Pomoc górnikom po tragedii w Szczygłowicach: „To była nasza etyczna powinność”

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Ruch Szczygłowice. Do tragedii doszło tutaj ponad pół roku temu

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Stowarzyszenie „Wspieramy” pomogło górnikom poszkodowanym po zapłonie metanu w ruchu Szczygłowice. – To była nasza powinność – mówią organizatorzy zbiórki

Jeszcze w wakacje do górników poszkodowanych po zapaleniu metanu w styczniu 2025 r. w ruchu Szczygłowice trafiła ostatnia partia pomocy ze Stowarzyszenia „Wspieramy”, które działa przy kopalni Knurów-Szczygłowice. Wiadomo, że niektórzy poszkodowani nie wrócą do pracy, nadal leczą się w szpitalach. – W przyszłości pomoc spółki też będzie im potrzebna – uważają członkowie stowarzyszenia.

Przypomnijmy. 22 stycznia w ruchu Szczygłowice doszło do zapalenia metanu w rejonie ściany XVII pokł. 405/1 i 405/3 na poziomie 1050 metrów. W zagrożonym rejonie znajdowało się 45 pracowników. Siedemnastu poszkodowanych trafiło do szpitali, pięciu z nich niestety zmarło.

Górnicy, którzy trafili do szpitali, mieli od 29 do 50 lat. Mieli rozległe poparzenia – od 35% do nawet 85% powierzchni ich ciał, a także oparzenia dróg oddechowych.

Akcja ratownicza w ruchu Szczygłowice zakończyła się 8 lutego. Wzięło w niej udział prawie 600 zastępów ratowniczych z kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego oraz Polskiej Grupy Górniczej.

To był szok. I od razu decyzja

– Zawsze byliśmy blisko górników, kopalni i problemów górniczych. Gdy tylko dowiedzieliśmy się o tej tragedii, postanowiliśmy od razu działać, natychmiast podjęta została decyzja o wsparciu poszkodowanych górników i ich rodzin – wspomina Adam Grzegorzyca, zakładowy społeczny inspektor pracy w ruchu Knurów i wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność” ruchu Knurów. – Nie znaliśmy wtedy jeszcze skali problemu. To był czas, gdy nad kopalnią latały śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a bramy przekraczało kilkanaście karetek – dodaje.

Zarząd stowarzyszenia zdecydował, że najlepszą formą wsparcia będzie udzielenie poszkodowanym i ich rodzinom bezzwrotnej pomocy. – Znaliśmy podmioty gospodarcze współpracujące z kopalnią, do wielu przedsiębiorstw wysłaliśmy pisma o pomoc dla górników. O naszej akcji poinformowaliśmy też dyrekcję kopalni, związki zawodowe, pracowników. Akcja nabrała tempa. Wszystkim darczyńcom mówiliśmy też, że pomoc będzie rozdzielana przez komisję i jeśli tylko mają życzenie, to mogą w niej mieć reprezentantów. Część z nich skorzystała z tej możliwości – opowiada Adam Grzegorzyca. – Kopalnia zezwoliła na przeprowadzenie zbiórki, wsparła nas też grupa radnych z Knurowa – dodaje.

Dzięki pomocy darczyńców udało się zebrać na rzecz poszkodowanych nieco ponad 100 tys. złotych.

Poprzez służby kopalniane i media społecznościowe stowarzyszenie nawiązało kontakt z poszkodowanymi i ich rodzinami. – To był czas, gdy ci chłopcy odchodzili w szpitalach, zdarzyło się, że jednego dnia pożegnaliśmy dwóch kolegów. Naturalną koleją rzeczy było to, że wsparcie otrzymają ich rodziny – przyznaje społeczny inspektor. – Mieliśmy informacje o dokładnej liczbie poszkodowanych, a jedną z pierwszych naszych akcji było rozdzielenie świątecznej zapomogi dla poszkodowanych, którzy byli w szpitalach, w domach oraz dla rodzin tragicznie zmarłych.

Żeby tylko wrócili do zdrowia

Ostatnia transza pomocy trafiła do górników w połowie lipca. – Niektórzy z nich mówią nam, że już dziękują za pomoc, są wdzięczni, ale wracają do zdrowia i będą mogli wrócić do pracy – cieszy się Adam Grzegorzyca. – Są przypadki górników, których zdrowie dobrze rokuje i którzy pojawią się w pracy, choć to potrwa. Ale są i koledzy w ciężkim stanie, którym wsparcie od spółki będzie w przyszłości potrzebne – uważa.

Warto wiedzieć, że w pomoc zaangażowało się mnóstwo osób – z różnych związków zawodowych, czy w ogóle niezaangażowanych w działalność związkową. – Podziały nie miały znaczenia. Ja uważam, że wsparcie górników i ich rodzin było naszą etyczną powinnością. Oni nie mogli zostać sami – podkreśla związkowiec.

„Solidarność” przy KWK Knurów-Szczygłowice zaraz po wypadku zorganizowała zbiórkę krwi na rzecz poszkodowanych górników. Odzew był ogromny, zebrano ponad 54 litry krwi. – Niektórzy odeszli wtedy z kwitkiem, bo choć przyjechały dwa ambulanse, już nie było gdzie tej krwi zbierać. Mówiono nam później, że to była rekordowa zbiórka. Ostatnia taka miała miejsce po zawaleniu się hali Międzynarodowych Targów Katowickich – wspomina Piotr Ryba, wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność” KWK Knurów-Szczygłowice ruch Knurów. – To prawda, że żadne podziały nie powinny mieć miejsca. Też organizowaliśmy akcje na rzecz chłopaków, którzy nie należeli do naszego związku. Jeden miał wypadek motorowerowy, drugi stracił nogę. W obliczu takich tragedii polityka w ogóle nie jest ważna.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wojskowy pkp cargo

Przewoźnik pracujący dla kopalń z zyskiem netto po 6 miesiącach 117,8 mln zł

Zysk netto Grupy PKP Cargo przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej po 6 miesiącach 2026 r. wyniósł 117,8 mln zł - podała spółka w środowym raporcie finansowym. W II kw. br. ten zysk wyniósł 163,6 mln zł.

Energetyczna przyszłość to wielomiliardowe inwestycje na terenach poprzemysłowych

W Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach zakończyła się kolejna edycja Energy Days. Było to wydarzenie poświęcone najważniejszym wyzwaniom, inwestycjom i technologiom kształtującym przyszłość sektora energii. Podczas konferencji Tauron poinformował o nowoczesnych projektach w czterech dotychczasowych lokalizacjach elektrowni konwencjonalnych. Chodzi o Jaworzno, Łagiszę, Łaziska Górne i Sierszę.

GZM: 5 października otwarcie ofert na 32 nowe pociągi

Na 5 października br. planowane jest otwarcie ofert we wspólnym przetargu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii i samorządu woj. śląskiego na dostawę 32 pociągów - poinformował w środę przewodniczący zarządu GZM Leszek Pietraszek. Zamawiający dostali do tego zamówienia ok. 650 mln zł dotacji z UE.

Motyka: Prezydent walczy z nami kosztem polskich kierowców

Prezydent dzisiaj walczy z nami kosztem polskich kierowców - ocenił w czwartek w Poznaniu minister energii Miłosz Motyka. Polityk zaznaczył, że brak podpisu głowy państwa pod ustawą o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych oznacza wyższe ceny na stacjach benzynowych.