Potężna moc z Rzeki Błękitnej, czyli chiński pomysł na hydroelektrownię

fot: Krystian Krawczyk

Rzeka Jangcy jest najważniejszym szlakiem chińskiej żeglugi śródlądowej

fot: Krystian Krawczyk

Szacuje się, że jej budowa kosztowała 37 mld USD. Tak potężne środki zainwestowane w jej powstanie sprawiły, że jest najdroższym pojedynczym projektem budowlanym w historii świata. Dla porównania koszt programu Apollo, którego celem było lądowanie człowieka na Księżycu, był tańszy o ok. 12 mld USD. To niejedyne „naj”, gdy mówimy o Tamie Trzech Przełomów, zlokalizowanej w centralnej prowincji Chin – Hubei, pomiędzy trzema wąwozami: Qutang, Wuxia i Xiling.

Jest to zarazem największa hydroelektrownia i największa elektrownia na świecie pod względem mocy. Jest to 22 500 MW (22,5 GW). Za tę moc odpowiadają 32 generatory, każdy o mocy 700 MW, oraz dwa o mocy 50 MW. Dla porównania elektrownia Bełchatów – największa polska siłownia, która odpowiada za 1/5 produkcji prądu w kraju, osiągała w szczytowym momencie 5102 MW. 

Dwa razy większa od Warszawy
Zapora powstała na rzece Jangcy, czyli najdłuższej rzece w Azji, która ma 6300 km. W globalnym zestawieniu wyprzedzają ją jedynie Amazonka (6400 km lub 7040 – w zależności od źródła) i Nil (6650 km). Należy wspomnieć, że Rzeka Błękitna – jak jest czasem nazywana – jest kluczowa dla Państwa Środka. Na obszarze dorzecza Jangcy mieszka około 40 proc. ludności Chin i zbiera się 75 proc. ogólnokrajowych plonów ryżu. Jest także najważniejszym szlakiem chińskiej żeglugi śródlądowej.

Budowa zapory rozpoczęła się w 1993 r. i zakończyła 20 maja 2006 r. Napełnianie zbiornika zakończono 11 lat temu – 26 października 2010 r. Do jej zbudowania wykorzystano 27,2 mln m sześc. betonu i 463 tys. t stali. Co ciekawe, plan powstania tej budowli pojawił się w Chinach już w latach 20. ubiegłego stulecia. Przez kolejne dekady nie było jednak warunków, aby zrealizować ten projekt. Państwo, a przede wszystkim społeczeństwo cierpiało po polityce wielkiego skoku, a potem po rewolucji kulturalnej.

Zapora ma 2335 m długości, 185 m wysokości i piętrzy wodę do wysokości 175 m. Długość sztucznego zbiornika, który powstał w wyniku budowy tamy, wynosi 630 km. Jego szerokość ma 1,2 km. Natomiast powierzchnia zbiornika to 1084 km kw. To ponad dwa razy więcej niż powierzchnia Warszawy. Jego pojemność to ponad 39 bln litrów wody.

Budowa tego giganta budziła wiele kontrowersji. Projekt krytykowali historycy, ekolodzy, ekonomiści i geolodzy. Pod wodą znalazło się mnóstwo cennych zabytków. Totalnie zdewastowane zostały całe ekosystemy funkcjonujące nad rzeką. Zgromadzenie ogromnej masy wody odcisnęło swoje piętno na tektonice. Pod względem ekonomicznym projekt także miał swoje minusy, bo kosztował znacznie więcej, niż zakładano. Wyszło ok. 37 mld USD, a planowany budżet zakładał 22-23 mld USD.

Aby zapora mogła powstać, konieczne było przymusowe przesiedlenie ok. 1,4 mln ludzi. Zatopionych zostało 17 dużych miast, 140 miasteczek i ponad 23 tys. wsi. Według NASA ogrom wody zgromadzony w jednym miejscu spowodował  mierzalne, choć nieistotne w praktyce, skutki dla obrotu Ziemi: oś obrotu przechyliła się nieco, przesuwając biegun geograficzny o 2 cm, a doba wydłużyła się o 0,06 mikrosekundy. Inni naukowcy twierdzą, że w wyniku parowania wody nad prowincją Hubei zaczęły pojawiać się chmury blokujące promienie słoneczne, a tym samym średnia temperatura wokół zapory spadła o około 0,67 st. Celsjusza. 

Tama trzeszczy, świat patrzy
Konstrukcja zapory przygotowana jest na przetrwanie trzęsienia ziemi o energii do 7 stopni w skali Richtera. Sejsmolodzy ostrzegają jednak, że tak wysokie ciśnienie wywierane na skorupę ziemską może przełożyć się na zwiększoną aktywność sejsmiczną. Niektórzy sugerują nawet, że wielkie trzęsienie ziemi w Syczuanie w 2008 r., w którym życie straciło blisko 70 tys. osób, było spowodowane wypełnieniem tamy, pomimo tego, że przeprowadzano to stopniowo, aby utrzymać równowagę tektoniczną.

Oczy całego świata ponownie były zwrócone na konstrukcję w 2020 r., kiedy w Chinach miały miejsce ogromne opady. O ich skali może świadczyć fakt, że spowodowały straty liczone w miliardach dolarów, to wszystko działo się jednocześnie z kryzysem wywołanym przez pandemię. Światowe agencje podawały wówczas, że zapora uległa – jak to określały chińskie władze – lekkiej deformacji. Szacowało się wówczas, że fala, która popłynęłaby po przerwaniu zapory, dosięgnęłaby 120 mln ludzi, a metropolie znajdujące się na jej drodze bardzo szybko zniknęłyby z powierzchni ziemi. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.

Samorządy pięciu województw i największych miast wspólnie domagają się gwarancji unijnego wsparcia po 2027 r.

Przedstawiciele regionów przejściowych i warszawskiego stołecznego – województw mazowieckiego, dolnośląskiego, pomorskiego, śląskiego i wielkopolskiego oraz Warszawy, Gdańska, Katowic, Poznania i Wrocławia – przyjęli wspólne stanowisko w sprawie przyszłych zasad finansowania polityki spójności UE. Samorządy chcą, by w perspektywie 2028–2034 nie zabrakło adekwatnych środków dla regionów, które statystycznie „awansują”, ale wciąż mają duże potrzeby inwestycyjne.

Jerzy Buzek: Z wydobycia węgla na Śląsku musimy wychodzić

- Nie trzeba bać się stwierdzenia, że węgiel kamienny się kończy - mówi prof. Jerzy Buzek, b. premier i szef Parlamentu Europejskiego. Podczas Future Mining Forum & Expo w Katowicach podkreślił, że z wydobycia węgla na Śląsku musimy wychodzić.