Poślizg w procesie śląskiej mafii paliwowej

Nie rozpoczął się we wtorek oczekiwany od roku proces śląskiej mafii paliwowej, która zdaniem śledczych wyłudziła od skarbu państwa pół miliarda złotych.

Przed Sądem Okręgowym w Katowicach nie odczytano we wtorek aktu oskarżenia. Powód? Nieobecność obrońcy jednego z oskarżonych, który nie zgodził się na prowadzenie sprawy bez adwokata.
Kolejna próba rozpoczęcia procesu - za tydzień - podał \"Dziennik Zachodni\".

Chodzi o adwokata Władysława G. W ostatnim tygodniu wypowiedział pełnomocnictwo obrońcom, bo nie potrafili się porozumieć w sprawie ustalenia linii obrony. Nowego obrońcę G. wybrał w poniedziałek. Ten poinformował pisemnie sąd, że nie zdążył się zapoznać z aktami. Gdyby sędzia Gwidon Jaworski rozpoczął proces - G. zostałby pozbawiony prawa do obrony. Sędzia stwierdził jednak, że nowy obrońca powinien mimo wszystko przyjść na rozprawę. Ponieważ tego nie zrobił, przewodniczący składu powiadomi Okręgową Radę Adwokacką o rażącym naruszeniu obowiązków.
Sędzia nie przychylił się także do wniosku obrońcy głównego podejrzanego Henryka M., który żądał zwrotu sprawy do prokuratury ze względu na istotne braki w postępowaniu. Jednocześnie ten sam oskarżony złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. - To próba przedłużania postępowania - uznał sędzia Gwidon Jaworski.

Mafia paliwowa, na której czele rzekomo stał Henryk M., biznesmen z Siemianowic Śląskich, w ciągu sześciu lat miała wyłudzić z budżetu pół miliarda złotych. Półtora roku temu prokuratura Okręgowa w Katowicach oskarżyła w tej sprawie 21 osób. Główny oskarżony Henryk M. współpracował ze śledczymi. Wskazał mechanizmy działania grupy oraz miejsca ukrycia części pieniędzy. Mimo to za kratkami spędził pięć lat. Jego adwokat zaskarżył przewlekłość postępowania w Strasburgu.
Zwany baronem paliwowym Henryk M. z wykształcenia jest tokarzem. Przez pewien czas pracował w hucie \"Jedność\". Pod koniec lat 80. otworzył własną firmę - EM-Trans. Kupił działkę przy ulicy Katowickiej w Siemianowicach Śląskich i zaczął handlować paliwami. Początkowo legalnie. Potem zorientował się, że można inaczej. Zaczął produkować trefne paliwo. Bez podatków. Do tego stworzył sieć firemek-słupów na podstawione osoby. Handel odbywał się głównie tylko na papierze. Pieniądze wychodziły czyste, czyli wyprane. Były to ogromne kwoty.

Jednym z najbliższych współpracowników barona był Andrzej M. Zakładał fikcyjne firmy. Jedna z nich to AMAN, pod której szyldem Henryk M. i jego wspólnik w interesach Zdzisław S. rozprowadzali paliwa przez niemal cały 2000 rok. Jej następcą była firma PHU \"Andrzej\", działająca od 1 stycznia 2001 do 24 maja 2002 roku.

Andrzej M. na zlecenie barona wykonywał także inne usługi. Zdaniem prokuratorów 17 sierpnia 1998 roku podpalił siedzibę EM Trans i EM Trans Bis. Chodziło o zniszczenie dokumentacji księgowej i zatarcie śladów nielegalnych transakcji. Kiedy dowody przestępczości barona paliwowego płonęły, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Urząd Kontroli Skarbowej były już na jego tropie. M. domyślał się tego. By uniknąć kłopotów zatrudnił detektywa i byłego posła Samoobrony - Krzysztofa Rutkowskiego.

Teraz Rutkowski jest oskarżony między innymi o pranie brudnych pieniędzy i powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych. W areszcie spędził 10 miesięcy. Wyszedł za poręczeniem majątkowym - 80 tysięcy złotych, potem kwota ta wzrosła do 300 tysięcy złotych. Detektyw miał rzekomo prać pieniądze, polecając pracownikom biura wystawienie faktur na 2,5 miliona złotych za fikcyjne usługi na rzecz firmy Henryka M. Nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Grozi mu 15 lat więzienia.

Według aktu oskarżenia grupa przestępcza kierowana przez Henryka M. stworzyła dobrze funkcjonujący mechanizm nielegalnego i fikcyjnego obrotu paliwami i fałszowania faktur. Jej członkom zarzucono też wyłudzenia podatkowe i pranie brudnych pieniędzy. Oprócz Henryka M. i detektywa na ławie oskarżonych zasiadają m.in. dwaj znani prawnicy z Katowic i Bielska-Białej (adwokat i radca prawny), pracownicy UKS i szwagier byłego wojewody śląskiego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na tegoroczne wakacje wydamy średnio niemal 300 zł więcej na osobę niż rok temu

Średnio 2042 zł wyda statystyczny Polak na tegoroczne wakacje; to o niemal 300 zł więcej niż rok wcześniej - wynika z badania "Wakacyjny Portfel Polaków 2026". Przeciętne gospodarstwo domowe na letni wypoczynek przeznaczy ok. 5,1 tys. zł, czyli ponad 700 zł więcej niż w 2025 r.

Łzy w cechowni i wagonik z ostatnią toną węgla. Historyczny koniec wydobycia w KWK Bielszowice

W czwartek, 25 czerwca, po 122 latach działalności symbolicznie zakończono wydobycie węgla w kopalni Bielszowice. - Przez te wszystkie dekady Bielszowice były naszym wspólnym domem i miejscem ciężkiej pracy. Złoża, które pozostawili nam nasi przodkowie, pozwoliły zbudować pomyślność wielu pokoleń - podkreślano podczas czwartkowej uroczystości.

Energetyczni giganci podpisali list intencyjny ws. odbudowy energetyki Ukrainy

Szefowie PGE, Orlenu, Enei i Tauronu podpisali w Gdańsku list intencyjny dotyczący zaangażowania w odbudowę ukraińskiej infrastruktury energetycznej. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podkreślił, że nie wyobraża sobie, żeby polskie firmy nie brały udziału w odbudowie Ukrainy.

Górnicza spółka wygrała proces z ekologami. Poszło o koncesję

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji Frank Bold. Tym samym zakończył się wieloletni spór dotyczący koncesji Kopalni Turów.