Gospodarka: Dynamika inflacji będzie stopniowo spadać, ale w 2023 r. dalej będzie na wysokim poziomie 12,1 proc.

fot: Krystian Krawczyk

- W najbliższych dniach kurs EUR/PLN będzie ok. 4,51, czyli w okolicy bieżących poziomów - twierdzi analityk

fot: Krystian Krawczyk

Polskie PKB wzrośnie w 2023 r. o 0,9 proc., a w 2024 o 4,7 proc. Dynamika inflacji będzie stopniowo spadać, ale w 2023 r. dalej będzie na wysokim poziomie 12,1 proc. - uważają ekonomiści z Goldman Sachs.

Zgodnie z najnowszymi prognozami GS, PKB w państwach CEE-4 (Polska, Węgry, Czechy i Rumunia) wzrośnie w 2023 r. o 0,9 proc. w Polsce, 0,6 proc. na Węgrzech, 0,7 proc. w Czechach i 1,9 proc. w Rumunii. Większych wzrostów ekonomiści banku spodziewają się w 2024 r., gdzie dynamika PKB ma wynosić kolejno 4,7 proc. w Polsce, 4,3 proc. na Węgrzech, 4,1 proc. w Czechach i 4,5 proc. w Rumunii.

Jak wskazali eksperci, dynamika inflacji w grupie państw CEE-4 w 2022 r. pozostała bardzo niekorzystna. W porównaniu z grudniem 2021, a grudniem 2022, wzrosła ona z poziomu 8,6 proc. r/r do 16,6 proc. w Polsce, z 7,4 proc. do 24,5 proc. na Węgrzech, z 6,6 proc. do 15,8 proc. w Czechach i z 8,2 proc. do 16,4 proc. w Rumunii - zauważono. W 2023 r. i 2024 r., według prognoz banku, inflacja ma wynieść kolejno 12,1 proc. i 4,8 proc. w Polsce, 17,9 proc. i 5,5 proc. na Węgrzech, 11,5 proc. i 4,1 proc. w Czechach oraz 11,3 proc. i 5,3 proc. w Rumunii.

Zgodnie z szacunkami GS, inflacja w krajach CEE-4 jest albo w swoim punkcie szczytowym, albo blisko niego. Analitycy przewidują, że z uwagi na zakończenie subsydiów państwowych i limitów cen, mogą one wzrosnąć na początku 2023, ale w dłuższej perspektywie czasowej dynamika inflacji będzie spadała. Prognozują, że ceny ropy naftowej i żywności, będące najważniejszymi czynnikami pro-inflacyjnymi od końca 2020 r., będą miały coraz mniejszy wpływ na wzrost cen. Uśredniając, spodziewają się, że pod koniec 2023 r. ich wpływ na inflację obniży się o 4 punkty procentowe.

Zwrócono jednak uwagę, że inflacja bazowa pozostaje wysoka we wszystkich państwach CEE-4. Wynika to - zdaniem ekspertów - z szoku cenowego, wywołanego wojną w Ukrainie oraz ciasnego rynku pracy, który podwyższa oczekiwania płacowe pracowników, a w konsekwencji także inflację. Słabszy wzrost gospodarczy i zacieśniona polityka fiskalna będą skutkowały wzrostem bezrobocia, co pozwoli obniżyć presję na wzrost płac, ale nie będzie to znaczny spadek - stwierdzono.

Ekonomiści przywołali rynkowe oczekiwania, według których do końca 2023 r. lub na początku 2024 r. banki centralne zdecydują się na cięcia stóp procentowych o 100 pb. w Polsce, 160 pb. w Czechach, 60 pb. w Rumunii i 900 pb. na Węgrzech. Analitycy z GS uważają jednak, że chociaż wbrew wcześniejszym analizom nie dojdzie do wzrostu stóp procentowych do poziomu 8 proc., tak nie należy się spodziewać obniżenia stóp procentowych w Polsce, Czechach i Rumunii w 2023 r.

W innej sytuacji - jak przekazano - znajdują się Węgry, z uwagi na wyższe od reszty krajów CEE-4 stopy procentowe (stopa referencyjna na poziomie 13,0 proc., depozyty overnight 18,0 proc.). Z uwagi na to, pomimo utrzymywania jastrzębiej polityki, eksperci spodziewają się cięcia stóp procentowych w IV kwartale 2023 r. ze strony Narodowego Banku Węgier.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.