Nie sposób było bowiem przewidzieć światowej koniunktury windującej ceny węgla w portach ARA do poziomu 221 dolarów za tonę. Nie sposób było także przeczuć nadejście finansowego i gospodarczego kryzysu światowego, którego pokłosiem jest wygaszanie wielkich pieców, brak zbytu na koks i węgiel koksujący. Konsekwencje zawirowań na światowych rynkach finansowych przełożą się jednak na sytuację polskiego górnictwa dopiero w przyszłym roku, wraz z nowymi kontraktami na dostawy węgla. 2008 rok pozwala do końca spijać owoce dobrej koniunktury.
A koniunktura była dla polskiego węgla bardzo łaskawa. Mimo zmniejszenia wydobycia, zyski branży są kilkakrotnie wyższe niż w latach poprzednich. Z danych za 11 miesięcy (to najnowsze statystyki, jakimi dysponuje monitorująca sytuację górnictwa Agencja Rozwoju Przemysłu) wynika, że zysk finansowy netto sektora wyniósł 860 mln zł.
Budżet nie dał na inwestycje
Przeciętny odbiorca informacji gospodarczych zapamiętał w minionym roku z pewnością jedno pojęcie wiążące się z górnictwem – inwestycje początkowe. Bój o budżetowe środki finansowe na rozwój branży pomiędzy Ministerstwem Gospodarki a Ministerstwem Finansów trwał przez kilka miesięcy. Na finansowanie inwestycji ze środków budżetowych w ramach „Planu dostępu do zasobów węgla” zgadza się Unia Europejska, a możliwość finansowania inwestycji początkowych z budżetu państwa została także zapisana w strategii dla górnictwa oraz górniczej ustawie. Jest jednak jeden szkopuł: finansowanie w praktyce uzależnione jest od możliwości budżetu państwa. W latach 2009–2010 na inwestycje początkowe górnictwo planowało przeznaczyć 2,864 mld zł. Pomoc państwa, która może sięgać nawet 30 procent wartości inwestycji, mogłaby więc wynieść w tym okresie 859,2 mln zł. Na samo udostępnienie złóż z nowych poziomów oraz rozbudowę poziomów istniejących można by było pozyskać 666,2 mln zł. Gdyby zaplanowane inwestycje udało się zrealizować, udostępniono by około 1,18 mld ton dodatkowych zasobów operatywnych węgla, a baza zasobowa Polski po 2015 roku zwiększyłaby się o 54 proc. Wydłużyłaby się także (od dwóch do 60 lat) żywotność kopalń. W tej sytuacji wydobycie węgla kamiennego mogłoby wzrosnąć po 2015 roku do 98 mln ton rocznie. Niestety, kwota 408 mln zł na inwestycje początkowe, o którą występowało Ministerstwo Gospodarki, nie została uwzględniona w projekcie budżetu. W tej sytuacji węglowe spółki muszą zatroszczyć się o finansowanie swojego rozwoju z innych źródeł.
Polska importerem netto
Rok 2008 będzie pamiętną datą dla rynku handlu węglem, nie tylko ze względu na horrendalne ceny surowca. Wszystko wskazuje na to, że po raz pierwszy w historii, import węgla do naszego kraju będzie większy niż eksport. Polska stanie się importerem węgla netto.
W ciągu dziesięciu ostatnich lat nasz eksport węgla zmalał o blisko 20 mln ton. W 1997 roku sprzedaliśmy za granicę 30,6 mln ton, w ciągu 11 miesięcy 2008 roku już tylko 7,9 mln. Potrzeby rodzimej energetyki stale rosną i krajowe wydobycie zaspokaja je z trudem. W mijającym roku (według danych za 9 miesięcy) na polski rynek trafiło 6,8 mln ton węgla z importu. Ostrożne prognozy pokazywały, że w rocznym zestawieniu wielkość ta wzrosnąć może do 10 mln ton. Na zwiększeniu dostaw do odbiorców krajowych, kosztem eksportu, stracili nie tylko pośrednicy, ale także producenci węgla. Priorytetem stało się zaspokojenie bezpieczeństwa energetycznego kraju. Pod uwagę nie wzięto jednak faktu, że zyski ze sprzedaży eksportowej przeznaczone być mogły na konieczne inwestycje w branży.
Okrojona grupa i odsunięta prywatyzacja
Na początku grudnia resorty skarbu i gospodarki, po blisko rocznym namyśle, podjęły decyzję, że Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze Victoria nie zostaną włączone do grupy węglowo-koksowej. Ministerstwo Skarbu poinformowało jednocześnie, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy Jastrzębska Spółka Węglowa, wokół której budowana jest grupa, stanie się właścicielem 85 proc. akcji Kombinatu Koksochemicznego Zabrze. Procedura związana z przyłączeniem koksowni do JSW potrwa pół roku, do węglowej spółki trafi także nie będący jeszcze w jej posiadaniu pakiet udziałów Koksowni Przyjaźń. Projekt utworzenia grupy węglowo-koksowej ujrzał światło dzienne kilka lat temu.
Gdyby wtedy powstała, to realne korzyści z utworzenia grupy wszystkie zainteresowane podmioty odniosłyby teraz, w dobie obecnych poważnych problemów ze zbytem węgla koksującego.
Kolejną istotną dla górnictwa kwestią miała być prywatyzacja. Decyzje w tej kwestii, z wyjątkiem działań wobec lubelskiej „Bogdanki”, której debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych będzie miał miejsce prawdopodobnie w marcu 2009 roku, także odsuwane są w czasie. Przedstawiciele resortu gospodarki zwracają uwagę na fakt, że wobec spadków na rynkach papierów wartościowych trzeba wziąć pod uwagę inne możliwości finansowania inwestycji, bądź poczekać z prywatyzacją górniczych spółek na giełdową hossę.
Mijające dwanaście miesięcy bardzo mocno uświadomiły, że polska gospodarka – także surowcowa – powiązana jest silnymi więzami z europejskim i światowym systemem gospodarczym. Zarówno dobra koniunktura, jak i zawirowania na rynkach w dobie globalizacji dotykają wszystkich uczestników równie boleśnie. Dlatego podczas koniunktury trzeba myśleć o kryzysie, a w okresie spadków przygotować się na dobre czasy. Oby mijający rok nie okazał się dla polskiego górnictwa rokiem niewykorzystanych szans.
Polska gospodarka rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej
Piątkowe dane o produkcji przemysłowej wpisują się w obraz "kuloodpornej gospodarki", która rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem dane sugerują, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wywołał istotnego spadku aktywności w sektorze.