Prezes KHW: Budujemy perspektywiczne związki z energetyką
Jak radzi sobie holding w sytuacji, kiedy węgiel tanieje, popyt maleje i spada atrakcyjność eksportu?
- Gdyby położenie firmy oceniać według kampanii dezinformacji, jaka przetoczyła się ostatnio przez różne publikatory, to można by pomyśleć, że jest bardzo źle. Rzeczywistość spółki wygląda jednak odmiennie. Tym bardziej irytujące jest sięganie do propagandowego arsenału, ignorującego zasady rzetelności i przyzwoitości.
Ubiegły rok był jednak trudny.
- Rzeczywiście. Prawdopodobnie - po weryfikacji – zakończymy go niewielkim wynikiem dodatnim w wysokości kilku milionów zł.
Nowy z powodu kryzysu nie zapowiada się jednak optymistycznie
- Na razie mamy trzeci miesiąc. Kopalnie spółki ustabilizowały produkcję. Co ważne – pojawiły się fronty rezerwowe. Tradycyjnie dobrze fedruje „Wujek”. Dobra sytuacja jest w ,,Wieczorku”. Najbardziej mnie cieszy wyrwanie się z kręgu niemocy ,,Mysłowic-Wesołej”, która w ub.r. sprawiała najwięcej problemów. Przeprowadzone w niej zmiany personalne dowodzą, jak dużo zależy od ludzi. Nowo mianowany dyrektor zdołał poderwać bardzo dobrą tamtejszą kadrę i załogę. Przerwanie kręgu niemocy spowodowało, że sytuacja kopalni jest obecnie diametralnie inna i mysłowiczanie wyrastają na filar holdingu. Także ,,Staszic”, po przejściowych kłopotach, wynikających z uwarunkowań geologicznych, pod koniec marca powinien wrócić do swojego normalnego poziomu wydobycia. Rozczarowują nieco ,,Murcki”, które otrzymały największe wsparcie inwestycyjne, a nie przełożyło się to dotąd na sukcesy produkcyjne. Wierzę, że – przy determinacji kierownictwa – uda się to w nieodległym czasie. Tym bardziej, że kopalnia ma bardzo dobrą załogę. Powiedziałbym więc, że – w przeciwieństwie do poprzedniego – początek tego roku w produkcji jest naprawdę optymistyczny.
Pracownicy firmy i ich przedstawiciele są jednak zawiedzeni brakiem podwyżek. To dla nich zły sygnał.
- Społeczność holdingową wyróżnia bardzo ważna cecha – odpowiedzialność za firmę. Rozdawać można to, co się zarobi, przy tym zarobić trzeba najpierw. My nie mówimy, że nie wykonamy żadnych ruchów płacowych. Jesteśmy skłonni o tym rozmawiać, ale w sytuacji, w której będziemy przekonani, że nas na to stać. Kończy się pierwszy kwartał i trzeba byłoby być ślepym, żeby nie dostrzegać, co dzieje się na rynku, jakie są ceny u konkurentów zagranicznych, co dzieje się z energią elektryczną. Elektrownie są w tej chwili zasypane węglem i prawdziwym testem rynkowych zjawisk będzie drugi kwartał i początek trzeciego. Sądzę, że już po drugim kwartale będziemy wiedzieli, na co nas stać. To jest odpowiedzialne podejście, kiedy w grę wchodzi los około 20 tys. ludzi.
Eksport jest nieatrakcyjny?
- Prawdopodobną konsekwencją nadwyżki podaży na rynkach międzynarodowych – z jaką trzeba się liczyć – będzie tańszy węgiel.
Katowicki Holding Węglowy nie ma ostatnio dobrej prasy. Firmie zarzuca się, że straciła duże pieniądze na opcjach oraz przespanie koniunktury.
A propos wykorzystania koniunktury, rozumiem, że chodzi wam o zarzuty pan ministra Jerzego Markowskiego. Chciałbym przypomnieć, że w historii restrukturyzacji górnictwa był tylko jeden przypadek, kiedy budżet zagwarantował duże pieniądze na rozwiązanie problemów w górnictwie, a branża ich nie wykorzystała. Chodziło bodaj o 1,2 mld zl. Co to oznacza? Pieniądze te zostały wtedy dla górnictwa zmarnowane. Ministrem odpowiedzialnym wówczas za sektor był Jerzy Markowski. Dziś on nam m.in. zarzuca, że przespaliśmy koniunkturę. gdyby ówcześnie wykorzystano te pieniądze, górnictwo byłoby na pewno w innej sytuacji.
Wróćmy więc do strat na opcjach.
- To totalna bzdura. Na opcje trzeba patrzeć jak na ubezpieczenie majątku (kilkadziesiąt milionów). Czy mamy go nie ubezpieczać? Jeśli nic się nie dzieje – to asekuracja według tej logiki jest stratą. Ale jeśli zdarzy się coś niekorzystnego? Z czego pokryć straty?
Przychody narastająco w ubiegłym roku na opcjach wyniosły ponad 5 mln zł. To nie jest żadna strata. Jeśli ktokolwiek planuje wydatki, to musi zaplanować przychody. Jednym z nich są wpływy z eksportu. W ustawie budżetowej przyjęto kurs 3,35 zł za EURO. Jeśli byłby niższy, to ponosilibyśmy straty. Zatem zabezpieczyliśmy sobie taki kurs dla 70 proc. transakcji eksportowych. Pozostałe rozliczamy w złotówkach. Dlatego nasz realny kurs jest dużo wyższy. Na eksporcie zarabiamy więcej, niż zaplanowano w PTE. W ostatecznym rozrachunku nieuzyskane przychody kształtują się na poziomie ok. 6 mln zł. Spekulacja jest wtedy, gdy ktoś wchodzi w ten instrument nie mając eksportu. Inna sprawa to zachowanie banków.
Na początku marca minister gospodarki zgodził się na emisję obligacji przez KHW. Dlaczego ten krok jest tak ważny dla spółki?
- Mamy zabezpieczone źródła finansowania na inwestycje. W ubiegłym roku zrealizowaliśmy inwestycje za ponad 900 mln zł. W tym roku chcemy przeznaczyć na nie prawie miliard.
Czy pieniądze pójdą na odnawianie frontu?
- Także na ten cel, ale głównie na przedsięwzięcia obliczone na zwiększenie podaży węgla niskosiarkowego. Dlatego interesuje nas także pole Brzezinka. Z niedawnych analiz wynika, że wejście w to pole będzie opłacalne. Stąd rozpoczęliśmy procedurę ubiegania się o koncesję.
W jakiej fazie są te starania?
- Niebawem spodziewamy się decyzji środowiskowej. Kiedy ją uzyskamy, wystąpimy z wnioskiem o koncesję. Mamy już wszystkie pozostałe konieczne dokumenty. Dalszym etapem będzie uruchamianie prac projektowych i inwestycyjnych.
Kilka dni temu spotkaliście się z przedstawicielami spółki energetycznej Enea. Czy są zainteresowani zakupem obligacji?
- Oprócz Enei, spotkaliśmy się jeszcze z innymi spółkami energetycznymi. W najbliższych dniach czekają nas spotkania z następnymi koncernami. Zainteresowanie jest bardzo duże. Z pierwszych rozmów wynika, że energetyka jest zainteresowana ściślejszą współpracą. Nie chcą się ograniczać tylko do zakupu węgla. Interesuje ich tworzenie wspólnych przedsięwzięć. Obligacje węglowe będą pewnym etapem, prowadzącym do stworzenia silnych związków funkcjonalnych i kapitałowych. Jesteśmy takimi rozwiązaniami mocno zainteresowani i będziemy w tym kierunku działać.
To rozwiązanie nie kłóci się z aspiracjami giełdowymi?
- Giełda w niczym tu nie przeszkadza. Przeciwnie – może być narzędziem harmonijnego dochodzenia do wspólnych projektów. Niczego dziś nie przesądzam, choć upatruję, że może to być płaszczyzna, gdzie te związki będą realizowane w sposób bardzo transparentny. Cel jest ten sam: nowa, wspólna mobilniejsza struktura, lepiej przygotowana do działań konkurencyjnych – więcej warta. Zatem możemy mówić o samych zaletach.
Co z emisją obligacji, które miałyby być zamienione na akcje KHW?
- Program obligacji węglowych jest pierwszym krokiem. Następnym będą obligacje PRE-IPO zamienne na akcje. Zapewne będą nimi zainteresowane spółki energetyczne, z którymi uruchomimy wspólne przedsięwzięcia. W efekcie pierwszych spotkań z energetykami dochodzimy do wniosku, że będziemy musieli pomyśleć o zwiększeniu swojej bazy surowcowej. Jednym z kroków byłoby uruchomienie pola Brzezinka. Ale to może być za mało. Nie wiem, czy za jakieś trzy lata nie złożymy propozycji Kompanii Węglowej i jej właścicielowi, aby odkupić od niej Centrum Wschód, jako rejon geograficznie dla nas najbliższy. Dalej możemy myśleć o IPO (initial public offering – pierwsza oferta publiczna). Chcemy udowodnić, że górnictwo może we współpracy z energetyką znaleźć rozwiązanie, które pozwoli im się rozwijać bez wyciągania ręki po pieniądze podatników.