Prywatyzacja JSW, czyli kto straci, kto zyska

Jas mos ARC

fot: ARC

W wyniku awarii nikt nie został poszkodowany

fot: ARC

Zapowiadany na 30 czerwca debiut giełdowy Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA wydaje się mało realny. Jeszcze przed tygodniem strony sporu zbiorowego w Spółce z mniejszym lub większym optymizmem mówiły o jej wejściu (w planowanym terminie) na Giełdę Papierów Wartościowych. Jeśli okaże się, że prywatyzacja (upublicznienie) JSW przesunie się w czasie, to jak ów fakt wpłynie na negocjacje między zarządem Spółki a stroną społeczną, reprezentowaną przez Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy?

28 kwietnia, po czwartej turze rozmów w Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego (mediującej pod przewodnictwem wojewody śląskiego Zygmunta Łukaszczyka), wiceminister skarbu Krzysztof Walenczak nie ukrywał, że jest zadowolony z postawy związkowców. Ci również nie ukrywali swoich odczuć i mówili, że nie są... zadowoleni z toczących się negocjacji i – jak to określali – gry na czas. W tym dniu, na życzenie strony społecznej, wiceminister skarbu miał jej przedstawić szczegóły proponowanego pakietu pracowniczego akcji. I przedstawił, o czym za chwilę, lecz wcześniej zaczęło się od zgrzytu.

Otóż do związkowców dotarła informacja, że wstrzymana przez nich blokada ekspedycji węgla (bo doszło do rozmów w ramach WKDS i włączyli się w nie „pełnomocni przedstawiciele ministerstwa skarbu oraz gospodarki”) zostanie wyrokiem sądu zakazana.

Przewodniczący Solidarności w JSW, Sławomir Kozłowski, grzmiał, że wytrąca się związkom jeden z najważniejszych „elementów prawnych”, jakimi dysponują. Związkowcy usiłowali skłonić prezesa Jarosława Zagórowskiego do przyznania się, iż zlecił złożenie wniosku do sądu o wydanie zakazu blokady wywozu węgla. Prezes jednak nie dał się podejść i kilkakrotnie posłużył się frazą: „Zarząd jest zobowiązany do przestrzegania prawa i działa zgodnie z kodeksem spółek handlowych”. Dzień później okazało się, że związkowcy mieli względnie poprawne informacje, bo sąd orzekł o zakazie blokady ekspedycji węgla na wniosek Jastrzębskiej Spółki Kolejowej, w 100 proc. należącej do... JSW SA. Zważywszy, że ustalenia podjęte podczas obrad WKDS 27 kwietnia zarząd Spółki zakwestionował, to prawdopodobieństwo zawarcia rychłego porozumienia znacznie zmalało.

Akcje zyskowną lokatą?

W takiej atmosferze, gdy należało założyć, iż MKPS zaostrzy protest, wiceminister Walenczak przez ponad godzinę przedstawiał blaski zwanej upublicznieniem prywatyzacji JSW. Częstokroć podkreślał, że takiego pakietu pracowniczego, tak korzystnego dla zatrudnionych, dotychczas w historii polskich przekształceń własnościowych nie było!
Wiceminister nie omawiał całego, liczącego 300 stron dokumentu ofertowego JSW. Skupił się na reklamowaniu profitów, jakie wynikałyby z wejścia firmy na rynek giełdowy.
– W ramach upublicznienia JSW każdy pracownik Grupy, w tym także Kombinatu Koksochemicznego Zabrze, otrzyma nieodpłatnie akcje Spółki – kilkakrotnie podkreślał Krzysztof Walenczak, acz nie wszystkich słuchających go związkowców zdołał przekonać.

Do wolnego obrotu trafi 36,29 proc. akcji, będących teraz w 100 proc. w posiadaniu skarbu państwa. Zachowa on więcej niż 50 proc. akcji. Pracownicy Grupy JSW będą mogli dodatkowo je dokupić na rynku. O ile Kowalski będzie mógł kupić papiery za maksymalnie 10 tys. zł, to pracownik JSW za dwa razy więcej. Jeśli nie będzie miał pieniędzy na taki zakup, to będzie mógł pożyczyć w banku. Akcji JSW nie będzie można sprzedawać przez dwa lata.
Będzie jednak można je „zmonetyzować”, to znaczy uzyskać gotówkę przed upływem wspomnianej blokady, jednocześnie nie tracąc prawa do dywidendy. A te mogą być spore, skoro – dla przykładu – ceny akcji KGHM od momentu debiutu (lipiec 1997) do wiosny 2011 r. wzrosły o 934 proc.!

Komu 3,5 miliarda?

Akcjonariusz wprowadził podział na dwie grupy pracowników: uprawnionych i nieuprawnionych. Jedni i drudzy otrzymają akcje za darmo, przy czym za nieuprawnionych zapłaci JSW.
I tak uprawnionych pracowników Grupy JSW jest 10 589 i na każdego przypadnie 31,7 akcji. Nieuprawnionych – 13 596 (19 akcji, których zakup sfinansuje JSW). Uprawnionych w kopalni Budryk i koksowni Przyjaźń jest 4053 (31,7 akcji nabywanych przez pracowników po cenie nominalnej 50 zł, których zakup sfinansuje JSW). Uprawnionych w KK Zabrze jest 3957 osób, a nieuprawnionych – 293. Przy czym nie wiadomo, ile akcji przypadnie per capita, bo zostanie to ustalone „na podstawie parytetu wyceny JSW i KK Zabrze...”. Szacuje się, że tzw. IPO (Initial Public Offering – pierwsza oferta publiczna) Spółki, w 100 proc. należącej do Ministerstwa Skarbu Państwa, może wynieść ok. 3–3,5 mld zł. Pieniądze wpłyną do kasy państwa, czego związkowcy nie akceptują.

Bo zbliżają się wybory?

Minister skarbu życzyłby sobie, by JSW weszła na parkiet 30 czerwca. Minister gospodarki i wicepremier zarazem nie życzy sobie, by nastąpiło to w atmosferze sporów i niepokoju społecznego. Premier wątpiących w możliwość prywatyzacji JSW wyprowadził z błędnego sądu, stwierdzając, że tak czy inaczej, teraz lub później, Spółka zostanie upubliczniona. Nie wiadomo, czy premier polecił wicepremierowi znaleźć wspólny język z ministrem skarbu. Wiadomo, że takie rozbieżności w ośrodkach decyzyjnych świadczą o politycznej rywalizacji między PO a PSL. Czy skorzystają na nich górnicy, a straci skarb państwa albo odwrotnie, winno okazać się już niebawem...


Krzysztof Walenczak, wiceminister skarbu:
Z przychylnym zainteresowaniem
Propozycje podziału akcji wśród pracowników uprawnionych i nieuprawnionych, umożliwienia monetyzacji i darmowych akcji, dodatkowych pożyczek na zakup akcji na wolnym rynku spotkały się na pewno z dużym zainteresowaniem strony społecznej i wydaje się, że z przychylnym zainteresowaniem. Nie sądzę więc, że mogłyby się one stać kością niezgody. Wierzymy, że 30 czerwca będzie wielkim świętem nas wszystkich i dojdzie do debiutu giełdowego JSW.

Sławomir Kozłowski, szef Solidarności w JSW:
Przeciwko upublicznieniu
W kwestii, gdzie mają trafić wypływy z upublicznienia JSW, nasze stanowisko jest niezmienne. Uważamy, że powinny zasilić one konto Spółki i być przeznaczone na jej rozwój, bo to wynika wprost ze strategii, którą ten rząd przyjął do realizacji, więc jako strona społeczna nie mamy podstaw do tego, by ją zmieniać. Przypominam, że w referendum większość pracowników JSW opowiedziała się przeciwko upublicznieniu. Tę decyzję może zmienić tylko załoga w kolejnym referendum.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Byli opozycjoniści będą debatować w rocznicę porozumienia jastrzębskiego

W 46. rocznicę podpisania porozumienia jastrzębskiego w Muzeum w Gliwicach odbędzie się debata antykomunistycznych opozycjonistów. 

Czesi: "Spoglądając na JSW, zarządzający spółką węglową OKD mogą się tylko cieszyć"

Nasi południowi sąsiedzi bacznie przyglądają się sytuacji w polskich kopalniach. Dają nawet odczuć, że trochę nam współczują.

Kto naprawdę zmechanizował kopalnie? Jak polityka napisała na nowo historię śląskiego górnictwa

Nic dzisiaj o bieżącej polityce nie napiszę, bo wzajemne dogryzania mnie zmęczyły i nie posuwają naszych polskich spraw. Gdzieś tam jednak pojawiają się dwa terminy: historia i polityka historyczna. Intuicyjnie to pierwsze słowo znamy, jak się wydaje, dobrze i rozumiemy chyba tak samo. 

Europa walczy o metale krytyczne. Polska ma w ziemi prawdziwy skarb - miedź, srebro czy wolfram

Bezpieczeństwo surowcowe nie jest dziś tematem sektorowym – to fundament funkcjonowania nowoczesnej gospodarki i jeden z filarów bezpieczeństwa państwa. Gospodarka bez surowców nie ma szans na przetrwanie.