Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.52 PLN (+2.01%)

KGHM Polska Miedź S.A.

282.60 PLN (-0.49%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (-0.33%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.48 PLN (+0.89%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.22 PLN (+2.22%)

Enea S.A.

21.06 PLN (+2.03%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (-0.82%)

Złoto

5 061.70 USD (-0.44%)

Srebro

81.34 USD (-3.06%)

Ropa naftowa

103.14 USD (+1.44%)

Gaz ziemny

3.13 USD (-3.72%)

Miedź

5.76 USD (-1.19%)

Węgiel kamienny

126.65 USD (-1.82%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.52 PLN (+2.01%)

KGHM Polska Miedź S.A.

282.60 PLN (-0.49%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (-0.33%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.48 PLN (+0.89%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.22 PLN (+2.22%)

Enea S.A.

21.06 PLN (+2.03%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (-0.82%)

Złoto

5 061.70 USD (-0.44%)

Srebro

81.34 USD (-3.06%)

Ropa naftowa

103.14 USD (+1.44%)

Gaz ziemny

3.13 USD (-3.72%)

Miedź

5.76 USD (-1.19%)

Węgiel kamienny

126.65 USD (-1.82%)

Powstrzymać antykampanię antyatomisów

fot: Jarosław Galusek/ARC

Wiceminister Hanna Trojanowska podkreśliła, że mieszkańcy Gąsek mają pełne prawo do decydowania w kwestiach istotnych dla społeczności lokalnej

fot: Jarosław Galusek/ARC

W ostatnich dniach marca Ministerstwo Gospodarki rozpoczęło kampanię informacyjną na temat energetyki jądrowej. Podczas jej inauguracji pełnomocnik rządu ds. polskiej energetyki jądrowej Hanna Trojanowska poinformowała, że budowa elektrowni jądrowej to wielkie przedsięwzięcie, które może stać się kołem zamachowym dla całej polskiej gospodarki.

Jej zdaniem: "Jednym z najważniejszych zadań państwa w tym procesie jest zapewnienie szeroko rozumianego bezpieczeństwa obywateli. Zależy nam na tym, aby pierwsza polska elektrownia jądrowa powstała przy aprobacie polskiego społeczeństwa. Aby było to możliwe, Polacy muszą mieć dostęp do aktualnych i rzetelnych informacji na temat tego przedsięwzięcia. Kampania ma pomóc taką wiedzę uzyskać .Chcemy, aby miała charakter żywego dialogu ze społeczeństwem. Pragniemy poznać obawy Polaków i rozwiewać mity na temat energetyki jądrowej".

Postawione sobie przez panią minister zadanie wydaje się zarówno bardzo trudne do wykonania, jeżeli nie przy dotychczasowych metodach wręcz niemożliwe. To ostatnie wiąże się z równie sprawną i bardziej przekonywującą akcją antyatomistów.

Już na samym początku ministerialnej akcji atomowej okazało się, że jest ona wodą na przysłowiowy młyn dla jej przeciwników. Nie rozstrzygając przedwcześnie wyników starcia tych dwóch przeciwstawnych stanowisk, wydaje, że już teraz inicjatywa w tej sprawie wymyka się z rąk resortu gospodarki.

Idee Lenina wiecznie żywe?

Przed przekonywaniem społeczeństwa polskiego metodą kampanii przestrzegaliśmy już kilka razy w poprzednio publikowanych tu tekstach. Zwracaliśmy uwagę, że jest to metoda z poprzedniej epoki. Była ona wtedy skuteczna z powodów całkiem innych niż argumenty rzeczowe.

Za metodą tą stało wtedy opresyjne państwo, które dysponowało totalną kontrolą swoich obywateli. W jej wyniku osoby najbardziej aktywne w sprzeciwie dla głoszonej "wszem i wobec" kampanii w jakiejkolwiek sprawie były narażone na kłopoty. W czasach wczesnego PRL, nie cackano się z takimi malkontentami. Pod byle jakimi pretekstami trafiali oni na długie lata do więziennych kazamatów, jako agenci imperialistycznego wywiadu.

Potem były już bardziej liberalne metody "przekonywania" opornych. Tracili oni pracę, stanowiska, premie i wszelkie powszechnie już dostępne dobra. To wtedy utarła się powszechna praktyka i teoria akceptacji dla tego typu kampanii rządowej w stylu: "nie podskakuj, siedź na d... i przytakuj".

To wszystko skończyło się w roku 1989. Jest jasne, że podana tu analogia nie ma nic wspólnego z ministerialnymi zamiarami przekonywania naszych rodaków do energetyki jądrowej. Nie bierze ona jednak pod uwagę głęboko wrytych w społeczną pamięć skutków i metod rządowych akcji typu "kampania". To, coś jakby korzystając z prawa do wolności słowa, przekonywać naszych rodaków, że "idee Lenina są wiecznie żywe".

Jest mało prawdopodobne, żeby już samo pojęcie "kampanii" - mające tak negatywne skojarzenia - było dobrze przyjęte w polskim społeczeństwie. Trudno powiedzieć, dlaczego przecież skądinąd dobrym politykom i znawcom nastrojów społecznych trafił się tak fatalny w swoich skutkach pomysł akurat na "kampanię".

Kroplówka wiedzy

Wiadomo, ze kroplówkę podaje się pacjentowi, kiedy jego stan zdrowia nie jest najlepszy, a najczęściej wręcz fatalny. Otóż, każda kampania ma coś z owej kroplówki. Uznajemy, że stan wiedzy Polaków na temat energetyki jądrowej jest katastrofalny. Trzeba to zmienić.

Dla wzmocnienia ich świadomości podajemy "kroplówkę" wiedzy w czasie kampanii na ten temat. Kiedy uzyskujemy chwilowy efekt, kroplówka jest natychmiast odłączana i pacjent wraca znów do pierwotnego stanu niewiedzy.

Trzeba się zastanowić nad tym, czy ktoś lubi zamiast trwałego i systematycznego odżywiania, kroplówkę ratującą go przed niechybnym zgonem? Otóż nikt, kto jest przy zdrowych zmysłach nie toleruje tego typu postępowania. Tymczasem właśnie "kampania informacyjna na temat energetyki jądrowej" jest takim zabiegiem na ogólnym dostępie do wszelkiej wiedzy na ten temat.

Na co dzień wiedzy tej jest jak na lekarstwo. Nigdzie nie ma popularnych książek, broszur, filmów, wykładów, prelekcji, debat i dyskusji związanych z tym tematem. Z krótkowzrocznej perspektywy rządowej jest to postępowanie słuszne. Po co kształcić ludzi, wydawać na to miliony złotych, kiedy nie wiadomo, kiedy i komu oraz na co się to przyda? Kształcenie dla samego kształcenia nie jest zajęciem pragmatycznym. Tak, ale buduje ono zaufanie społeczne, które ciężko potem jest podważyć.

Korzystając z tej bazy zaufania, nie trzeba już urządzać żadnych kampanii. Wystarczy tylko dyskretnie przeznaczyć trochę więcej pieniędzy na dotychczasowe kształcenie społeczne poprzez wszelkiego rodzaju wspomniane wyżej akcje. Ponieważ natura ludzka jest przekorna, nawet wtedy znajdzie się wystarczająco duża ilość wszelkich przeciwników proponowanych przez rząd akcji, decyzji i stanowisk. Jest jednak wtedy bardzo duża szansa, że wobec wykształconej przez dziesięciolecia kadry społecznej, ma on bardzo duże szanse na zwycięstwo również w opinii społecznej. Oczywiście, pod warunkiem że nie popełni on jakichś kardynalnych błędów.

Tak więc mimo trwałego i długofalowego wykształcenia społeczeństwa, rządowe zwycięstwo jest obarczone jeszcze wieloma warunkami. Bez tego przegrana jest pewna. Referendum w gminie Mielno i miejscowości Gąski jest zapowiedzią kolejnej fali tego rodzaju wydarzeń wszędzie tam, gdzie rząd zaproponuje lokalizację elektrowni atomowych. Odmowa ta wbrew pozorom będzie porażką nie tylko rządu, ale i całej polskiej gospodarki, która mając poparcie społeczne, mogłaby korzystać z potrzebnej energetyki jądrowej.

Przeciwnicy nigdy nie ustają

W przeciwieństwie do rządu, antyatomiści nigdy nie ustają w indoktrynacji społecznej. Doskonale przygotowani do swojej antykampanii jądrowej przystępują do ofensywy. Podstawą dla ich argumentacji są dwa tragiczne wydarzenia. Jedno z 1986 roku w Czarnobylu, a drugie z zeszłego roku w Fukushimie. Nic ich nie jest w stanie powstrzymać. Po prostu strach ma wielkie oczy.

Nikogo nie interesuje przestarzała technologia jądrowa dawnego ZSRR, która dzisiaj już nigdzie nie ma miejsca. Podobnie jak skala wydarzeń w Fukushimie. Polska nie leży nad Oceanem Spokojnym i nie ma tu tego rodzaju wydarzeń. Choć Polska nie jest stabilnym sejsmicznie krajem, jak się to powszechnie sądzi.

Zaniedbania w edukacji geologicznej polskiego społeczeństwa są przewrotnie wykorzystywane przeciwko niemu samemu. Dzieje się tak w stale podnoszonych protestach przeciwko eksploatacji gazu łupkowego, a teraz przeciwko lokalizacji elektrowni jądrowych na terenie naszego kraju.

Ostatnie wydarzenia są tu szczególnie eksponowane. Oto, dwukrotnie w Polsce północno-wschodniej zatrzęsła się ziemia 21 września 2004 roku. Wstrząsy o sile 4,5 i 5,3 stopni w skali Richtera były odczuwalne na Pomorzu, Warmii i Mazurach, Suwalszczyźnie oraz Podlasiu. Epicentrum znajdowało się na terenie Obwodu Kaliningradzkiego w Rosji - prawdopodobnie przy pierwszym wstrząsie na granicy morza i lądu, a przy drugim - na lądzie. Trzęsienie ziemi odczuwalne było w wielu miejscowościach w województwach podlaskim, mazursko-warmińskim i pomorskim.

Na początku tego roku wstrząsy ziemi odczuli mieszkańcy okolic Żerkowa i Kalisza na terenie Wielkopolski. Pod względem historycznym podnosi się silne trzęsienie ziemi, jakie miało miejsce u wybrzeży Bałtyku w 1497 roku. Fala, jaka powstała wtedy, miała około 20 metrów wysokości! Wdarła się ona głęboko w lądu w okolicy Darłowa. Ilustruje to historyczna płaskorzeźba, znajdująca się w darłowskim kościele parafialnym.

Fakty te podnosi znany działacz opozycji antykomunistycznej Jarema Dubiel z Inicjatywy Antynuklearnej. Za swoją działalność we wrześniu minionego roku został on odznaczony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Wszystko to jest społecznie dużo bardziej przekonywujące niż rządowa kampania. Szczególnie, że wszystkie rządowe propozycje lokalizacji polskich elektrowni jądrowych są nad Bałtykiem (Żarnowiec, Choczewo, Gąski).

Czas na przebudzenie

Ministerstwo Gospodarki ignoruje podobne wypowiedzi i stanowiska antyatomistów. Tymczasem są one upowszechniane przez wszelkiego rodzaju media, przyczyniając się do oporu polskiego społeczeństwa przeciwko energetyce jądrowej. Ministerialne milczenie w tej sprawie powszechnie jest odbierane, jako przyznanie się do ukrywania tych spraw i próby "oszukania" ludzi przez wmawianie im jednostronnej wiedzy na ten temat.

Wydaje się, że resort winien sięgnąć do szerszych i bardziej długofalowych metod pozyskiwania sobie zwolenników niż stosunkowo nieskuteczna metoda "kampanii". Przede wszystkim brakuje tu zaangażowania się innych kierunków naukowych po stronie energetyki jądrowej. W sprawie choćby wspomnianych trzęsień ziemi, brak jest opinii i stanowisk wyższych uczelni wykładających nauki geologiczne i górnictwo, a szczególnie brak jest stanowiska Państwowego Instytutu Geologicznego. Być może nikt o to ich nie prosił.

Czas najwyższy, aby Ministerstwo Środowiska obudziło się z atomowego letargu i trochę szerzej spojrzało na obowiązki jakie pod tym względem ma ono w stosunku do wszystkich obywateli i całego kraju. Trzeba powstrzymać antykampanię antyatomistów, bo inaczej nic nie będzie polskiej energetyki jądrowej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Śladami rodu Borsigów

Na terenie obecnego Zabrza potęgę przemysłową budowało niegdyś kilka rodów fabrykanckich. Jednym z nich byli Borsigowie, ród niemieckich przemysłowców, który odegrał kluczową rolę w industrializacji Śląska. Założycielem potęgi był August Borsig, twórca fabryk lokomotyw i zakładów przemysłowych (m.in. w Zabrzu/Biskupicach). Rodzina ta znacząco wpłynęła na krajobraz przemysłowy regionu, budując kopalnie i huty, a także inwestując w infrastrukturę społeczną. Pozostawili po sobie niemało pamiątek, w tym kopalnię Ludwik, osiedle patronackie Borsigwerk czy biskupicki zameczek. Historię rodu przypomniały Wrazidloki, zabierając nas w podróż po Biskupicach, a przy okazji po terenie dawnej kopalni.

Deja: Duża redukcja zatrudnienia w PGG to największe wyzwanie w historii

Polska Grupa Górnicza zatrudnia 35 tysięcy osób. W tym roku zakładamy zmniejszenie zatrudnienia o około 14 proc., to jest około 5 tysięcy pracowników. To największe wyzwanie w historii naszej spółki - mówi Łukasz Deja, prezes Polskiej Grupy Górniczej w rozmowie z portalem WNP.

Spór o dyrektywę ETS2: PiS za anulowaniem, rząd za przesunięciem

Rząd powinien zwrócić się do Komisji Europejskiej o wycofanie się z dyrektywy ETS2, która w Polsce uderzy w najbiedniejszych - uważa Ireneusz Zyska (PiS). Wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska przyznaje, że rząd chciałby opóźnienia ETS2, ale zarazem oznacza to mniej pieniędzy na transformację energetyczną.

Metan jeszcze groźniejszy

Które z polskich kopalń emitują do atmosfery najwięcej metanu, a które nie radzą sobie najlepiej z jego zagospodarowaniem? Na te pytania będzie coraz trudniej znaleźć odpowiedź. Spółki węglowe nie palą się do ujawniania takich informacji, bo też niewiadomą jest to, jak bardzo unijne regulacje metanowe uderzą w sektor wydobywczy węgla kamiennego. A może być to uderzenie bolesne.