Próby ucieczek polskich górników na zachód

fot: Tomasz Rzeczycki

Ucieczki górników koleją na zachód zakończyły się na terenie Niemiec Wschodnich

fot: Tomasz Rzeczycki

Niemal pół wieku temu doszło do dwóch prób ucieczek polskich górników na zachód. Mimo pomysłowości obie zakończyły się niepowodzeniem.

Na początku kwietnia 1973 r. szczęścia na zachodzie Europy postanowił poszukać dwudziestoczteroletni górnik Kopalni Węgla Kamiennego Kleofas w Katowicach. Na Górny Śląsk przyjechał z Wrocławia, był absolwentem siedmioklasowej szkoły podstawowej, a "na grubie" zatrudnił się w charakterze ładowacza. Nie był to najwyraźniej szczyt jego marzeń, skoro zaplanował sobie urządzić nowe życie po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Podstawowy problem, jak się tam dostać, postanowił rozwiązać przy pomocy Polskich Kolei Państwowych.

W tym okresie przez Górny Śląsk przejeżdżał pociąg pospieszny z Warszawy do Paryża. Młody górnik miał świadomość, że o paszporcie nie ma nawet co marzyć i musi się zablindować gdzieś w jednym z wagonów tegoż pociągu międzynarodowego. Jak pomyślał, tak też uczynił, chowając się w skrytce sufitowej. I może nawet miał tę chwilę satysfakcji, że przechytrzył żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza, gdy pociąg, którym jechał, przekroczył most graniczny na Nysie Łużyckiej w Zgorzelcu i zatrzymał się przy peronie stacji w Görlitz. Nie wiedział jednak, że od maja poprzedniego roku właśnie na tej stacji odbywała się wspólna kontrola polsko-enerdowska. Tak więc 2 kwietnia 1973 r. o godzinie 10.40 został wyciągnięty ze skrytki przez młodszego kontroler Granicznej Placówki Kontrolnej w Zgorzelcu. Podróż na zachód zakończyła się w areszcie.

Nieco więcej szczęścia mieli  pół miesiąca wcześniej elektromonterzy, zatrudnieni w Kopalni Węgla Kamiennego Zabrze. Byli to młodzi ludzie w wieku 24 i 26 lat. Oni również na zachód zapragnęli wydostać się koleją. Upatrzyli sobie pociąg pospieszny Przemyśl - Katowice - Aachen, który prowadził wagony w różnych innych relacjach. Samodzielnie, bez niczyjej pomocy ukryli się w jednym z wagonów włączonych do tego pociągu na bocznicy stacji Kraków Główny. Doświadczenie wyniesione z kopalni wystarczyło im, aby przechytrzyć żołnierzy WOP i 16 marca 1973 r. o godzinie 15.30 przez Zgorzelec wyjechali na teren Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Wspólna kontrola na stacji Görlitz nie wykazała ich obecności. Pociąg ruszył dalej, w kierunku Saksonii-Anhaltu.

Sielanka skończyła się na granicy Niemieckiej Republiki Demokratycznej z Republiką Federalną Niemiec. W miejscowości Oebisfelde, gdzie znajdowało się kolejowe przejście graniczne, kontrola składu prowadzona była szczegółowo i drobiazgowo, a funkcjonariusz służb enerdowskich wyczuleni byli na wszelkiego rodzaju podejrzane odgłosy, znali też metody uciekinierów. Pracownicy KWK Zabrze, którzy chcieli na stałe wyjechać na zachód, zostali deportowani do PRL. Wydalono ich do Polski przez most graniczny na Odrze w Słubicach 22 marca 1973 r.

Wyczyn elektromonterów z zabrzańskiej kopalni zasługiwał i tak na uwagę, gdyż niezwykle rzadko zdarzało się, żeby komukolwiek udało się przedrzeć nielegalnie pociągiem z Polski przez kontrolę składu na granicy PRL z NRD.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W weekend ceny na stacjach paliwowych będą niższe

Po opublikowaniu ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych ceny paliw na stacjach mogą spaść już w weekend o ok. 1,2-1,3 zł na litrze - zapowiedział w czwartek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

PSE i czeski operator ČEPS pomyślnie przetestowały odbudowę systemu po blackoucie

Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) i czeski operator systemu przesyłowego ČEPS przeprowadziły 22 września udaną próbę odbudowy polskiego systemu elektroenergetycznego po awarii typu blackout z wykorzystaniem wsparcia operatora z kraju sąsiedniego - poinformowały w czwartek PSE.

KGHM rozpoczęło wartą 725 mln dolarów rozbudowę Sierra Gorda. Byliśmy na miejscu! „To perła w koronie spółki”

W należącej do KGHM kopalni Sierra Gorda w Chile w czwartek (1 października) odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę czwartej linii mielenia. Rozpoczęta inwestycja zwiększy moce przerobowe zakładu z około 48 mln do około 60 mln ton rudy rocznie.

Trzęsienie w zarządzie czołowego przewoźnika węgla

Monika Starecka, kierująca zarządem spółki, deklaruje współpracę z zarządcą oraz radą nadzorczą, aby wypracować porozumienie z wierzycielami, zakończyć postępowanie sanacyjne i stworzyć solidne podstawy dla dalszego rozwoju PKP Cargo.