Polska może więcej węgla importować niż eksportować

Paprotny GAL

fot: Jarosław Galusek

fot: Jarosław Galusek

Nieopłacalna stała się sprzedaż węgla w kraju po dotychczasowych cenach – mówi Zbigniew Paprotny, wiceprezes zarządu Kompanii Węglowej SA w rozmowie z „Trybuną Górniczą”.

Media już obwieściły podwyżkę cen węgla, którą energetyce zafundowała ponoć Kompania Węglowa...

- Istotnie, informacje o wielkości podwyżek cen węgla dla energetyki na 2009 rok pojawiają się w mediach co dnia. Tymczasem nie podjęliśmy jeszcze rozmów na ten temat z żadną elektrownią. Dementując dotychczasowe plotki na ten temat, jednocześnie potwierdzam: tak, podwyżki nastąpią, a ich niezbędna skala jest póki co przedmiotem analiz zarządu Kompanii Węglowej. Za tym, że są nieuniknione, przemawiają fakty. Przede wszystkim rozziew między wysokimi cenami na rynku europejskim i - na tym tle - niskimi w Polsce. W efekcie nieopłacalna stała się sprzedaż węgla w kraju po dotychczasowych cenach.

Jakie są jeszcze przesłanki przemawiające za podwyżką cen węgla dla energetyki?

- Nastąpił znaczący wzrost kosztów materiałowych, np. obudów i innych wyrobów stalowych. Dramatycznie rosną ceny kupowanej przez nas energii elektrycznej. Posiadamy ofertę z podwyżką sięgającą nawet 62 procent w porównaniu do 2007 roku! Jesteśmy w sytuacji, w której poza dyskusją pozostaje wynikający z kodeksu handlowego obowiązek prowadzenia przez firmę działalności bez strat.
Należy przy tym pamiętać, że w przyszłorocznym budżecie państwa nie przewidziano kwot na, tzw., inwestycje początkowe, umożliwiające zwiększenie produkcji w perspektywie kilku lat. Środki na bieżącą działalność i najniezbędniejsze inwestycje Kompania musi zatem znaleźć między innymi z wypracowanego zysku.

Czy uzasadnione są zarzuty, iż nieunikniona podwyżka cen węgla spowoduje drastyczny wzrost cen energii?

- Przedstawiana skala tych podwyżek nie ma związku z rzeczywistością. Udział kosztów zakupu węgla kamiennego przez elektrownie w cenie płaconej przez użytkownika finalnego nie przekracza 20 proc. Aby zatem rosnącą ceną węgla uzasadnić wzrost cen energii na przykład o 50 procent, to ów węgiel musiałby zdrożeć o ponad 250 procent! I odwrotnie: hipotetyczna podwyżka cen węgla dla energetyki o 50 proc. uzasadniałaby co najwyżej 10 procentowy wzrost cen energii elektrycznej. Dla bezpośredniego producenta energii, czyli elektrowni, zakup węgla stanowi połowę kosztów. Na cenę finalną nie ma wpływu tylko wytwarzanie energii, ale również koszty przesyłu i dystrybucji.

Czy Kompania Węglowa jest w stanie sprostać rosnącemu popytowi na węgiel?

- Przy odpowiedzi na to pytanie muszę zauważyć, że Kompania, choć jest największym producentem węgla kamiennego w Polsce, to nie jest jedynym. Wpływ na sytuację rynkową mają wyniki innych spółek węglowych. Spadek wydobycia węgla jest faktem i dla nikogo nie powinno to być zaskoczeniem. Produkcja węgla kamiennego w Polsce maleje od dawna. Tylko między 2005 a 2007 rokiem wydobycie spadło o 10 mln ton. W tym okresie sprzedaż węgla do energetyki zawodowej wzrosła jednak o 2 miliony ton. Jak widać, dla całego sektora, jak i dla Kompanii Węglowej, rynek krajowy ma pierwszeństwo przed zagranicznym. Z tego powodu tylko w tym roku nasza spółka ograniczy eksport o 2 mln ton.

Co dalej? Rezerwa w postaci stałego zmniejszania eksportu też jest ograniczona.

- Oczywiście, dlatego Polska prawdopodobnie już w tym roku stanie się importerem węgla netto, czyli import będzie większy od eksportu. Taka sytuacja była niewyobrażalna jeszcze rok temu, chociaż można ją było przewidzieć. Jeszcze w 2005 roku eksport polskiego węgla wyniósł 19,5 mln ton, by 2007 roku osiągnąć poziom 12,1 mln ton. W pierwszej połowie tego roku wyeksportowaliśmy już tylko 4,4 mln ton.

Jakie proponuje Pan środki zaradcze?

- Nie rozwiążą tego problemu żadne przedsięwzięcia organizacyjne, bo brakuje armat. Inwestycje w głębinowe górnictwo węglowe owocują wzrostem wydobycia najwcześniej po 5-7 latach. Konieczne są zatem takie działania, by w najbliższym okresie przede wszystkim doprowadzić do stabilizacji wydobycia.

A to wymaga pieniędzy!

- Niestety, pochodzących również z podwyżki cen węgla dla odbiorców krajowych. Dla niektórych grup klientów węgiel już jest droższy. Teraz kolej na energetykę. Zużywa ona połowę wydobywanego w Polsce węgla. Dlatego urealnienie cen dla tego sektora ma decydujące znaczenie dla pozyskania środków niezbędnych dla powstrzymania spadku zdolności produkcyjnych kopalń. Im prędzej zrozumiemy, że to nie żaden ,,dyktat kopalń\", jak to określiła ,,Rzeczpospolita\", tym lepiej. A przy okazji kolejne sprostowanie do publikacji prasowych. Kompania Węglowa nie ma wpływu na decyzje o niezbędnym poziomie zapasów w elektrowniach, nie posiada też informacji o ich bieżącej wielkości. Kluczową kwestią jest dla nas realizacja umów na dostawy węgla zawartych z energetyką. Zgodnie z wcześniej wynegocjowanymi zapisami uwzględniono w nich 10 procentową tolerancję pozwalającą zwiększyć lub zmniejszyć dostawy węgla o 10 procent. Priorytetowo traktujemy rynek krajowy. Dlatego podjęliśmy decyzję o zmniejszeniu sprzedaży eksportowej o około 30 procent, mimo iż ceny uzyskiwane w eksporcie są obecnie o 40 - 45 proc. wyższe od płaconych przez energetykę. To wcale nie oznacza, że takiej skali podwyżek cen węgla domagać się będziemy w tym roku.

 Jaka skala podwyżek byłaby zatem najbardziej pożądana przez Kompanię Węglową?

- Oczywiście nie tylko taka, która pokrywałaby koszty produkcji. Należy uwzględniać sytuację na rynku zewnętrznym, relację cen pomiędzy różnymi nośnikami energii pierwotnej oraz poziom cen energii kupowanej przez odbiorców finalnych, do których zalicza się przecież Kompania. Patrząc zatem z perspektywy firmy musimy uwzględniać zatem nie tylko pokrywanie kosztów wydobycia węgla, ale również niezbędne nakłady inwestycyjne na utrzymanie produkcji zapobiegające jej spadkowi. Kolejnym argumentem jest konieczność zwiększania produkcji umożliwiającej zaspokojenie potrzeb rynku krajowego. Nie możemy przy tym zapominać o kształtowaniu się cen na rynku europejskim. Ten ostatni mechanizm działa jednak w dwóch kierunkach. Może również stanowić ograniczenie dla wzrostu cen powodującego brak konkurencyjności naszego węgla z produktem sprowadzanym z importu.

Nie ma roku, by odbiorcy indywidualni nie narzekali na kłopoty z zakupem węgla. Przed laty stali w tygodniowych kolejkach przed kopalniami. Teraz, gdy wprowadzono zamówienia telefoniczne, też nie brak krytycznych uwag. Gdzie jest złoty środek, by temu zapobiec?

-
Gdybym przedstawił tu gotowe rozwiązanie odpowiadające wymogom współczesnego handlu, to natychmiast odezwałyby się głosy krytyczne, gdyż naruszyłbym interesy wielu osób. Zapewniam jednak, że jesteśmy blisko finału i niebawem postaramy się ten problem rozwiązać. Każdy się zgodzi, że w przypadku rozproszonego segmentu rynku, jakim są odbiorcy indywidualni, rozwiązanie jest i złożone, ale i proste. Porównałbym go z zakupem jednej butelki piwa, którą miałby sprzedawać swoim klientom browar w Żywcu. Czy taka sytuacja ma miejsce? Nie. Gdyż klienci kupują butelkę piwa nie w browarze, ale w pubie ,,Pod złotym kogucikiem\".

A co z odbiorcami węgla ekologicznego?

Nie jesteśmy jedynym producentem tego rodzaju węgli. Nasza roczna produkcja osiągnęła poziom 800 tysięcy ton, gdy jeszcze w 2003 roku sprzedawaliśmy około 23 tysięcy ton ekogroszku ,,Retopal\". Zainteresowanie klientów wzrosło po wdrażaniu przez gminy programów ograniczania niskiej emisji. Niewiele gmin konsultowało się wtedy z producentami niezbędnego do tego paliwa. Dlatego teraz informujemy gminy, że nie bierzemy odpowiedzialności za zaopatrzenie w surowiec do nowych kotłów. Ekogroszków po prostu więcej z Kompanii nie będzie. Proponujemy natomiast miały ekologiczne ,,Boruta\" do spalania w odpowiednich kotłach uniwersalnych. Zwracamy w ten sposób uwagę na konieczność współpracy gmin, wytwórców kotłów z producentem paliwa. Wtedy jego dostępność na rynku, wraz z ,,Borutą\" wzrośnie 2-krotnie, do 1,5 mln ton rocznie.

Czy patrząc z perspektywy byłego szefa ,,Węglokoksu\", łatwiej handlować węglem, czy go sprzedawać, bo taka też jest Pana obecna rola w Kompanii Węglowej?

-
Chyba jednak łatwiej handlować niż sprzedawać węgiel, nawet w takich czasach jak obecnie, gdy mamy duży rozrzut między popytem a podażą. Ale i to może się zmienić. Przestrzegałbym zatem przed samozachwytem na rynku wołającym o węgiel. W każdej sytuacji należy troszczyć się o klienta, zwłaszcza wtedy, gdy jesteśmy zmuszeni ograniczać sprzedaż węgla. Należy dbać o to, by klient został jednak przy nas. A co przy tym najważniejsze: dotrzymywać słowa i zobowiązań.



MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

JSW Koks podlicza trzy dekady certyfikowanych standardów zarządzania

W 2026 roku przypada 30-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Jakością w JSW Koks oraz 15-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Energią. Wieloletnie utrzymywanie certyfikowanych systemów zarządzania oraz ich regularna recertyfikacja potwierdzają zgodność funkcjonowania spółki z międzynarodowymi normami oraz zachowanie najwyższych standardów zarządzania - podkreśla JSW Koks.

Pracująca dla kopalń spółka planuje emisję akcji, by pozyskać środki na zaspokojenie wierzycieli

Zarząd PKP Cargo chce wyemitować w ofercie publicznej od 75 mln do 89,57 mln akcji o nominalnej wartości 1 zł każda, co ma zapewnić środki na spłatę zobowiązań firmy - poinformowała we wtorek wieczorem spółka. O tym, czy plany zostaną przyjęte, ma zdecydować piątkowe nadzwyczajne walne zgromadzenie.

Tusk: Realizacja parku technologicznego z Tajwanem oznacza miliardy dolarów inwestycji

Realizacja wspólnie z Tajwanem projektu wielkiego parku technologicznego w Miękini na Dolnym Śląsku oznacza miliardy dolarów inwestycji i tysiące miejsc pracy - zapowiedział premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu.

Wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc.

W kolejnych miesiącach średnioroczny wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc. - ocenili analitycy PKO BP w komentarzu do poniedziałkowych danych GUS o wynagrodzeniu i zatrudnieniu w maju. Dodali, że informacje te są dla Rady Polityki Pieniężnej "korzystnym zestawem danych".