Prawo: deregulacja nie taka straszna

fot: Jarosław Galusek/ARC

Juryści z Wyższego Urzędu Górniczego w ramach deregulacji dążą do ustanowienia takiego stanu prawnego, w którym nie będzie obowiązku odrębnego stwierdzenia kwalifikacji dla osób w dozorze średnim i niższym

fot: Jarosław Galusek/ARC

Artykuł 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej przewiduje, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane jedynie w ustawie i tylko wówczas, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Jedną z tych wolności jest wybór wykonywanego zawodu i miejsca pracy.

Mając to na względzie, minister sprawiedliwości wystąpił do wszystkich szefów resortów o wskazanie tych profesji, co do których należałoby uchylić wymagania prawne ograniczające ich wykonywanie. Deregulacja obejmie również górnictwo.

Obowiązek stwierdzania kwalifikacji osób dozoru i kierownictwa ruchu oraz zatrudnionych na stanowiskach specjalistycznych w zakładach górniczych został wprowadzony ponad pół wieku temu. Od początku leżał w kompetencjach organów nadzoru górniczego. Chodzi o wymagania prawne w zakresie stażu pracy, wykształcenia, odbytych kursów i badań. Teraz, dzięki deregulacji, zostanie on istotnie zawężony.

- Intencja ustawodawcy jest prosta. Należy przyjąć, że absolwent określonego kierunku studiów albo określonej szkoły specjalizuje się już w określonej dziedzinie i może podjąć pracę na oferowanym mu stanowisku. Z kolei nabyte doświadczenie może zaowocować w przyszłości awansem. A zatem pracodawca, obserwując daną osobę, powinien sam zaplanować dla niej odpowiednią ścieżkę kariery. On zrobi to najlepiej. Stanie się również bardziej odpowiedzialny za to, kogo zatrudni, nie opierając się wyłącznie na ocenie urzędników - wyjaśnia Przemysław Grzesiok, dyrektor Departamentu Prawnego Wyższego Urzędu Górniczego.

Zawęzić, jak się da
Ciekawostką niech będzie fakt, że w obowiązującej od 1 stycznia br. nowej ustawie Prawo geologiczne i górnicze wymieniono już te zawody i dokonano ich wstępnej deregulacji. Dzięki temu górnicy strzałowi, maszyniści maszyn wyciągowych, operatorzy pojazdów do przewozu środków strzałowych, elektromonterzy i spawacze nie są już zobowiązani z mocy prawa do zdawania dodatkowego egzaminu przed komisją państwową. O tym zaś, czy spełniają warunki do pracy na swych stanowiskach, zadecyduje pracodawca.

- Nadal zastanawiamy się, czy jeszcze bardziej nie zawęzić grupy zawodów górniczych wymagających spełnienia wymagań prawnych. O deregulację będziemy wnioskować między innymi dla zawodów: instruktora strzałowego, operatora agregatów cementacyjnych i specjalisty w jednostkach ratownictwa górniczego, w tym kierownika dyżurujących zawodowych zastępów ratowniczych. Z kręgu kierownictwa i dozoru ruchu chcemy wyłączyć dalszą część osób, co do których dyrektorzy okręgowych urzędów górniczych nie będą już stwierdzali posiadanych kwalifikacji. Dotyczy to czynności zawodowych wykonywanych w ruchu zakładów nieprowadzących wydobycia, a jedynie działalność, do której stosuje się przepisy ustawy Prawo geologiczne i górnicze, a więc kopalń zabytkowych i doświadczalnych. Istnieje ponadto propozycja, aby wyłącznie kierownik ruchu takiego zakładu był objęty obowiązkiem stwierdzenia kwalifikacji - wyjaśnia Grzesiok.

Kowalski niech śpi spokojnie
Juryści z Wyższego Urzędu Górniczego w ramach deregulacji dążą do ustanowienia takiego stanu prawnego, w którym nie będzie obowiązku odrębnego stwierdzenia kwalifikacji dla osób w dozorze średnim i niższym, a przepisy o ruchu zakładu górniczego staną się spójne merytorycznie z przepisami o kwalifikacjach. Słowem, jeśli prawo stawia wymagania osobie, która ma być zatrudniona na danym szczeblu dozoru ruchu zakładu górniczego, to musi określać czynności, które ma ona wykonywać. W planie jest zatem zlikwidowanie pojęć dozór niższy i średni i zastąpienie ich pojęciem dozoru.

A jakie konsekwencje będzie miała deregulacja dla przeciętnego Kowalskiego, pracującego w charakterze spawacza lub maszynisty?

- Pominięcie jakiegoś stanowiska w ustawie nie wpłynie z pewnością na jego likwidację w kopalni. Nie stanie się ono z tego powodu gorsze niż było. Nikt też z tego powodu nie może stracić na wynagrodzeniu. Wszystkie stanowiska, zarówno wymienione w przepisach prawa, jak i nie, są w górniczej profesji niezbędne. Pamiętać należy, że pracodawca ma prawo określić wymagania dotyczące kwalifikacji niezbędnych do pracy na konkretnych stanowiskach, opierając się przy tym na dotychczasowych przepisach. Wymagania może nawet podnieść jeszcze wyżej. I właśnie ten fakt, w świetle przepisów o deregulacji niektórych zawodów górniczych, jest najistotniejszy - podkreśla szef Departamentu Prawnego WUG.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rekordowy sierpień i wakacje w Katowice Airport, przez dwa miesiące ponad 2 mln podróżnych

Sierpień br. był najlepszym miesiącem w historii przewozów pasażerskich lotniska w Pyrzowicach, które w tym czasie obsłużyło ponad milion podróżnych. Rekordowe okazały się również całe wakacje - w tym czasie z podkatowickiego portu skorzystało blisko 2,1 mln osób.

Grzegorz Wrona: Odpowiedzialna transformacja wymaga aktywnego właściciela

Transformacja polskiego górnictwa nie jest procesem, który rozpoczął się dziś. Kierunek zmian został wyznaczony już kilka lat temu wraz z podpisaniem w 2021 roku Umowy Społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. Dokument ten określił harmonogram funkcjonowania poszczególnych kopalń do 2049 roku i stworzył podstawy do prowadzenia zmian w sposób przewidywalny zarówno dla pracowników, jak i całej gospodarki - podkreśla Grzegorz Wrona, wiceminister aktywów państwowych.

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.