Rachunki: część osób nie wie, ile płaci za gaz

fot: ARC

Wniosek taryfowy PGNiG dotyczy taryf na gaz mających obowiązywać w I. kwartale 2012 roku

fot: ARC

66 proc. detalicznych odbiorców gazu nie wie, ile go zużywa, 22 proc. nie ma - nawet w przybliżeniu - pojęcia, ile za to płaci. 70 proc. nie wie też w jakiej grupie taryfowej jest ich gospodarstwo domowe - wynika z badania, przeprowadzonego przez Federację Konsumentów.

Z badania Federacji zaprezentowanego w czwartek (25 maja) w Warszawie wynika też, że choć zdecydowana większość (68 proc.) badanych ma świadomość, że może zmienić sprzedawcę gazu, to większość (78 proc. )z nich nie wie, czy taka zmiana sprzedawcy mogłaby wpłynąć pozytywnie bądź negatywnie na sytuację ich gospodarstwa domowego.

Możliwość zmiany sprzedawcy gazu czy prądu mamy od stycznia 2007 r. W przypadku gazu, w skali kraju na zmianę taką w 2011 r. zdecydowało się 4 odbiorców. W 2016 było to już 78 tys. 437 przypadków. Mimo, że proces następuje skokowo, to w skali całego kraju nadal jest to nieznaczny odsetek. Z badania Federacji wynika, że na krok ten zdecydowało się jedynie 6 proc, respondentów. Jednak - jak podkreślił prezes Federacji Konsumentów Kamil Pluskwa nie można nie docenić wpływu możliwości zmiany sprzedawcy na strukturę rynku oraz na konsumenta.

Na rynku jest sporo zjawisk patologicznych, "trików" znanych z innych rynków (np. telekomunikacyjnego). Federacja zdiagnozowała kilka najważniejszych problemów: nieświadome zmiany sprzedawcy - usługodawcy, niedozwolone postanowienia, wysokie kary umowne i nieuczciwe praktyki rynkowe.

Jak zauważyli autorzy raportu powstałego po badaniu, najwięcej patologii dotyczy zawierania umów poza lokalem przedsiębiorcy - w mieszkaniach konsumentów - bardzo często starszych, do których przychodzi "pan z gazowni" czy też osoba, która przedstawia się w taki sposób, że klient może odnieść wrażenie, iż rozmawia z przedstawicielem dotyczasowego dostawcy a podpisywane papiery stanowią jedynie aneksy do obowiązujących umów. Niektórzy nieuczciwi handlowcy posuwali się do tego, że przekonywali klientów, że jeśli nie podpiszą umowy - zostaną pozbawieni gazu. Manipulowali danymi dotyczącymi wysokości rachunków i co najważniejsze - nie informowali o prawie do zerwania umowy w terminie 14 dni. W efekcie tych oszukańczych praktyk i licznych skarg - prezes UOKiK ukarał firmę Polski Gaz i Prąd karą ponad 10 mln zł. (decyzja nie jest ostateczna, spółka odwołała sie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów)

Eksperci Federacji przeanalizowali postanowienia wzorów umów jakimi posługuje się 13 (z około 20 aktywnych) sprzedawców gazu o różnej pozycji rynkowej.

- Do wszystkich tych wzorów były jakieś zastrzeżenia - zaznaczył Pluskwa. W jego opinii, tam gdzie istnieją konkretne wymagania (np. w odniesieniu do przepisów prawa energetycznego) wzory są w porządku. Schody zaczynają się przy zapisach chroniących prawa konsumenta. Z analizy wynika, że normą jest zapisywanie ich czcionką dwukrotnie mniejszą (o rozmiarze 6) niż ta, której zwyczajowo używa się w oficjalnej korespondencji czy pismach (rozmiar 12).

Pluskwa wskazał też na zapisy dotyczące umów na czas określony np. na 5-7 lat , których wcześniejsze zerwanie - nawet w przypadku, gdy nie jesteśmy zadowoleni z jakości świadczonej usługi - jest obarczone ryzykiem bardzo wysokich, "nie korespondujących z żadnymi obiektywnymi czynnikami" - kar. Federacja ocenia, że takie zapisy mają skutecznie odstraszyć od rezygnacji z umowy.

Prezes Federacji podkreślił, że choć na rynku można zaobserwować wiele niekorzystnych zjawisk, są przedsiębiorcy, którzy działają uczciwie i starają się podnosić jakość swych usług. Działania oszustów godzą również w nich. Generalnie - przekonywał - liberalizacja rynku jest dobra dla odbiorców, bo na zmianie sprzedawcy konsumenci, szczególnie ci zużywający większych ilości gazu, mogą skorzystać.

Pluskwa podkreślił, że zgodnie z prawem każdy, kto ma wątpliwości co do umowy, jaką podpisał poza lokalem przedsiębiorcy, czyli np. we własnym domu, ma dwa tygodnie na odstąpienie od niej bez żadnych konsekwencji. Pomocą służą pracownicy oddziałów Federacji w całej Polsce, o pomoc można się też zwrócić do oddziałów Urzędu Regulacji Energetyki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Czy osoby, które odchodzą z górnictwa znajdą pracę? Ekspert: Jestem optymistą

Czy i w jakich branżach mogą znaleźć zatrudnienie osoby, które w najbliższych latach odejdą z górnictwa? Czy grożą nam społeczne problemy, które wywołała transformacja końca lat 90.? O tym w rozmowie z netTG.pl mówił prof. Robert Krzysztofik, geograf społeczno-ekonomiczny z Uniwersytetu Śląskiego.

Polska z jedną z najniższych długości życia zawodowego w UE

W 2025 r. osoba, która ukończyła w Polsce 15. rok życia, będzie obecna na rynku pracy przez 36 lat - wynika z danych przytoczonych przez Polski Instytut Ekonomiczny. To 7. najniższa długość życia zawodowego w Unii Europejskiej.

Prześwietlają węgiel dla JSW i łapią trucicieli. Czym zajmuje się to niezwykłe laboratorium?

Centralne Laboratorium Pomiarowo-Badawcze to jedno z największych specjalistycznych laboratoriów badawczych w Polsce. Funkcjonuje już od prawie 28 lat. Jego pracownicy każdego dnia obecni są w kopalniach, koksowniach, a często również w zakładach energetycznych. Wykonują pomiary środowiska pracy górników, zagrożeń naturalnych, opróbowania wysyłek węgla handlowego do odbiorców czy też badania próbek technologicznych wspomagających produkcję węgla i koksu.