Rada KGHM prześwietli premie prezesów
fot: mining-technology.com
W kopalni KGHM
fot: mining-technology.com
Będzie gorąco. W radzie KGHM nie ma zgody co do tego, czy po ostatnich wydarzeniach w spółce jej prezesom należą się premie. Zarząd odnotował jeden sukces — udało mu się powstrzymać strajk bez przyznawania podwyżek, których domagała się załoga. Dlatego, choć zrezygnował z połączenia kopalń i hut, które miało przynieść duże oszczędności, stosunki ze związkami są napięte - napisał \"Puls Biznesu\".
Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności, mówi wprost: premie prezesom się nie należą. To nie czcze gadanie, bo reprezentuje związek w radzie nadzorczej KGHM.
Rada przyznaje premie co kwartał na wniosek jej przewodniczącego. Od lat stanowią one tzw. ruchomą część wynagrodzenia zarządu. Zwykle to kilkanaście tysięcy dla każdego z trzech prezesów. Do tej pory traktowano przyznanie premii jako formalność, ale teraz może się zdarzyć, że z ważnych powodów rada przytnie je do 80 lub 60 proc. początkowej wartości.
— Jak oceniam prace zarządu? Źle — mówi lider miedziowej Solidarności.
Czy inni związkowcy — członkowie rady też są tego samego zdania? Nieco bardziej wyrozumiały jest reprezentant Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM).
— Spodziewam się dyskusji na ten temat. Od czego może zależeć moja decyzja w głosowaniu? Myślę, że największe znaczenie będą miały wyniki spółki — mówi Ryszard Kurek, wiceprzewodniczący ZZPPM.
Nadzór pozna je na posiedzeniu 14 listopada, czyli w dniu publikacji raportu z III kwartału. W radzie jest trzech związkowców i siedmiu reprezentantów skarbu państwa.
Zarząd jest przekonany, że gratyfikacja mu się należy.
— Pracownicy KGHM nagradzani są premiami co miesiąc. Rada nadzorcza nagradza zarząd za pracę raz na kwartał. Nie jest to więc specjalna premia, lecz wynikająca z zasad zatrudnienia. Zarząd wypełnia swoje obowiązki i nie ma powodu, aby nie przyznać tej premii — mówi Przemysław Ziółek z biura prasowego KGHM.