Przy zakupie elektryka najważniejszy jest koszt ładowania

fot: Columbus

Elektromobilność to przyszłość motoryzacji?

fot: Columbus

Według opublikowanego w poniedziałek badania Delloite, dla 60 proc. Polaków najważniejszym argumentem za zakupem samochodu elektrycznego jest niższa cena ładowania niż zakupu paliwa. Podkreślono, że troska o środowisko schodzi na dalszy plan.

Jak wynika z 15. edycji badania 2024 Global Automotive Consumer Stud przeprowadzonego przez Deloitte, samochody hybrydowe (HEV) zajmują drugą pozycję pod względem popularności w Polsce (17 proc.) i większości krajów, po autach spalinowych. Dodano, że zwolennicy hybryd z możliwością ładowania (PHEV) oraz w pełni elektrycznego napędu (BEV) stanowią jedną dziesiątą polskich konsumentów.

Autorzy badania podkreślili, że w przypadku Polski, jak i większości innych rynków, najmocniejszym argumentem za zakupem samochodu elektrycznego pozostaje niższy koszt ładowania niż zakupu paliwa (60 proc. polskich respondentów). Obawa o zmiany klimatyczne plasuje się na drugim miejscu (51 proc.).

Jak poinformował dyrektor w dziale Clients & Industries, lider sektora automotive Deloitte Bartek Swatko, niepewność dotycząca globalnych warunków gospodarczych i wynikające z niej obniżenie kondycji finansowej konsumentów przyczyniły się do spadku zainteresowania pojazdami z napędem alternatywnym na wielu rynkach.

Dodał, że zgodnie z badaniem ponad połowa Polaków przy zakupie następnego samochodu zdecyduje się na benzynę lub diesla. To o 10 p.p. więcej niż rok temu. Mimo państwowych dotacji i systematycznego spadku cen pojazdów elektrycznych odejście od samochodów spalinowych będzie stanowiło powolny proces - podkreślił dyrektor.

Jako najczęstszy argument przeciwko zakupowi samochodu elektrycznego podawana jest cena, ale często wymieniane są również obawy związane są z kwestią ładowania pojazdu. Wskazano, że 82 proc. amerykańskich respondentów chciałoby ładować samochód w domu. W Polsce proporcje osób wybierających publiczne stacje ładowania i domową infrastrukturę wynoszą odpowiednio 40 i 49 proc.

Zgodnie z wynikami badania, znaczna większość respondentów jest gotowa poświęcić na ładowanie samochodu elektrycznego nie więcej niż 40 minut. Polacy wolą płacić za ładowanie kartą (42 proc.) lub za pośrednictwem aplikacji na smartfona (40 proc.). Niemal dwie trzecie ankietowanych oczekuje, że w pełni naładowany pojazd elektryczny będzie miał zasięg co najmniej 400 km, aby w ogóle rozważyć jego zakup.

Bartek Swatko podkreślił, że prawie trzy czwarte nabywców pojazdów elektrycznych jest zaniepokojonych wpływem akumulatorów na środowisko. Ankietowani uważają, że to firmy zajmujące się recyklingiem i producenci baterii do samochodów elektrycznych powinni być odpowiedzialni za zbieranie, przechowywanie i recykling akumulatorów po zakończeniu okresu użytkowania - ocenił dyrektor. Jego zdaniem to jasny sygnał, że branża motoryzacyjna powinna podchodzić całościowo do realizacji celów zrównoważonego rozwoju.

W badaniu wskazano również, że ponad jedna trzecia polskich konsumentów kwestionuje potrzebę posiadania w przyszłości własnego pojazdu - ze względu na możliwość korzystania ze współdzielonych środków transportu. 60 proc. badanych nie ma również nic przeciwko przesiadkom, jeśli skracają one całkowity czas podróży. Jednocześnie niespełna jedna trzecia konsumentów zdaje sobie sprawę z istnienia mobilności jako usługi (MaaS) i tylko 8 proc. z nich korzystało już z takiej aplikacji. Niemal połowa osób świadomych istnienia MaaS wykazuje chęć korzystania z niej jako podstawowego środka transportu w przyszłości. Są to przede wszystkim osoby w wieku 18-34 lata.

Od września do października 2023 r. eksperci Deloitte przeprowadzili ankietę wśród ponad 27 000 konsumentów w 26 krajach, aby zbadać opinie na temat różnych krytycznych kwestii wpływających na sektor motoryzacyjny, w tym zainteresowanie konsumentów pojazdami elektrycznymi (EV), postrzeganie marek i wdrażanie technologii łączności.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.