Protest w obronie Stoczni Gdańsk
Jak powiedział w środę PAP wiceprzewodniczący \"S\" w Stoczni Gdańsk Karol Gałęzewski, informację o żądaniu przez KE zwrotu 750 mln zł pomocy publicznej przekazały związkowi w tym tygodniu właściciel stoczni - władze ISD Polska (spółka ta należy w większości do ukraińskiego Donbasu). Gałęzewski dodał, że w związku z tym ISD zawiesiła na razie m.in. wszystkie decyzje związane z pakietem socjalnym dla załogi - napisała \"Gazeta Wyborcza\".
Jak wyjaśnił wiceprzewodniczący komisji zakładowej NSZZ \"S\" w Stoczni Gdańsk Karol Guzikiewicz, według m.in. dokumentu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 9 stycznia tego roku, kwota pomocy publicznej Stoczni Gdańsk wraz z odsetkami nie przekracza 50 mln zł.
Związkowcy ze stoczni zwracają się do Komisji Krajowej NSZZ Solidarność o rozpoczęcie przygotowań prawnych, organizacyjnych w celu koordynowania\" akcji protestacyjnej. Guzikiewicz w rozmowie z PAP wyjaśnił, że możliwe są kilkutysięczne manifestacje w Warszawie i Brukseli.
W połowie października ub. roku prezes zarządu ISD Polska Konstanty Litwinow zapowiadał, że spółka zamierza negocjować wraz z polskim rządem z Komisją Europejską, która w lipcu tego roku postawiła ultimatum redukcji mocy produkcyjnych Stoczni Gdańsk. KE żąda zamknięcia dwóch z trzech pochylni. Jeśli to nie nastąpi, gdański zakład będzie musiał zwrócić pomoc publiczną, jaką dostał od polskiego rządu po 1 maja 2004 r.
Konstanty Litwinow deklarował wówczas, że jeśli rozmowy z KE się nie powiodą, to ISD Polska jest gotowa oddać pomoc publiczną w kwocie 50 mln zł.
W ramach prywatyzacji, ukraiński inwestor obejmie nowy pakiet akcji Stoczni Gdańsk o wartości 400 mln zł, oznacza to przejęcie 75 proc. akcji stoczni