Górnictwo: Płacą kradzionymi kartami kredytowymi, próbują odjeżdżać cudzymi samochodami

W Polsce kopalnianą łaźnię dzieli się na „czystą” i „brudną”, a w Niemczech i Francji na „białą” i „czarną” - dzielili się spostrzeżeniami Francuzi w Bobrku

fot: Witold Gałązka/ARC

– To jedna z najpiękniejszych kopalń, jakie widziałem w życiu – mówił w kopalni Chwałowice Sébastien Berrut, łapiąc na fotografiach widoki zakładu

fot: Witold Gałązka/ARC

Kilka dni temu pisaliśmy o informacjach napływających od załogi kopalni Pniówek, która uskarżała się na działalność anonimowego złodzieja. Jego łupem miały paść pozostawione w kopalnianej łaźni zegarki i gotówka. Nasilone kontrole sprawiły, że sprawa ucichła, ale kiedy złodziej znów się obudzi? Licho wie.

- To nie był odosobniony przypadek. Takie sytuacje co pewien czas mają miejsce. Szkopuł w tym, żeby ochrony zakładów podejmowały odpowiednie działania – opowiadają nam policjanci z Jastrzębia-Zdroju.

W ostatnich latach kradzieży w kopalniach nie brakowało także w Bogdance i KGHM, ale za to wszyscy złodzieje w końcu wpadli w sidła policji.

Jakiś czas temu stróżom prawa udało się zatrzymać 22-letniego mężczyznę, który kiedyś był zatrudniony przez kopalnię należącą do JSW. Po odejściu z zakładu zachował sobie przepustki ważne na dwa ruchy. Raz na jakiś czas odwiedzał je i dokonywał kradzieży w łaźniach hakowych. Udowodniono mu w sumie 20 takich przestępstw. Raz, przy pomocy skradzionych kluczyków, usiłował nawet odjechać samochodem z parkingu kopalnianego, lecz nie zdołał skutecznie pokonać zabezpieczeń i silnik nie odpalił. Skradzione rzeczy sprzedawał, ale i tak policjantom udało się odzyskać dwa  telefony komórkowe.

W lubelskiej Bogdance również zatrzymano złodzieja. Rekrutował się spośród członków załogi jednej z kopalń. Starał się zawsze wykorzystywać momenty, gdy w łaźni nikogo nie było. Wtedy zrywał skoble zabezpieczające wieszaki i kradł pozostawione przy ubraniach przedmioty, zwykle telefony komórkowe, gotówkę, bony żywieniowe, a także karty płatnicze. Był tak bezczelny, że dokonywał nimi drobnych płatności zbliżeniowych w pobliskich sklepach. 53-latek usłyszał w sumie kilkanaście zarzutów.

W Lubinie z kolei 29-latek kradł przedmioty należące do jego kolegów wykorzystując to, że pracował w firmie zewnętrznej świadczącej usługi dla KGHM. Działał kilka miesięcy. Wchodził na teren różnych kopalń, kradł pieniądze, dokumenty, zegarki, telefony komórkowe. Wpadł w zasadzkę przygotowaną przez ochronę.

Na terenie szybu R-9 Zakładu Górniczego Rudna także zanotowano tajemnicze zniknięcia wartościowych przedmiotów pozostawionych w szatni. Sprawca włamywał się do worków zabezpieczonych kłódkami, skąd zabrał mienie o łącznej wartości 2600 zł, w tym m.in. telefony komórkowe, pieniądze, okulary, galanterię i dokumenty należące do pokrzywdzonych.

Policjanci zatrzymali w tej sprawie 54-letniego mieszkańca Polkowic. Mimo długiego okresu czasu, który minął od zaistnienia pierwszego czynu, funkcjonariusze częściowo odzyskali skradzione mienie.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Coś za coś i katastrofa gotowa

Czasami życie pisze nam takie scenariusze, że za głowę można się tylko złapać. Wyobraźcie sobie, że miałem kiedyś w oddziale jednego takiego Stefana, który bardzo lubił się przymilać, zwłaszcza gdy miał w tym jakiś interes. Jednego tylko nie można było mu odmówić – miał żyłkę do naprawiania dosłownie wszystkiego. 

Jacek Korski: Jest problem z jakością wydobywanego u nas węgla, a ostatnio także z jego ilością

Pamiętam dyskusje na posiedzeniach jakiejś sejmowej komisji czy zespołu o tym, że tego importu należy zakazać w obronie miejsc pracy w polskich kopalniach - pisze nasz felietonista Jacek Korski.

Grzegorz Lot, prezes spółki Tauron: Węgiel zostaje tak długo, jak będzie potrzebny

Grupa Tauron realizuje strategię transformacji regionów, w których dominuje dziś energetyka konwencjonalna. Chodzi o Łaziska Górne, Łagiszę, Sierszę i Jaworzno. Prezes spółki Grzegorz Lot podkreśla, że proces ten opiera się na trzech filarach: niezawodności dostaw energii, niskiej cenie oraz zeroemisyjności.

Czego boją się Polacy? Drożejącej żywności, wysokich rachunków za ogrzewanie i energię

Polacy najbardziej obawiają się wzrostu cen żywności i innych zakupów, a także wysokich opłat za ogrzewanie i energię - wynika z opublikowanego w sobotę sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.