Problemy: pakiet szuka ojca

Po exspose premiera i pierwszej debacie w sejmie nic się nie zmieniło...

Naiwnie sądziłam, że kompleks problemów wiążących się z unijnym pakietem energetyczno-klimatycznym powinien pojawić się w expose premiera i pytaniach posłów.

Niestety, premier przedstawiając program, który sam nazwał odpowiedzią na trudne wyzwania najbliższych lat (a większość komentatorów oceniła go jako program zaciskania pasa), pominął fundamentalną kwestię konsekwencji pakietu energetyczno-klimatycznego dla polskiej gospodarki. A miał świetną okazję wskazać ogromne oszczędności, jakie przyniesie odrzucenie redukcyjnej części pakietu. Byłby to prawie milowy krok w ochronie polskiej gospodarki w "czasach trudnych", które były wątkiem przewodnim expose.

Przypomnę więc, że wszyscy specjaliści ocenili (a premier z tym się zgodził), że wdrożenie pakietu kosztować będzie Polskę od roku 2013 do 2020 ok. 100 mld zł, utratę od 300 do 500 tys. miejsc pracy i spadek PKB o 2 do 8 proc. I mimo tak wielkiego ciężaru tych zagrożeń, problemu pakietu nie było w expose premiera, chociaż jak ulał pasował na sztandarowy przykład, jak i gdzie Polska będzie szukała oszczędności w "latach trudnych".

Gorący kartofel
Tylko jeden poseł, były wiceminister gospodarki Piotr Naimski (PiS), zareagował na przemilczenie tego gigantycznego zagrożenia dla polskiej gospodarki, stwierdzając wprost, że pakiet to narzucona Polsce forma "odzysku" unijnych pieniędzy, praktycznie haracz, który doprowadzi do zerowego bilansu pomiędzy unijną pomocą a naszymi wydatkami na realizację pakietowej doktryny.

Poseł Piotr Naimski był również tym szczęśliwcem, który doczekał się odpowiedzi (i to już w drugim punkcie sobotniego wystąpienia premiera), ale - znów niestety - temat ten stał się jedynie pretekstem do przywalenia przeciwnikowi politycznemu, a nie przedstawienia stanowiska rządu w kwestii fundamentalnej dla naszego dalszego rozwoju.

I tak oto, w momencie gdy nasza gospodarka stoi w obliczu zagrożenia nieporównywalnego z żadnym innym (jeśli Polska nie doprowadzi do rewizji redukcyjnej części pakietu, obciążającej nas gigantycznymi opłatami za emisję CO2 oraz wysokimi kosztami budowy zakładów utylizacji tego gazu w technologii CCS), odpowiedź premiera sprowadziła się do przerzucenia odpowiedzialności za kształt dokumentu - podpisanego przez nasz rząd w 2008 roku - na byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Miał on bowiem - pod wpływem obietnic kanclerz Angeli Merkel - zobowiązać się do podpisania przez Polskę takiego niekorzystnego dla nas pakietu regulacji energetyczno-klimatycznych. W ten sposób po raz kolejny sprawdziło się powiedzenie, że sukces ma wielu ojców, a klęska jest sierotą...

Strach przewidywać, co oznacza ten brak merytorycznego odniesienia się do wystąpienia posła Naimskiego, bo fakt potraktowania tej fundamentalnej kwestii jedynie jak gorącego kartofla może być sygnałem, że nasz rząd nie wierzy w możliwość obrony Polski przed niszczycielskimi regulacjami pakietu.

Podejdź no do płota!
Dla obywatela, któremu za rok grożą gigantyczne podwyżki cen energii elektrycznej i ciepła oraz bezrobocie spowodowane wyprowadzką z Polski przemysłów energochłonnych, sprawą najmniej istotną jest przerzucanie odpowiedzialności za wpakowanie nas w ten potrzask.

Zegar tyka, a granat z wyjętą zawleczką leży na stole, przy którym siedzi nie tylko nasz rząd, ale całe społeczeństwo. Pora więc na skuteczną akcję i naprawianie tego błędu, bo za rok możemy dołączyć do krajów zagrożonych bankructwem.

Informacja, która padła z ust premiera o wpływie konkretnych grup interesu na ostateczny kształt unijnego pakietu, nie jest żadną tajemnicą. Społeczeństwo ma jednak prawo bronić się przed skutkami decyzji złych czy głupich. A także przywoływać polityków "do płota", gdy popełniają błędy. Najważniejszy ruch jest obecnie po stronie naszego rządu, który od dawna znał konsekwencje pakietu. Już w pierwszych komentarzach po jego podpisaniu wskazano wszystkie niszczycielskie dla naszej gospodarki skutki, a bilans kosztów liczonych w rachunku ciągnionym staje się coraz bardziej przygnębiający. Mamy więc sytuację nadzwyczajną, wymagającą działań nadzwyczajnych.
Czy stać na nie nasz rząd? Czy można liczyć na naszych urzędników ministerialnych, zajętych przygotowaniami do konferencji klimatycznej ONZ w Durbanie, pięknej miejscowości w RPA, gdzie za kilkanaście dni zgromadzą się tysiące "zatroskanych" zmianami klimatycznym na naszym globie?

Przyjedzie (chiński) walec...
Mimo wszystko jest jednak nadzieja! I to nie w rozpadzie UE i ostrym kryzysie, który skosi unijne chwasty. Ja widzę "światełko w tunelu" w zupełnie innym miejscu. A jest nim pomysł wykupienia europejskich długów przez chińskie banki.

Jestem przekonana, że kiedy w Brukseli pojawią się chińscy bankierzy, unijni zbawcy klimatu świata zamilkną i zapomną o doktrynie wskazującej na emisję CO2 jako na głównego sprawcę zmian w globalnym klimacie... Polska skorzysta wtedy (ale tylko przy okazji), gdyż nie trzeba być prorokiem, aby przewidzieć, że całkiem nagle i z naukowym wsparciem zmienią się poglądy ekologicznych dogmatyków w kwestii wpływu CO2 na globalne ocieplenie! No bo nikt przytomny nie odważy się głosić takiej herezji w obecności chińskich bankierów - obywateli kraju odpowiedzialnego za blisko 1/3 globalnej emisji CO2! Niestety, nie wykluczam też innej wersji wydarzeń, a mianowicie takiej, że nadal opłacalne będzie twierdzenie, iż 11 proc. emisji z krajów UE jest groźniejsze dla klimatu świata niż 27 proc. globalnej emisji z Chin... Lobbyści potrafią bardzo wiele.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Centrum danych

PIE: Polska produkuje głównie podstawowe komponenty do centrów danych

Budowa centrum przetwarzania danych wymaga zakupu i instalacji kilkuset produktów, z których 655 określanych jest jako kluczowe, a ze wstępnej analizy wynika, że znaczna część komponentów będzie musiała być do Polski sprowadzana - uważają eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Zameczek Myśliwski w Promnicach wraca do życia. Otwarcie planowane na wiosnę 2027 r.

Zameczek Myśliwski w Promnicach, jeden z najcenniejszych zabytków Górnego Śląska, przechodzi ostatni etap gruntownej rewitalizacji. Całkowity koszt inwestycji może wynieść około 36 mln zł, a obiekt ma zostać udostępniony publiczności pod koniec pierwszego kwartału 2027 roku jako nowoczesna przestrzeń muzealno-edukacyjna.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 57 - prof. Artur Dyczko | PIG-PIB. Czy miedź jest gwarantem naszego bezpieczeństwa?

Od centrów danych po nowoczesne systemy obronne – cały technologiczny ekosystem opiera się na tym samym fundamencie surowcowym. O roli miedzi dla bezpieczeństwa państwa mówi dr inż. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego.

Polacy uważają niepłacenie alimentów za najgorszy rodzaj długu

Dla Polaków, którzy uważają, że niektóre długi są bardziej szkodliwe niż inne, najgorsze jest niepłacenie alimentów - wynika z badania Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Na kolejnym miejscu wskazywano długi przedsiębiorców wobec innych firm.