Prof. Artur Dyczko: Pierwiastek potęgi. Czy miedź to gwarant bezpieczeństwa państwa?
Od centrów danych po nowoczesne systemy obronne – cały technologiczny ekosystem opiera się na tym samym fundamencie surowcowym. O roli miedzi dla bezpieczeństwa państwa mówi dr inż. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Prof. Artur Dyczko
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Od centrów danych po nowoczesne systemy obronne – cały technologiczny ekosystem opiera się na tym samym fundamencie surowcowym. O roli miedzi dla bezpieczeństwa państwa mówi dr inż. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego.
Czy bezpieczeństwo Polski rzeczywiście zależy od miedzi?
Tak, choć nie dlatego, że miedź jest najbardziej egzotycznym metalem świata. Jej znaczenie wynika z czegoś przeciwnego: jest wszechobecna. Nowoczesny sprzęt wojskowy staje się jednocześnie platformą mechaniczną, ruchomą elektrownią, centrum danych i węzłem łączności. W radarach, systemach dowodzenia, dronach, pojazdach, samolotach i okrętach pracują przewody, uzwojenia, silniki, generatory, złącza, układy chłodzenia i elektronika. Komisja Europejska wskazuje zastosowanie miedzi właśnie w urządzeniach elektrycznych i elektronicznych, sieciach, lotnictwie oraz technologiach obronnych.
Warto jednak zachować precyzję. Miedzi nie ma na opublikowanej przez NATO liście 12 surowców szczególnie krytycznych dla obronności. Są na niej między innymi kobalt, gal, german, lit, tytan, wolfram i pierwiastki ziem rzadkich. Unia Europejska zalicza natomiast miedź do surowców strategicznych. Szef państwowej służby geologicznej i dyrektor PIG-PIB Prof. Krzysztof Szamałek pytał w 2023 roku: „Dlaczego na polskiej liście nie ma miedzi?”. Polska produkowała wtedy tylko 6 z 34 surowców krytycznych UE. To dobrze pokazuje jej odmienną rolę: miedź nie jest niszowym dodatkiem do jednego systemu uzbrojenia. Jest metalem masowego zastosowania, bez którego bardziej „egzotyczne” pierwiastki nie zostaną zasilone, połączone ani wykorzystane.
Czy własne złoża chronią nas przed zerwaniem łańcuchów dostaw?
Nie automatycznie. Zasób znajdujący się kilometr pod ziemią nie jest jeszcze zwojem przewodu w magazynie ani transformatorem gotowym do montażu. Bezpieczeństwo obejmuje cały łańcuch: dane geologiczne, wydobycie, wzbogacanie rudy, hutnictwo, rafinację, produkcję komponentów, recykling, energię, logistykę, części zamienne, kadry i odporne systemy cyfrowe.
Pandemia była bolesną lekcją. W górnictwie nawet elementy potrzebne do produkcji masek ochronnych docierały z Azji. Model „just in time” okazał się efektywny w spokojnych czasach, lecz wyjątkowo kruchy, gdy zatrzymał się transport albo zabrakło jednego komponentu. W obronności skutki podobnej zależności byłyby znacznie poważniejsze.
Polska ma mocny punkt wyjścia, bo KGHM łączy bazę zasobową, kopalnie, zakłady wzbogacania, huty, rafinację i część dalszego przetwórstwa. W 2025 roku KGHM Polska Miedź S.A. wyprodukowała 570,9 tys. ton miedzi elektrolitycznej i 1 323 tony srebra metalicznego, a produkcja miedzi płatnej całej Grupy wyniosła 710 tys. ton. Skala ma znaczenie, ale suwerenność zaczyna się dopiero wtedy, gdy metal potrafimy zamienić w produkt potrzebny energetyce, telekomunikacji i wojsku.
Trzeba to KGHM oddać: spółka nie czeka na pogarszanie się warunków eksploatacji. Rozpoznaje kolejne partie złoża, udostępnia nowe pola, buduje szyby oraz rozwija wentylację, klimatyzację i systemy bezpieczeństwa. Z własnego doświadczenia wiem też, że współpraca PIG-PIB z KGHM jest konkretna i partnerska: łączy wiedzę państwowej służby geologicznej z praktyką ludzi odpowiedzialnych za złoże i produkcję.
Czy polska miedź może pracować dla polskiego przemysłu obronnego?
Powinna, ale nie chodzi o to, by każda armata, stacja radiolokacyjna czy pojazd miały certyfikat pochodzenia miedzi z konkretnej kopalni. Ważniejsze jest ustalenie, które ogniwa łańcucha potrafimy wykonać w kraju lub wspólnie z wiarygodnymi partnerami, a gdzie istnieje pojedynczy punkt awarii zdolny zatrzymać produkcję.
Potrzebne są długoterminowe umowy odbioru, kwalifikowanie krajowych dostawców, zapasy strategiczne, możliwość szybkiego zwiększenia produkcji dla obronności oraz inwestycje typu dual-use — użyteczne w gospodarce cywilnej, ale możliwe do wykorzystania także w kryzysie. Suwerenność surowcowa nie oznacza autarkii. Oznacza, że żadne pojedyncze państwo, port, dostawca, fabryka ani system informatyczny nie mogą jednym ruchem wyłączyć naszej gospodarki.
Taki kierunek wyznacza unijny Critical Raw Materials Act. Do 2030 roku Unia chce pokrywać własnym wydobyciem co najmniej 10 proc. zapotrzebowania na surowce strategiczne, posiadać zdolności przetwarzania odpowiadające 40 proc. popytu i osiągnąć 25 proc. w recyklingu. Jednocześnie nie więcej niż 65 proc. zapotrzebowania na dany surowiec na właściwym etapie przetwarzania powinno pochodzić z jednego państwa trzeciego. To nie plan zamknięcia Europy, lecz usunięcia najbardziej niebezpiecznych zależności.
Co łączy miedź, sztuczną inteligencję i transformację energetyczną?
Największym nieporozumieniem ery cyfrowej jest przekonanie, że świat cyfrowy jest niematerialny. Chmura obliczeniowa stoi na betonowym fundamencie, jest podłączona do transformatorów i rozdzielni, ma serwery, zasilanie awaryjne, pompy i chłodzenie. We wszystkich tych elementach obecna jest miedź.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że zużycie energii przez centra danych może wzrosnąć do około 945 TWh w 2030 roku — nieco powyżej obecnego rocznego zużycia Japonii. Zapotrzebowanie centrów zoptymalizowanych pod AI ma wzrosnąć ponad czterokrotnie. Każdy algorytm ostatecznie spotyka się więc z transformatorem, przewodem i układem chłodzenia – wynika z raportu IEA „Energy and AI” z 2025 roku.
Ta sama infrastruktura jest potrzebna farmom wiatrowym, fotowoltaice, energetyce jądrowej, magazynom energii, elektromobilności i rozbudowie sieci. Komisja Europejska ocenia, że zapotrzebowanie Unii na miedź może wzrosnąć do 2050 roku o ponad 50 proc. W czasie pokoju jest to wyzwanie inwestycyjne. W czasie kryzysu staje się pytaniem, które sieci, zakłady i systemy muszą otrzymać metal oraz energię w pierwszej kolejności.
Czy mamy wystarczające rezerwy, aby przetrwać kryzys?
Trzeba rozdzielić cztery pojęcia: zasoby geologiczne, zasoby eksploatacyjne, bieżące zdolności produkcyjne i zapasy strategiczne. Według danych KGHM na koniec 2024 roku zasoby eksploatacyjne obejmowały około 946,6 mln ton rudy, zawierającej 14,7 mln ton miedzi i 42,7 tys. ton srebra. To ogromny kapitał geologiczny, lecz nie magazyn, z którego metal można wyjąć w ciągu kilku dni. Kopalnia potrzebuje szybów, wyrobisk, wentylacji, chłodzenia, energii, maszyn i ludzi. Bezpieczeństwo miedziowe jest więc jednocześnie bezpieczeństwem energetycznym.
Rezerwy należy projektować warstwowo: od katod i walcówki, przez przewody, stopy i części zamienne, po wybrane transformatory i komponenty o długim czasie dostawy. Potrzebna jest też wiedza, gdzie znajdują się wąskie gardła i jak długo potrwa odtworzenie produkcji. NATO wskazuje właśnie na mapowanie zależności, strategiczne zapasy, recykling, substytucję i wymianę ocen między sojusznikami. Odporność państwa mierzy się nie tylko tym, co działa pierwszego dnia kryzysu, ale również tym, co potrafimy uruchomić ponownie trzydziestego dnia.
Czy cyfrowa kopalnia jest bezpieczniejsza?
Może być bezpieczniejsza i bardziej wydajna, ale tworzy nowe ryzyka. Im więcej maszyn, czujników i systemów sterowania łączymy w sieć, tym większa staje się powierzchnia ataku. Gdy informatyka łączy się z technologią operacyjną, cyberatak może zakłócić transport, odwadnianie, przeróbkę, wentylację lub zasilanie. Materiały KGHM wskazują wprost na ryzyka przejęcia kontroli nad maszyną, ataków na systemy utrzymania ruchu, celowego ograniczania produkcji i manipulowania danymi.
KGHM nie poprzestaje na diagnozie. Jego model obejmuje szkolenia, weryfikację technologii, monitoring, analizę podatności i testy zespołu Red Team. W kopalniach rozwijane są między innymi lokalizacja pracowników, system antykolizyjny i projekt światłowodowego monitoringu przenośników. To właściwa kolejność: technologia ma chronić ludzi i ciągłość produkcji, a nie być pokazem.
Sztuczna inteligencja powinna być w górnictwie wyłącznie narzędziem geologa, górnika i dyspozytora, a nie niekontrolowanym autopilotem. Każda instalacja krytyczna musi zachować możliwość lokalnego sterowania, bezpiecznego zatrzymania i pracy po utracie łączności. Cyberbezpieczeństwo przemysłu zaczyna się w rozdzielni i szafie sterowniczej, nie dopiero na ekranie komputera.
Cyberodporności nie zbuduje jedna spółka. Dlatego w 2025 roku powołaliśmy ISAC-SIG – Centrum Wymiany i Analiz Informacji z obszaru Cyberbezpieczeństwa – Surowce i Georóżnorodność. PIG-PIB, Wyższy Urząd Górniczy i IGSMiE PAN współpracują w nim z przemysłem, w tym z KGHM. ISAC służy wymianie ostrzeżeń, analizie incydentów i budowaniu dobrych praktyk dla systemów IT/OT. Nie zastępuje służb bezpieczeństwa w firmach, lecz pomaga im reagować szybciej.
Cyfrowa transformacja nie może kończyć się na bramie kopalni. PIG-PIB od lat rozwija Centralną Bazę Danych Geologicznych. Kolejny etap to połączenie danych, map, modeli, dokumentacji i procedur w bezpiecznym środowisku e-Geologii, z e-Koncesją jako jednym z komponentów. W Oddziale Górnośląskim rozwijamy Centrum Geoinformacji i Cyberbezpieczeństwa. Chcemy, aby informacja geologiczna była aktualną usługą państwa, a nie tylko archiwum.
Jaki wniosek powinniśmy zabrać na Kongres Future Mining?
Przyszłość górnictwa nie sprowadza się do pytania, czy maszyna będzie autonomiczna i jak głęboki będzie następny szyb. Chodzi o połączenie geologii, energii, automatyki, przemysłu, cyberbezpieczeństwa i obronności w jeden system odporności państwa.
Z perspektywy państwowej służby geologicznej najważniejsze jest ograniczanie niepewności: rzetelne dokumentowanie zasobów, aktualne modele złóż, ochrona danych i wskazywanie obszarów perspektywicznych. Jak podkreśla prof. Szamałek, wiedza o zasobach jest podstawą bezpieczeństwa; miedź jest atutem, lecz nie całym planem. Przemysł musi te dane zamienić w bezpieczną produkcję. Państwo powinno stworzyć warunki dla inwestycji, krajowego przetwórstwa, zapasów i popytu ze strony strategicznych sektorów.
Te kierunki muszą się spotkać: KGHM modernizuje zakłady i przygotowuje głębszą eksploatację, a państwowa służba geologiczna ma dostarczać wiarygodne, zintegrowane i bezpieczne dane. ISAC-SIG tworzy przestrzeń współpracy przemysłu, administracji i nauki, zanim incydent cyfrowy uderzy w produkcję lub bezpieczeństwo państwa.
Polska posiada rzadkie połączenie: własne złoża, duży zintegrowany koncern, huty, doświadczenie głębokiego górnictwa i ludzi rozumiejących przemysł. Sama geologia nie daje jednak przewagi na zawsze. Budowa kopalni i rozwój łańcucha wartości trwają lata, podczas gdy kryzys dostaw może powstać w ciągu tygodni.