Przyszłość w bezzałogowych ścianach i przodkach

Inwestycje górniczych firm w sprzęt spowodowały bardzo widoczny postęp w odnawianiu parku maszynowego w kopalniach. Na około 40 tys. obudów zmechanizowanych, ponad 11,5 tys., czyli 28 proc. ma do 10 lat. Z 18,5 tys. sekcji do 10 lat ma prawie 8,2 tys. tj. 44 proc. To odnawianie wyposażenia jest równie widoczne w maszynach urabiających węgiel.

- W kompleksach ścianowych - kombajnowych i strugowych - mamy już w polskim górnictwie XXI wiek. Natomiast z mechanizacją przodków chodnikowych stanęliśmy w XX wieku. Konstrukcje stosowanych w nich kombajnów pochodzą jeszcze z lat 60. ubiegłego stulecia, toteż w przodkach wciąż istnieje duża ilość ludzkiej pracy - ocenia Piotr Litwa, prezes Wyższego Urzędu Górniczego.

Zdaniem prezesa Sandvika, Andrzeja Jagiełły przyszłością górnictwa – zwłaszcza wobec schodzenia z wydobyciem coraz głębiej - jest automatyzacja i ciągłość procesów eksploatacyjnych.

- Dziś inżynierskim wyzwaniem w firmach, wytwarzających górnicze wyposażenie, są trzy elementy: bezpieczeństwo, mechanizacja i monitoring. Siła ludzka musi być zastępowana mechanizacją procesów wydobywczych. Odpowiedziami na te wyzwania są projekty w pełni bezzałogowych ścian i przodków. W obu z nich konieczna jest współpraca górnictwa z firmami zaplecza - powiedział nettg.pl prezes Jagiełło.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.