Polski przemysł motoryzacyjny też odczuje amerykańskie cła

fot: Krystian Krawczyk

Cała roczna produkcja w Unii Europejskiej wynosi 12-13 mln samochodów

fot: Krystian Krawczyk

W Polsce nie produkuje się samochodów, które trafiają na rynek amerykański, ale wartość wytwarzanych w Polsce komponentów montowanych w tych pojazdach szacowana jest nawet na 350 mln euro rocznie - poinformował w rozmowie z PAP prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) Jakub Faryś.

W czwartek wchodzą w życie wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa 25 proc. cła na samochody, lekkie ciężarówki i części samochodowe importowane do USA.

“Zgrubne szacunki mówią, że 300-350 mln euro wartości naszego eksportu stanowią elementy, które trafiają do samochodów produkowanych w krajach ościennych, które są wysyłane na rynek amerykański, tak więc wprowadzenie 25 proc. ceł na samochody importowane do USA pośrednio odczuje również polski przemysł“ - wskazał Jakub Faryś.

Prezes PZPM zaznaczył, że nie ma danych wskazujących, do których konkretnie modeli wytwarzane w Polsce części trafiają, ale “może się okazać, że trafiają one w znacznej mierze do pojazdów jednej marki, która będzie bardziej poszkodowana od innych“.

Faryś zauważył, że Unia Europejska eksportuje rocznie do Stanów niespełna milion samochodów, a po wprowadzeniu nowych stawek celnych część z nich nie trafi na amerykański rynek, co będzie oznaczało perturbacje dla europejskiej branży motoryzacyjnej.

“Cała roczna produkcja w Unii Europejskiej wynosi 12-13 mln samochodów, więc zmniejszenie eksportu nie spowoduje kataklizmu, ale biorąc pod uwagę obecną kondycję branży, będzie to jednak odczuwalne. Pamiętajmy o wszystkich nieszczęściach, które w ostatnich latach dotknęły europejski przemysł motoryzacyjny: pandemii, kryzysie półprzewodnikowym, wojnie w Ukrainie, szalejących cenach surowców czy wreszcie ekspansji chińskich producentów. Amerykańskie cła są więc kolejnym z całej serii ciosów. Każdy niesprzedany samochód to dodatkowe obciążenie producentów“ - podkreślił.

Prezes PZPM zwrócił uwagę, na ewentualne konsekwencje społeczne. “Wyobraźmy sobie, że znaczną część produkcji jakiejś firmy stanowią komponenty przeznaczone do modeli, które trafiały dotąd na amerykański rynek. Znalezienie z dnia na dzień innego odbiorcy może się okazać niemożliwe, więc nagła utrata zamówień nieuchronnie oznacza redukcję zatrudnienia. Jeśli będzie to dotyczyło zakładów ulokowanych w dużym ośrodku, zwolnieni pewnie szybko znajdą nową pracę, ale w przypadku fabryki znajdującej się w małej miejscowości, zwolnienia mogą oznaczać poważne problemy w lokalnej społeczności“ - powiedział Faryś.

Ekspert dodał, że konsekwencje nowych taryf celnych poniosą również amerykańscy konsumenci, bo na tamtejszym rynku samochody zdrożeją. “Przy tym pokusę podniesienia cen będą mieli również producenci amerykańscy. Co prawda prezydent Trump zapowiadał, że będzie to kontrolował, ale należy wątpić, czy jest to wykonalne“ - stwierdził Faryś.

W opinii prezesa PZPM producenci, którzy mają zakłady w Stanach będą próbować zwiększyć produkcję na miejscu, ale będzie to możliwe w ograniczonym zakresie. “W Stanach wytwarzanych i rejestrowanych na miejscu jest rocznie 8 milionów samochodów. Drugie tyle stanowią 4 miliony produkowane w Kanadzie i Meksyku oraz kolejne 4 miliony pochodzące z Japonii, Korei, Europy i innych krajów. Podwojenie w krótkim czasie mocy produkcyjnych w amerykańskich zakładach jest jednak niemożliwe“ - zaznaczył.

Faryś wskazał, że inwestycje w motoryzacji mają charakter długofalowy, a kontrakty z dostawcami zawierane są często na lata. “Biznes nie będzie podejmował tak dalekosiężnych decyzji, tym bardziej że cła wprowadzone nagle przez amerykańską motoryzację, równie niespodziewanie mogą zostać odwołane“ - powiedział.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.