Protest w kopalni Silesia. Do górników zjedzie szef Solidarności, Piotr Duda

fot: Kajetan Berezowski

- Umowa społeczna z górnikami to „istotny element całej układanki związanej z bezpieczeństwem energetycznym naszego kraju, a tym samym z tzw. sprawiedliwą transformacją - podkreśla Piotr Duda, przewodniczący Solidarności

fot: Kajetan Berezowski

Przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda spotka się z protestującymi pod ziemią górnikami w czechowickiej kopalni Silesia - powiedział w środę PAP ich rzecznik Kazimierz Grajcarek. W wigilijny wieczór w cechowni odprawione zostanie nabożeństwo dla rodzin protestujących.

Według Grajcarka w środowe rano 500 metrów pod ziemią przebywały 23 osoby, a sześć kolejnych na powierzchni.

Rzecznik protestujących powiedział, że o godzinie 15. do protestujących pod ziemią zjechać ma przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda.

- O godzinie 16. na cechowni odprawione zostanie nabożeństwo dla rodzin tych, którzy są na dole, a po nim księża zjadą do protestujących - powiedział Grajcarek. Jak dodał, górnicy przebywający na dole są bezpieczni. Z desek, które otrzymali, zrobili stół; mają ławy i prycze. Otrzymali śpiwory i żywność.

Górnicy z Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia protestują od godziny 6. w poniedziałek. Związki przekonują, że akcja ma wymiar oddolny, nie ma charakteru strajku; wydobycie jest kontynuowane.

Brak konsekwencji za protest. Tego domagają się górnicy z PG Silesia

Protestujący domagają się przede wszystkim od rządu objęcia ich firmy instrumentami osłonowymi, jakie od 1 stycznia 2026 r. zapewni znowelizowana ustawa górnicza pracownikom spółek z udziałem Skarbu Państwa likwidującym kopalnie, a od pracodawcy - wypłaty całości tegorocznej Barbórki i braku konsekwencji za protest.

Grajcarek powiedział PAP, że jeszcze we wtorek liderzy związków zawodowych spotkali się z sądowym zarządcą, który nadzoruje program sanacyjny realizowany w kopalni, i przedstawicielem Grupy Bumech, właściciela kopalni. Uzyskali słowne zapewnienie od zarządcy, że wobec uczestniczących w akcji nie zostaną wyciągnięte żadne konsekwencje. Górnicy oczekują tego jednak na piśmie.

We wtorek minister energii Miłosz Motyka skierował pismo, w którym poprosił o zawieszenie akcji protestacyjnej na okres świąteczno-noworoczny i powrót do rozmów po 6 stycznia. Zapewnił, że w resorcie trwają intensywne prace nad znalezieniem rozwiązań legislacyjnych, obejmujących możliwość wsparcia pracowników firmy.

Stanowisko ministra skrytykował lider NSZZ Solidarność w PG Silesia Grzegorz Babij. Jak mówił: “to jest strzał w twarz górnikowi“. - Nie może być sytuacji, kiedy od kilku miesięcy trwa analiza. Już została ustawa podpisana, a oni dalej analizują. Ja się pytam, jak długo? Ja mam zjechać i ten świstek pokazać ludziom na dole? - mówił. Związkowiec żądał przyjazdu Miłosza Motyki do Silesii. Wyraził też obawę, że takie przesłanie ministra może skutkować rozszerzeniem protestu.

We wtorek do protestujących pod ziemią zjechali prezydenccy ministrowie Karol Rabenda i Mateusz Kotecki. - W swoim imieniu, ale też w imieniu pana prezydenta, chciałem się zwrócić do strony rządowej, żeby podjęła działania, żeby tę sprawę wyjaśnić i zakończyć pozytywnie - zaapelował później Rabenda.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne - poinformował w raporcie Urząd Regulacji Energetyki.