Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.85 PLN (+0.16%)

KGHM Polska Miedź S.A.

295.50 PLN (+0.51%)

ORLEN S.A.

129.56 PLN (+0.51%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.38 PLN (-1.14%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.38 PLN (-0.30%)

Enea S.A.

20.82 PLN (-1.14%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.15 PLN (0.00%)

Złoto

5 181.91 USD (+0.46%)

Srebro

87.00 USD (+1.90%)

Ropa naftowa

97.91 USD (+1.06%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.34%)

Miedź

5.90 USD (+0.18%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.85 PLN (+0.16%)

KGHM Polska Miedź S.A.

295.50 PLN (+0.51%)

ORLEN S.A.

129.56 PLN (+0.51%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.38 PLN (-1.14%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.38 PLN (-0.30%)

Enea S.A.

20.82 PLN (-1.14%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.15 PLN (0.00%)

Złoto

5 181.91 USD (+0.46%)

Srebro

87.00 USD (+1.90%)

Ropa naftowa

97.91 USD (+1.06%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.34%)

Miedź

5.90 USD (+0.18%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Proces: zarzuty ws. katastrofy w KWK Wujek-Śląsk

fot: ARC

Podejrzani będą odpowiadać przed sądem z wolnej stopy

fot: ARC

11 kolejnych osób - sztygar, dozorca i dziewięciu elektromonterów - usłyszało zarzuty w śledztwie w sprawie katastrofy w kopalni Wujek-Śląsk. Nie dotyczą one bezpośrednio spowodowania tej tragedii, ale narażania górników na niebezpieczeństwo, zanim do niej doszło.

18 września 2009 r. w wyniku zapalenia i wybuchu metanu w rudzkiej kopalni zginęło 20 górników, a 37 zostało rannych. O przedstawieniu zarzutów 11 kolejnym osobom poinformowała we wtorek PAP Agnieszka Wichary z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. W całym śledztwie podejrzane są już 33 osoby.

- Zarzuty dotyczą sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach" - powiedziała prokurator Wichary.

Zaznaczyła, że zarzuty nie dotyczą bezpośrednio samej katastrofy, ale działań lub zaniedbań w okresie poprzedzającym tę tragedię. Ostatnie zarzuty stawiano od 15 do 23 grudnia. Wobec podejrzanych prokuratura nie stosowała żadnych środków zapobiegawczych. Śledczy nie ujawniają, jakiej treści wyjaśnienia złożyli.

Katastrofa w rudzkiej kopalni była jedną z największych w ostatnich latach tragedii w polskim górnictwie. Wyjaśniająca jej okoliczności prokuratura przesłuchała ponad 500 osób. W czerwcu postawiono pierwsze zarzuty, niedługo potem kolejne. Podejrzani to elektromonterzy, osoby dozorujące ich pracę oraz sztygarzy zmianowi.

Poza sprowadzeniem niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia górników są podejrzani także m.in. o uporczywe naruszanie praw pracowniczych i poświadczenie nieprawdy w dokumentach. Większość zarzutów dotyczy nieprawidłowości przy naprawie, konserwacji i eksploatacji użytkowanych pod ziemią urządzeń, głównie elektrycznych. Śledztwo potwierdziło, że w kopalni przymykano oko na ich stan techniczny i defekty.

Jeden ze sztygarów zmianowych jest podejrzany o wysłanie w dniu katastrofy sześciu górników do prac transportowych w rejonie szczególnego zagrożenia tąpaniami, gdzie - zgodnie z obowiązującymi procedurami - nie mieli prawa przebywać. Dwaj górnicy z tej grupy zginęli w katastrofie. Już krótko po wypadku wskazywano, że w kopalni złamano zasady dotyczące ograniczenia przebywania ludzi w takich rejonach; potwierdziło to dochodzenie nadzoru górniczego oraz śledztwo prokuratury.

Śledztwo w tej sprawie zostało przedłużone do marca przyszłego roku. Podejrzanym może grozić nawet 12 lat więzienia.

Poza prokuraturą, przyczyny katastrofy badały organa nadzoru górniczego. Komisja Wyższego Urzędu Górniczego uznała, że za tragedię odpowiada nie natura, a ludzkie zaniedbania. Do najistotniejszych zaliczono dopuszczenie do nagromadzenia się wybuchowej ilości metanu. Było to spowodowane m.in. niedotrzymaniem warunków przewietrzania ściany wydobywczej. W fatalnym stanie były przewody elektryczne; z jednego z nich pochodziła iskra, która zapaliła metan. W zagrożonym rejonie pracowało zbyt wielu górników.

Nadzór górniczy zdecydował o zastosowaniu sankcji lub wysłaniu wniosków do sądu wobec 34 osób (w tym czterech z kierownictwa kopalni), którym zarzucono naruszenie przepisów i rozmaite uchybienia - żadne z nich samo w sobie nie miało związku z katastrofą, ale połączone mogły się do niej przyczynić. 13 pracowników zostało odsuniętych od pełnionych funkcji. Sprawy 14 z 21 osób, obwinionych przez nadzór górniczy o naruszenia przepisów bhp (dotyczących m.in. zagrożeń pożarowych, tąpaniami, gazowych, pyłowych czy wodnych) w drugą rocznicę tragedii zostały przedawnione.

Do tragedii doszło 18 września 2009 r. po godz. 10 w wyrobisku 1050 m pod ziemią. W dniu wypadku zginęło 12 górników, ośmiu kolejnych zmarło w następnych dniach w szpitalach; ostatnia ciężko poparzona osoba - 3 października.

Krótko po katastrofie przypuszczano, że w kopalni doszło do zapalenia metanu. Później okazało się, że groźny gaz także wybuchł. Górników zabiły płomienie, sięgająca tysiąca stopni Celsjusza temperatura, podmuch i przemieszczająca się fala ciśnienia oraz atmosfera, która nie nadawała się do oddychania.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ważna inwestycje PGG pozwoli na odtworzenie bazy zasobowej

W ruchu Chwałowice kopalni ROW realizowana jest ważna inwestycja pozwalająca m.in. na realizację zapisów Umowy Społecznej.

Zapasy gazu w magazynach UE wynoszą 29 proc., w Polsce - ok. 48 proc.

Zapasy gazu ziemnego w magazynach UE wynoszą 29,3 proc. wobec średniej 5-letniej na tę porę wynoszącej 42,7 proc. W magazynach znajduje się obecnie 334,43 TWh gazu - wynika z wyliczeń firmy Gas Infrastructure Europe.

Dynamiczny rozwój i wzrost przychodów kopalni Sierra Gorda – KGHM rozpoznaje wartość inwestycji w Chile w wysokości 504 mln USD

Rozpoznanie wartości inwestycji w Sierra Gorda w wysokości 504 mln USD to przełomowy moment w historii chilijskiej kopalni KGHM. Dzięki istotnej poprawie efektywności operacyjnej oraz kosztowej Sierra Gorda nie tylko pokryła historyczne straty, lecz również kontynuuje proces spłacania zobowiązań na rzecz KGHM. W latach 2021-2025 Sierra Gorda zwróciła Polskiej Miedzi blisko 1 mld USD.  

Potencjał eksportowy Polski wzrósł siedmiokrotnie od akcesji do UE

Wartość eksportu towarów z Polski w 2025 roku wyniosła 366,2 mld euro, co oznacza wzrost o 3,7 proc. w stosunku do 2024 roku – wynika z danych GUS. To też kilkukrotnie więcej niż w 2004 roku, kiedy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej. Blisko 75 proc. produktów wysyłamy do państw członkowskich, a ich swobodny przepływ umożliwia wspólny rynek. Zdaniem ekspertów stał się on trampoliną dla polskiego eksportu, na czym korzystają zarówno firmy, jak i konsumenci. Wciąż jednak napotyka on szereg wewnętrznych barier.