Polski fragment jądra Ziemi

fot: Maciej Dorosiński

- Nasz kraj znajduje się w strefie tzw. średniotemperaturowej geotermii. Ogółem mamy dość spory obszar, gdzie występują wody o temperaturze z zakresu pomiędzy 25 a 100 stopni. Takie zasoby można rozpatrywać głównie w kierunku odbioru energii cieplnej - wyjaśnia prof. Przemysław Bukowski z Głównego Instytutu Górnictwa

fot: Maciej Dorosiński

To nasza szansa, to nasza przyszłość – tak najczęściej mówi się ostatnio o geotermii. Przekonuje się, że stoi ona wyżej niż inne rodzaje odnawialnych źródeł energii, bo jest niezależna od wiatru czy słońca. Minister środowiska Jan Szyszko podkreśla, że to ogromny piec centralnego ogrzewania na głębokości 1,5-3 tys. m. Czy jesteśmy w stanie z niego korzystać na szeroką skalę?

O tym, że z geotermią są związane poważne plany, może świadczyć, że znalazła się ona w rządowej Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Jej rozwój umożliwiłby: dywersyfikację źródeł, surowców i sposobów wytwarzania energii, zmniejszenie emisji zanieczyszczeń oraz transformację technologiczną polskiej energetyki.

Nie zawsze w parze
- Ciepło pochodzi z jądra ziemi, które można najprościej określić georeaktorem, w którym zachodzi mnóstwo reakcji, procesów i zjawisk. To ciepło przechodzi przez różne formacje skalne, które są dla niego przewodnikami. Jedne przewodzą je lepiej, a inne gorzej. Warunki termiczne ziemi charakteryzuje gradient temperatury (przyrost temperatury na jednostkę przyrostu głębokości) i stopień geotermiczny, czyli odcinek głębokości, w którym zachodzi zmiana temperatury o 1 st. C. W ten sposób energia cieplna pochodząca z wnętrza ziemi dociera do warstw, w których zgromadzona jest woda. To ona potem staje się nośnikiem ciepła, rozpatrywanym jako energia możliwa do gospodarczego wykorzystania. Żeby z niego korzystać trzeba się do niego po prostu dostać – wyjaśnia prof. Przemysław Bukowski, kierownik Pracowni Hydrogeologii Górniczej i Środowiskowej w Zakładzie Geologii i Geofizyki Głównego Instytutu Górnictwa.

Zróżnicowana budowa geologiczna naszej planety sprawia, że nie wszędzie geotermia ma szansę na sukces. Są bowiem miejsca, gdzie jest dużo wody i niska temperatura skał oraz takie, gdzie temperatura dopisuje, ale wody jest jak na lekarstwo. Taka sytuacja ma miejsce choćby w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym.

- W rejonie, który obejmuje kopalnie rybnickie i jastrzębskie, występują skały, których temperatura w zależności od głębokości przekracza 60 st. C. Niestety są one mało porowate i na ogół nie przepuszczają wody. Odwrotna sytuacja ma miejsce w północno-wschodniej części zagłębia. Tam mamy dużo wody, ale temperatury są na poziomie przeciętnie kilkunastu stopni do dwudziestu kilku stopni. W tym pierwszym przypadku rozpatruje się geotermię tzw. suchych skał i wykonanie otworów, aby do nich się dostać. Potem można wprowadzić czynnik, który będzie odbierał ciepło z górotworu, a następnie wyprowadzać go na powierzchnię. Wiadomo jednak, że takie działania są kosztowne – zauważa prof. Bukowski, który zwraca uwagę, że w Polsce są rejony, gdzie o korzystanie z geotermii jest dużo łatwiej.

Otwarte lub zamknięte
- Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, że nasz kraj znajduje się w strefie tzw. średniotemperaturowej geotermii. Ogółem mamy dość spory obszar, gdzie występują wody o temperaturze z zakresu pomiędzy 25 a 100 stopni. Takie zasoby można rozpatrywać głównie w kierunku odbioru energii cieplnej. Jeśli myślimy o przemianie energii cieplnej i o produkcji prądu, to musi być już to znacznie ponad 100 stopni. W Polsce miejsc z takimi wodami, o takim potencjale, na przystępnych głębokościach, za dużo nie mamy. Można tu mówić o pasie prowadzącym od Polski centralnej do Szczecina. W tym rejonie mamy obiekty w Uniejowie, w Pyrzycach oraz geotermię toruńską. Bardzo obiecujące jest jednak Podhale – okolice Zakopanego i Białki Tatrzańskiej, czyli tzw. Bańska Niżna z już funkcjonującą instalacją geotermalną. Tam możemy myśleć o odzyskiwaniu energii cieplnej także do produkcji energii elektrycznej, czego m.in. dowodzą prace doktorskie realizowane w ostatnim czasie w AGH – wyjaśnia ekspert i zwraca uwagę na aspekt środowiskowy.

- Układy geotermalne można wykonywać w formie obiegu zamkniętego lub otwartego. W tym drugim przypadku musimy mieć świadomość strat ciepła i wody. Ponadto trzeba zwrócić uwagę na fakt, że nie zawsze wody z tych głębokich otworów nadają się do bezpośredniego zrzucenia do cieków na powierzchni. Dlatego częściej stosuje się tzw. dublety geotermalne złożone z otworu produkcyjnego i zatłaczającego - to może też być zespół kilku otworów. W tym przypadku mamy otwory produkcyjne, z których wypływa nam woda. To z takiej podziemnej instalacji woda geotermalna jest przekazywana do instalacji odzyskującej ciepło, które potem jest rozprowadzane np. do budynków. Taka zużyta woda, po jej schłodzeniu w instalacji odzysku ciepła, musi zostać zutylizowana. Odprowadzamy ją np. tzw. otworem zatłaczającym sięgającym tych samych warstw, z których została ona pobrana i w ten sposób zamykamy obieg – opisuje prof. Bukowski i akcentuje, że oprócz wytwarzania energii cieplnej, przyszłością dla polskiej geotermii jest produkcja energii elektrycznej z wód geotermalnych. Zastrzega jednak, że z racji temperatur w przedziale od kilkudziesięciu do nieco ponad 100 stopni trzeba myśleć już teraz o wykorzystaniu technologii opierającej się o tzw. cykl Kaliny.

Został on opracowany w 1970 r. przez radzieckiego inżyniera Aleksandra Kalinę. Jest to proces transferu ciepła dla wody amoniakalnej. Dzięki temu uzyskujemy parę do napędzania turbin w stosunkowo niższej temperaturze.

- W skali światowej w tej technologii funkcjonują na razie dwie elektrociepłownie geotermalne. Dzięki cyklowi Kaliny można myśleć o produkcji prądu w rejonach, gdzie nie mamy aż tak wysokich temperatur i nad tym właśnie powinniśmy myśleć w kontekście wykorzystania energii geotermalnej wód podziemnych jako stabilnego źródła tej energii – podsumowuje prof. Bukowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Czego boją się Polacy? Drożejącej żywności, wysokich rachunków za ogrzewanie i energię

Polacy najbardziej obawiają się wzrostu cen żywności i innych zakupów, a także wysokich opłat za ogrzewanie i energię - wynika z opublikowanego w sobotę sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.

Górniczy wagonik. Pomnik i wspomnienie, bo kopalnię zamknięto cztery lata temu

Jak wyglądała restrukturyzacja górnictwa w Zagłębiu Ruhry? Co dalej z kopalnią Czeczott? I jakie jest miejsce polskiego węgla w Europie? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 17 października 1996 roku.

Jaworzno: 7 miliardów na energetykę, 4,5 mld na fabrykę elektryków i koniec ery slajdów

Inwestycyjny zwrot w Jaworznie staje się faktem. Miasto, które trzy lata temu kojarzyło się z awariami bloku 910 MW, brakiem węgla i wstrzymaną budową szybu Grzegorz, dziś ma na stole projekty za kilkanaście miliardów złotych. O transformacji energetycznej, górniczej i motoryzacyjnej mówili zgodnie samorządowcy i władze województwa śląskiego.

Jak Czeladź dała drugie życie kopalni i buduje markę Zagłębia

Dziś widzimy efekty w postaci zrewitalizowanych obiektów, ale samorząd Czeladzi już na początku lat dwutysięcznych zakupił teren po kopalni Saturn. Była to decyzja świadoma - mówi Stefania Lazar, dyrektor Muzeum Saturn w Czeladzi.