Przekroczyli pierwsze 100 metrów
W dzielnicy Jastrzębia-Zdroju trwają prace przy drążeniu szybu Bzie 1. Na pierwszy rzut oka od października 2010 roku, gdy TG była na placu budowy po raz ostatni, nie zmieniło się tutaj nic. Na ogrodzonym terenie wznosi się konstrukcja tymczasowej wieży szybowej wraz z maszyną wyciągową, obok budynki zaplecza socjalnego i warsztaty. Przy dokładniejszym rekonesansie czeka nas jednak niespodzianka.
– Chcecie zajrzeć do środka? – pyta Daniel Wowra, kierownik projektu budowy szybu, i wskazuje na podnoszące się w środkowej części konstrukcji budynku klapy. Pod nimi rozpościera się ponadstumetrowa otchłań o średnicy prawie 10 m. Na początkowym odcinku jest oświetlona, widać dwa pomosty, usytuowane jeden nad drugim, oraz dwa otwory, którymi na zmianę, to w górę, to w dół, jeżdżą dwa kubły. Wykonawcą inwestycji, realizowanej na rzecz Jastrzębskiej Spółki Węglowej, jest KOPEX Przedsiębiorstwo Budowy Szybów. Przedsięwzięcie, które ma zostać zakończone 25 lipca 2013 roku, jest w trakcie trzeciego etapu realizacji.
– Dokładnie 4 listopada rozpoczęły się roboty górnicze. Od tej pory obudową ostateczną, betonową, zabudowaliśmy 126 metrów szybu. Miesięczny postęp prac wynosi mniej więcej 40 metrów. Wykonujemy także roboty strzałowe, bo warunki geologiczno-górnicze są zmienne – wyjaśnia Daniel Wowra.
Przy budowie szybu pracuje 97 osób, w tym 45 górników zatrudnionych na dole w ruchu ciągłym. Pozostała załoga to obsługa energomaszynowa na powierzchni. Do głębienia używany jest zawieszony w rurze szybowej trzypodestowy pomost. Cała robota związana z drążeniem skały odbywa się przy wykorzystaniu zawieszonego na linach kubła o pojemności 4 kubików. To tym kubłem ludzie zjeżdżają w głąb ziemi, to za jego pośrednictwem wywozi się urobek. Pozyskiwana w procesie drążenia szybu skała to tzw. ił zwarty. Miesięcznie wydobywa się na powierzchnię kilka tysięcy ton urobku, który wywożony jest na zwałowiska oddalone od budowy o 20 km. Obecny, trzeci etap inwestycji zakończony zostanie po osiągnięciu głębokości 1164 m. Kolejna część projektu związana będzie z uzbrojeniem szybu – zamontowaniem dźwigarów i prowadnic, czyli „szyn”, po których jeździć będą klatki. Znajdujący się nad otworem, obecnie używany sprzęt zostanie zdemontowany i rozpocznie się budowa szybu docelowego, który ma spełniać w przyszłości funkcje szybu materiałowo-zjazdowego.
– Problemy przy drążeniu pojawiają się każdego dnia, ale po to tutaj jesteśmy, żeby je pokonywać – uważa inżynier Wowra. – W czasie budowy obiektów technologicznych nie sprzyjała nam pogoda, po opadach obsuwała się ziemia i był problem z wylaniem fundamentów wieży. Straciliśmy trochę czasu, trzeba to teraz nadgonić. Problemem w trakcie budowy szybu jest też czwarta kategoria zagrożenia metanowego. Wprawdzie metan na razie się nie pokazał, ale jesteśmy bardzo czujni, bo przecież chodzi o życie, z metanem jeszcze nikt nie wygrał – przyznaje szef projektu.
Wowra jest wyjątkowym fachowcem w skali naszego kraju. Obecnie w Polsce nie ma drugiej osoby, która pracowałaby na takim jak on stanowisku, a to dlatego, że w rodzimym górnictwie po raz ostatni drążono szyb z poziomu gruntu przed dwudziestu laty. Pierwszy węgiel wyjedzie z szybu Bzie 1 w 2019 roku, ale dopiero w 2023, po tym jak w całości udostępniony zostanie poziom 1100 m, dobowe wydobycie sięgnie 6,5 tys. t. Docelowo, w 2030 roku, produkcja węgla wyniesie 10 tys. t na dobę.