fot: lotos.pl
Lotos dał się nabrać kupując zadłużone stacje i terminale LPG w południowej Polsce, teraz walczy o częściowy zwrot nakładów i chce spieniężyć majątek dłużnika
fot: lotos.pl
Już wczoraj walory Grupy Lotos były wyraźnie mocniejsze od rynku (ich cena na zamknięciu nie zmieniła się, WIG20 spadł o 4,78 proc.), dzięki czemu przerwana została fatalna passa dziewięciu sesji, z których tylko jedna zakończyła się symboliczną zwyżką. Dziś kupujący są w przewadze, a kurs rośnie o ok. 10 proc. Po trzech godzinach sesji obroty zbliżyły się do 5 mln zł - poinformował czwartkowy \"Puls Biznesu\".
Paweł Olechnowicz, prezes spółki, przekonuje, że wcześniejszy spadek (40 proc. tylko od początku roku) był nieuzasadniony.
- Ze zdumieniem i niepokojem obserwuję zachowanie polskiego rynku papierów wartościowych, na którym notowania akcji Grupy Lotos odbiegają od jakichkolwiek rozsądnych kryteriów wyceny. Czynniki psychologiczne przeważają wyraźnie nad racjonalnymi, co tworzy nieprawdziwy obraz spółki i jej działalności – napisał Paweł Olechnowicz w komentarzu do opublikowanych dziś wstępnych wyników spółki za czwarty kwartał 2008 r. i za cały ubiegły rok.
Zgodnie z nimi, w 2008 r. strata operacyjna spółki wyniosła 190 mln zł (przy uwzględnieniu urealnienia zapasów do cen bieżących). Ze względu na wzrost kursu USD/PLN, spółka przeszacowała tez wartośc kredytów, zaciągniętych w tej walucie. Obciążyło to ubiegłoroczny wynik netto o 330 mln zł. Dodatkowo 242 mln zł strat spowodowała wycena transakcji zabezpieczających ryzyko kursu walutowego, stopy procentowej i marży rafineryjnej.
Prezes spółki zapewnia, że sytuacja Grupy Lotos jest stabilna, a jej działalność operacyjna i inwestycyjna odbywa się bez zakłóceń.