Pracownicy JSW niczego nie mogą stracić, bo niczemu nie są winni? Nie rozumiem takiej postawy

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Styczeń to czas rocznic. Najmniej ważne są moje siedemdziesiąte urodziny, ale było wiele ważniejszych. Na dokładkę dużo dzieje się tu i teraz.

Tragedie Górnośląskie stały się już znane, ale boję się, że stają się medialnie nadmiernie eksploatowane. Ta pierwsza, związana z wkroczeniem Armii Czerwonej na Górny Śląsk i gwałtami, mordami i grabieżami oraz wywózkami robotników przymusowych na Wschód, jest przedstawiana jako wyłącznie śląski dramat. A przecież wszędzie na terenach, które choćby na chwilę znalazły się w granicach III Rzeszy, „wyzwoliciele” zachowywali się tak samo. Kaszubi czy mieszkańcy Wielkopolski byli traktowani przez nich tak samo jak Ślązacy. Pamięć ofiar tych zbrodni i o samych zbrodniach należy kultywować, ale warto zachowywać rozwagę i nie wykorzystywać tych wydarzeń do budowania separatyzmów i podziałów. Późniejsze prześladowania, nie tylko Górnoślązaków, przez innych Polaków, nam wszystkim chluby nie przynoszą i też trzeba o tym pamiętać i mówić. Historia niestety lubi się powtarzać…

A w naszych górniczych sprawach? Jak to mówią: stara bieda. Trwa walka o JSW i przyznam, że niektórych postaw i wypowiedzi nie rozumiem. Nie rozumiem na przykład częstych wypowiedzi, że niczego nie mogą stracić pracownicy, bo niczemu nie są winni. Wielokrotnie pisałem o naszym polskim zwyczaju, że w razie wystąpienia problemów najpierw szukamy winnych. A w tym przypadku należy się zastanowić, jakie będą skutki ewentualnej upadłości tej silnej do niedawna firmy. Dla wielu ludzi oznacza to nie tylko utratę części zarobków, ale może nawet utratę zatrudnienia. Czytając wypowiedzi wielu ludzi, w tym przedstawicieli związków zawodowych, dostrzegam pewien powtarzalny sposób myślenia: o nasze problemy niech się martwią inni, bo nasz problem to w istocie ich problem. 

Rozmawiałem ostatnio z pewną panią socjolog, która prowadząc badania wśród górników, także uznała, że o tych górników muszą się martwić jacyś inni ludzie. Zwróćcie uwagę, że jest to bardzo przedmiotowe traktowanie ludzi. Jednocześnie wszyscy chcemy sami decydować o swoim losie. Niezwykle rzadko zdarza się, abyśmy mogli o swoim losie decydować wyłącznie sami, dlatego trzeba rozmawiać i brać pod uwagę argumenty naszych rozmówców. Trzymam kciuki za Jastrzębską. A pracując przez wiele lat w polskim górnictwie węglowym, muszę zacytować powiedzenie, że „pycha kroczy przed upadkiem”. Dawno temu, w czasach dobrej koniunktury, słyszałem, że celem związkowców w JSW jest osiągnięcie poziomu wynagrodzeń takich jak w KGHM. Płace były wyższe niż w innych spółkach węglowych i w ostatnich latach rosły bardziej niż płace innych górników węglowych. Kilkanaście lat temu wskazywałem, że koszt wydobycia jednej tony węgla w kopalniach JSW był dużo wyższy niż w starszych kopalniach Kompanii Węglowej o podobnie trudnych warunkach geologiczno-górniczych. 

Powie ktoś, że węgiel koksowy wymaga staranniejszego oczyszczania, czyli wzbogacenia, i to prawda, ale po drugiej stronie jest klient, który niechętnie zapłaci każdą cenę. Sami robiąc zakupy, szukamy promocji, obniżek cen i innych okazji, a jednak sprzedając coś, chcemy uzyskać możliwie najwyższą cenę. To kupujący podejmuje decyzję. Sam Walton powiedział kiedyś, że w firmie najwyższą władzą jest klient – może zwolnić każdego: od prezesa do szeregowego pracownika – po prostu weźmie swoje pieniądze i pójdzie gdzie indziej… W Polsce od dekady nauczyliśmy się, że państwo może wszystko i w razie czego pomoże, dopłaci. Ktoś powiedział, że to państwo nie ma żadnych swoich pieniędzy, tylko wydaje to, co najpierw zabierze nam w formie różnego rodzaju podatków i innych danin. Dlatego to państwo życzy nam jak najwyższych zarobków i jednocześnie od lat progi podatkowe są ciągle takie same. Kiedy idziemy do sklepu, patrzymy na ceny, a nie zachwycamy się, że oto weszliśmy w kolejny, wyższy próg podatkowy. Ostatnio pojawiła się informacja, że w połowie roku zabraknie pieniędzy na dopłaty do górnictwa węglowego. Nie można w trakcie roku wprowadzać nowych czy podwyższać podatków, ale gdyby można było, to być może demonstrowalibyśmy przeciwko podwyżkom.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.

Samorządy pięciu województw i największych miast wspólnie domagają się gwarancji unijnego wsparcia po 2027 r.

Przedstawiciele regionów przejściowych i warszawskiego stołecznego – województw mazowieckiego, dolnośląskiego, pomorskiego, śląskiego i wielkopolskiego oraz Warszawy, Gdańska, Katowic, Poznania i Wrocławia – przyjęli wspólne stanowisko w sprawie przyszłych zasad finansowania polityki spójności UE. Samorządy chcą, by w perspektywie 2028–2034 nie zabrakło adekwatnych środków dla regionów, które statystycznie „awansują”, ale wciąż mają duże potrzeby inwestycyjne.

Jerzy Buzek: Z wydobycia węgla na Śląsku musimy wychodzić

- Nie trzeba bać się stwierdzenia, że węgiel kamienny się kończy - mówi prof. Jerzy Buzek, b. premier i szef Parlamentu Europejskiego. Podczas Future Mining Forum & Expo w Katowicach podkreślił, że z wydobycia węgla na Śląsku musimy wychodzić.