Rocznie emitujemy około 20 ton rtęciowego pyłu. Winne są głównie nasze przestarzałe elektrownie opalane węglem, a także cementownie i - w mniejszym stopniu - zakłady chemiczne.
Porwany przez wiatr opada setki kilometrów od źródeł emisji i ostatecznie trafia do rzek i jezior. Rtęć dociera do nich również bezpośrednio - ze ściekami lub z wodami gruntowymi niosącymi toksyny pochodzące m.in. z wysypisk.
Stężenie metalu w rzekach zwykle nie przekracza normy. Gorzej jest z jeziorami i sztucznymi zbiornikami - znaczna część z nich była przez całe dekady intensywnie zatruwana przez brudne rzeki lub przemysł.
Rtęć zatruwa też Bałtyk. W naszym morzu jej stężenie jest kilka razy większe niż w sąsiednim Morzu Północnym, jednak - co warto podkreślić - nie jest to poziom niebezpieczny dla ludzi, ale może zaszkodzić zwierzętom. Rtęć, wraz z innymi toksynami i chemikaliami, odpowiada m.in. za zagładę bałtyckich fok.
Dolina Miedziowa. Co państwo chce zbudować wokół polskiej miedzi?
Polska od lat ma jeden z najważniejszych atutów surowcowych w Europie – miedź. Przez dekady był on jednak przede wszystkim domeną KGHM Polska Miedź: od wydobycia rudy, przez hutnictwo i rafinację, aż po sprzedaż metalu. Koncepcja Doliny Miedziowej, promowana przez wiceministra rozwoju i technologii Michała Jarosa, oznacza zmianę myślenia: państwo chce, aby wokół KGHM powstał szerszy ekosystem przemysłowy, w którym obok państwowego giganta funkcjonują prywatne firmy, inwestorzy zagraniczni, uczelnie, startupy i producenci zaawansowanych wyrobów.