Przed pół wiekiem świat doświadczył szoku naftowego, teraz gazowego

1456490496 bigsize tgz ut 8019 1920x1281

fot: europolgaz.com.pl

Podpisany w 1996 roku kontrakt jamalski przewiduje dostawy ok. 10 mld metrów sześc. gazu rocznie

fot: europolgaz.com.pl

Ogrzewanie tylko jednego pomieszczenia albo oszczędzanie prądu przez wyłączanie świątecznych iluminacji – te porady brzmią znajomo? Tym razem nie chodzi jednak o rzeczywistość, w której żyjemy, tylko o recepty, które ludzie słyszeli prawie pół wieku temu. Warto przypomnieć to, co się stało podczas pierwszego kryzysu naftowego, bo w tamtych wydarzeniach można dostrzec wiele analogii do dzisiejszych czasów i wyciągnąć pomocne wnioski.

Jeszcze kilka miesięcy temu, na początku zimy, mieszkańcy europejskich krajów byli bombardowani ostrzeżeniami o groźbie blackoutu oraz instrukcjami, co zrobić, gdy zabraknie energii. Do tego na szczęście nie doszło, ale gwałtownie poszybowały w górę rachunki za prąd i ogrzewanie, a kryzys energetyczny stał się faktem.

Początkowo analitycy jako powód wskazywali na popandemiczne odbicie gospodarki, ale szybko okazało się, że coraz większą rolę odgrywają też czynniki polityczne. Dało o sobie znać manipulowanie przy gazowym kurku i zmniejszanie podaży tego surowca, które od lat jest jednym z głównych elementów polityki międzynarodowej Kremla.

Już teraz wiadomo, że ta sytuacja szybko się nie zmieni, tylko pogłębi. Kolejna zima będzie jeszcze bardziej nerwowa, po agresji wojsk Putina na Ukrainę i sankcjach wymierzonych przeciwko Rosji.

Broń naftowa
Widać tu bardzo dużo podobieństw do kryzysu energetycznego, który miał miejsce prawie pół wieku temu. Z tą różnicą, że wtedy zamiast gazu, surowcem, którego zaczęło brakować, była ropa naftowa. Po jednej stronie też mieliśmy uzależnione od ropy kraje wysokorozwinięte, a po drugiej – kilka krajów, które już wcześniej wykorzystywały ją jako narzędzie do wywierania wpływu na wydarzenia polityczne. Chodzi o arabskich producentów ropy, którzy z dostaw tego paliwa uczynili „broń naftową”.

Najbardziej jaskrawym wykorzystaniem „broni naftowej” był kryzys z 1973 r. Tuż po wybuchu wojny arabsko-izraelskiej Jom Kipur arabscy członkowie OPEC zadecydowali wstrzymać handel ropą naftową z krajami popierającymi Izrael w wojnie z Egiptem – chodziło głównie o USA i państwa Europy Zachodniej.

To było ekonomiczne atomowe uderzenie, tym bardziej że już wcześniej produkcja ropy naftowej ledwo pokrywała zapotrzebowanie, a magazyny ropy i gazu ziemnego opróżniła wyjątkowo ciężka zima 1969-1970. W efekcie cena baryłki skoczyła o 600 proc. – do rekordowej wtedy kwoty 35 dolarów.

Rosnące ceny paliwa na stacjach, jego reglamentowanie, a w końcu braki to jedno. Ropa i nafta były wtedy powszechnie używane do produkcji prądu i zapewnienia dostaw ciepła. Nic dziwnego, że na rynku szybko pojawiły się braki oraz zalecenia i ograniczenia. W USA apelowano do obywateli, żeby zrezygnowali z ozdób świątecznych, a w Oregonie całkowicie ich zakazano. Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Szwajcaria i Norwegia zakazały latania, prowadzenia pojazdów i pływania łodzią w niedziele. W Szwecji ściśle racjonowano benzynę i olej opałowy, a w Holandii odbiorcy, którzy zużyli więcej energii ponad nałożony limit, musieli liczyć się z dotkliwymi karami.

Szok naftowy – jak nazywany był wtedy ten kryzys – miał długofalowy wpływ nie tylko na światową gospodarkę. Nawet po zakończeniu embarga gospodarka światowa na długie lata pogrążyła się w trudnej do przezwyciężenia stagflacji, czyli stanie, kiedy mamy do czynienia ze stagnacją gospodarczą połączoną z wysoką inflacją. Radykalnie zmieniło się również podejście najbogatszych krajów do kwestii bezpieczeństwa energetycznego, poszukiwań nowych zasobów i źródeł energii (również tych alternatywnych) i wreszcie oszczędzania energii.

 Koniec pewnej epoki
Te zmiany oprócz poszukiwania własnych złóż ropy i gazu, np. przez USA na Alasce albo Wielką Brytanię i Norwegię w rejonie Morza Północnego, miały również ogromny wpływ na życie codzienne. Skończyła się era wielkich i paliwożernych samochodów, które zastąpiły mniejsze auta z o wiele bardziej ekonomicznymi silnikami. To trend, który wyraźnie można było zaobserwować w USA, gdzie tanie paliwo i duże auta od początku były jednym z głównych elementów „amerykańskiego snu”.

Zużycie benzyny począwszy od lat 70. stopniowo jednak zmniejszało się – dla przykładu w 1970 r. przeciętny amerykański samochód na jednym galonie paliwa mógł przejechać 13,5 mili, podczas gdy w 1985 r. było to już 17,4 mili. Co ciekawe, w 1974 r. specjalną ustawą zwiększono również w USA ograniczenie prędkości na autostradach do 55 mil na godzinę. To również miało pomóc w ograniczeniu zużycia paliwa, a przepis ten został zniesiony dopiero za prezydentury Billa Clintona w 1995 r.

Rozkwit atomu
Coraz większą wagę zaczęto przywiązywać do rozwoju energooszczędnego budownictwa oraz źródeł energii, które zrywały z uzależnieniem od paliw kopalnych. Oprócz raczkujących wtedy odnawialnych źródeł energii o prawdziwym rozkwicie może mówić energetyka jądrowa.

W Europie prym wiedli tutaj Francuzi, którzy uznali, że nie posiadając własnych zasobów ropy czy gazu, nie mają wyjścia i powinni postawić na energetykę jądrową. W 1974 r. rząd Pierre’a Messmera przyjął program rozbudowy siłowni jądrowych. Plan od nazwiska premiera nazywany „planem Messmera” zakładał, że do 1985 r. miano zbudować ok. 80 reaktorów jądrowych, a do 2000 – 175. Tych założeń w pełni nie udało się osiągnąć, ale w ciągu 15 lat oddano we Francji 56 reaktorów, a już wkrótce energetyka jądrowa stanowiła 80 proc. miksu energetycznego.

Jeszcze bardziej ambitne plany już w miesiąc po wprowadzeniu embarga naftowego ogłosił prezydent USA Richard Nixon. Jednym z głównych postulatów jego „Projektu Niezależność” – oprócz zmniejszania zużycia energii – była budowa 1000 nowych reaktorów jądrowych w ciągu 6 lat. Tych planów osiągnąć się jednak nie udało – nowych siłowni atomowych powstało tylko kilkadziesiąt. Oprócz tego duże środki zagwarantowano na prace nad nowymi źródłami energii opartymi na wykorzystaniu słońca i siły wiatru.

Dziś w pewnym stopniu historia zatoczyła koło. Okazało się, że z uzależnieniem od paliw kopalnych – w tym wypadku chodzi o gaz i ropę – wciąż trudno zerwać. I to uzależnienie przez cały czas staje się śmiertelnie niebezpieczne w momencie, kiedy surowce są wykorzystywane jako element nacisku politycznego. Dlatego znów coraz głośniej mówi się o powrocie energetyki jądrowej i konieczności oszczędzania energii.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jak zagospodarować potencjał zlikwidowanej kopalni? Mają na to pomysł

Nieczynne szyby kopalniane zostaną wykorzystane jako system poboru i zatłaczania wód

Większość Polaków chce wyjechać na wakacje latem

Wyjazd na wakacje w lecie planuje 79 proc. Polaków, a połowa z nich nie opuści kraju - wynika z badania Polskiej Organizacji Turystycznej i Travelist. Uczestnicy badania szacują, że koszt wyjazdu w tym roku na jedną osobę wyniesie od 1001 do 2000 zł.

Transformacja ciepłownictwa w kierunku niższych emisji, przy stabilnych cenach ciepła?

Zmniejszenie poziomu emisji dwutlenku węgla przez sektor ciepłownictwa przy zachowaniu bezpieczeństwa dostaw ciepła i akceptowalnych cen dla odbiorców - to główny cel projektu uchwały o strategii ciepłownictwa, którego założenia opublikowano we wtorek.

Znieśli zakaz budowy nowych elektrowni jądrowych

Szwajcarski parlament zatwierdził zniesienie zakazu budowy nowych elektrowni jądrowych, obowiązującego od 2017 r. Kraj reaguje na przewidywany wzrost zużycia energii elektrycznej i obawy o bezpieczeństwo dostaw, zwłaszcza w miesiącach zimowych. Nie podjęto jednak jeszcze decyzji w sprawie ewentualnej budowy nowych bloków.