Przejrzystość i konkurencyjność
– Nie można w nieskończoność regulować cen. Konieczne jest jednak spełnienie warunków transparentności i konkurencyjności rynku. Obecnie opłaty za dostarczanie energii elektrycznej obejmują: usługi sieciowe (przesył i dystrybucja), wartość energii, podatek VAT i akcyzę. W przypadku gospodarstw domowych w strukturze opłat około 30 proc. stanowi wartość prądu, 47 proc. usługi sieciowe, a podatki VAT i akcyzowy – 23 proc.
Urząd Regulacji Energetyki zatwierdza stawki dla operatorów za przesył i dystrybucję. Ze względu na „sieciowy” charakter tych usług (monopol), zniesienie obowiązku taryfowania nie ma uzasadnienia merytorycznego. Takie zasady funkcjonują w UE i USA. W Polsce konieczna jest racjonalizacja cen usług sieciowych, równoprawne traktowanie wszystkich odbiorców, uproszczenie złożoności przepisów i procedur formalnych. W zakresie usług sieciowych najniezbędniejsze jest wypracowanie i stosowanie przez URE systemów oceny uzasadnionych kosztów i nakładów związanych z eksploatacją i rozwojem infrastruktury sieciowej.
Optymalizowanie kosztów powinno nastąpić przy zachowaniu bezpieczeństwa energetycznego. Dotychczasowy brak niezależności właścicielskiej i majątku sieciowego ograniczają możliwość wykorzystania uprawnień operatora na rzecz rozwoju konkurencyjnego rynku. Dlatego z korporacji energetycznych należy wydzielić i utworzyć niezależnych organizacyjnie i właścicielsko operatorów dystrybucji energii elektrycznej oraz gazu.
VAT i akcyza na energię elektryczną w naszym kraju należą do jednych z wyższych w UE. Odejście od regulacji dotyczy właściwie 30 procent ceny za energię elektryczną. Dla gospodarstw domowych jej ceny nie zostaną uwolnione do 1 stycznia 2009 r. URE argumentuje, że w hurtowej sprzedaży dominują umowy dwustronne, przez co ceny są niejawne i brak transparentności rynku. Wskazuje się, że gospodarstwa domowe zużywają jedynie 24 proc. prądu w Polsce, a liczba odbiorców zalegających z opłatami wzrosła w drugim kwartale br. do 2777 tys. osób. Z drugiej strony szacuje się, że energia elektryczna w koszyku wydatków Polaka nie przekracza 3,5 proc., statystycznie wynosi miesięcznie około 30 zł.
W grupie odbiorców przemysłowych uwolnienie cen nastąpiło 1 stycznia br. Zaowocowało to wzrostem cen od 7,5 do 34,9 proc., a mogą one dla tej grupy rosnąć nadal z kilku powodów – niskiego poziomu konkurowania producentów energii (koncentracja rynku poprzez konsolidację), małego wzrostu podaży, rosnącej ceny węgla i zwiększania udziału drogiej odnawialnej energii, kosztów uprawnień do emisji CO2.