedno ze swych pomieszczeń. Zainteresowani mogą tu uzyskać podstawowe informacje o działalności kopalni, wypić kawę i podpisać odpowiednie dokumenty.
Każdorazowo przeprowadzane jest również szkolenie z obsługi aparatu ucieczkowego i bhp.
Uczestnicy zjazdu mogą poza tym poprosić o zmierzenie ciśnienia tętniczego i w razie niepokojącego wyniku zapytać o radę lekarza.
-Póki co, nie mieliśmy żadnych przykrych incydentów – podsumowuje rzecznik RAG.