Popyt na węgiel nie maleje, ale spada jego podaż
Jerzy Galemba, kierownik działu analiz rynkowych i ekonomicznych w Węglokoksie:
- Wiele jest przyczyn, zarówno po stronie produkcji, jak i transportu. Rosjanie mają spory potencjał produkcyjny, jednak z uwagi na brak wagonów nie są w stanie wyeksportować tyle węgla, ile by mogli. Producentom węgla w RPA doskwiera zaś problem przeciążonej infrastruktury kolejowej i częstych blokad tras przewozowych spowodowanych wykolejanymi wagonami. Z kolei Australijczycy mają ograniczone możliwości wywozu węgla ze swoich portów, z uwagi na ograniczenia techniczne. Inne problemy mają zaś producenci z Indonezji, którym plany produkcyjne pokrzyżowała pogoda. Ulewy zalewały tamtejsze kopalnie odkrywkowe.
Czyli to nie popyt na węgiel wzrasta, ale maleje jego podaż?
- W Europie nie zauważyliśmy znaczącego wzrostu popytu na węgiel. Jednak w skali globalnej on zdecydowanie wzrasta, głównie za sprawą Chin oraz Indii. Ci dwaj najwięksi obok - Stanów Zjednoczonych - producenci węgla zużywają jego ogromne ilości dla swoich wewnętrznych potrzeb. To jest zupełnie nowe zjawisko. Jeszcze do niedawna nikt nie przypuszczał, że niektóre kraje (np. Chiny) staną się importerem netto węgla.
Czy można się spodziewać dalszego wzrostu cen węgla w Europie?
- Jest to wielce prawdopodobne. Niektórzy analitycy uważają, że obecny wysoki poziom cen może się utrzymać nawet przez dłuższy czas. Wynika to z faktu, że rynek jest niezbilansowany, czyli popyt na węgiel nie maleje, maleje zaś podaż, z przyczyn, o których wcześniej wspominałem. Polski węgiel w jakimś stopniu przyczynia się do powstania takiej sytuacji, ponieważ eksport naszego węgla maleje z roku na rok. Tylko w tym roku sprzedamy na rynku międzynarodowym ponad cztery miliony ton węgla mniej niż w roku poprzednim.