Polscy górnicy ofiarami pośredników w Czechach

Dla polskiego górnika praca w czeskiej kopalni może być błogosławieństwem, ale i źródłem dramatu - czwartkowy "Dziennik Zachodni" opisuje nędzę i perypetie wdowy po górniku, który zginął w 2006 roku w kopalni Darkov w Karwinie.

 

Wdowa Małgorzata Kwiatkowska otrzymuje z Czech na siebie i czworo dzieci grosze, bo okazało się, że górnik formalnie zarabiał za granicą nie więcej, niż sprzątaczka (równowartość ok. 1300 zł). Choć na rękę dostawał co miesiąc w sumie 3 tys. zł, wyszło na jaw, że zatrudniający Polaka pośrednik - firma Polcarbo z Karwiny płaciła podatki tylko od 40 proc. faktycznego wynagrodzenia. Pozostałe 60 proc. Kwiatkowski dostawał od polskiego pośrednika - spółki Polcarbo z Jaworzna pod postacią premii i delegacji.

 

Obie spółki prowadzi jedna rodzina Ryskaloków. Teraz prokurent Polcarbo z Jaworzna wypiera się, by zatrudniał kogokolwiek w kopalni i odsyła do spółki w Karwinie. Zarzeka się, że podatki czeska firma powinna była płacić od całości faktycznego dochodu, ale tłumaczy, że nie odpowiada za postępowanie po czeskiej stronie.

 

Wdowa po górniku podała Polcarbo w Jaworznie do sądu: - Mąż miał dwóch pracodawców: w Polsce i Czechach, bo od obu dostawał pieniądze. Czeska firma płaciła pensje, a polska delegacje. Dlatego Polcarbo z Jaworzna także powinno zapłacić odszkodowanie - uważa. Jej adwokat zawiadomił już polską prokuraturę o oszustwie, które miało polegać na zawieraniu umów służących w istocie obejściu prawa i niepłaceniu do budżetu państwa i ZUS należnych składek i podatków.

 

- To skandal, bo żeruje się na zdesperowanych ludziach, którzy często zupełnie nie orientują się w kruczkach prawnych. W razie wypadku polscy górnicy za niebezpieczną pracę w czeskich kopalniach dostają grosze, ale boją się protestować - powiedział mec. Mariusz Ganita "Dziennikowi Zachodniemu".

 

- Pośrednicy wykorzystują takich jak mąż - zrozpaczonych, bezrobotnych, którzy mają rodziny na utrzymaniu. Oni podpiszą wszystko, żeby pracować - mówi Małgorzata Kwiatkowska i opisuje, że mąż przepracował w kopalniach 21 lat, najpierw w kopani Borynia, potem w Niemczech, ale kiedy wrócił do kraju, w śląskich kopalniach nie było już przyjęć i wówczas padł ofiarą oszustwa.

 

Jeśli Kwiatkowska wygra z Polcarbo, sprawa może mieć poważne konsekwencje. Z dnia na dzień może się okazać, że firmy zatrudniające w Czechach tysiące polskich górników na podobnych zasadach działają na granicy, albo wręcz poza prawem. Według czeskiej agencji informacyjnej CTK, górniczy koncern OKD zatrudniał w ubiegłym roku 3,4 tys. pracowników z firm zewnętrznych, takich jak Polcarbo. W internecie na forach dla poszukujących pracy coraz częściej pojawiają się ostrzeżenia przed pracą w czeskich kopalniach. Ktoś pisze: "Połowa górników obudzi się z ręką w nocniku, gdy przyjdzie czas na emeryturę" - napisała Grażyna Kuźnik, autorka tekstu w "Dzienniku Zachodnim".

 

Pytane o komentarz polskie związki zawodowe wiedzą o procederze, ale twierdzą, że nie mogą wiele pomóc, bo w Czechach brakuje ich reprezentacji. Górnicy, którzy odważyli się w przeszłości poskarżyć, stacili kontrakty. Inni pośrednicy tłumaczą, że pracę w czeskich kopalniach załatwiają raczej emerytom, którzy traktują ją jako dodatkową okazję do dorobienia sobie i są zadowoleni.

 

- Co chwilę słyszę, że powinnam cicho siedzieć, nie rozgłaszać sprawy, bo to dobrze, że górnik na emeryturze ma jeszcze gdzie sobie dorobić - żali się Kwiatkowska na łamach "Dziennika Zachodniego". - Ale staję w obronie tych, którzy nie są w tak dobrej sytuacji jak emeryci i boją się mówić. Nie mam nic do stracenia.

Czytaj więcej:
Wacław Czerkawski o zatrudnianiu polskich górników w Czechach

Vladimir Potomak: O zasadach zatrudnienia Polaków dowiadujemy się z plotek
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicy mają gwarancję zatrudnienia. Kto trafił na kopalnię Budryk?

Lata 90. ubiegłego wieku w polskim górnictwie były równie gorące jak obecne. O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o kopalni Żory, która została postawiona w stan upadłości. W 30. numerze „Trybuny Górniczej” z 1 sierpnia 1996 r. rozmawialiśmy też z Jerzym Markowskim, ówczesnym pełnomocnikiem rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego.

Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.

Grzegorz Wolnik: JSW musi być do uratowania. Taka firma nie może upaść

Przyszłość Jastrzębskiej Spółki Węglowej, wydłużenie pracy bloków Elektrowni Rybnik i powstanie drugiej metropolii na Śląsku. O tym rozmawialiśmy z Grzegorzem Wolnikiem, radnym Sejmiku Województwa Śląskiego (KO). 

Tauron Ciepło zwiększa przepustowość sieci ciepłowniczej z Elektrociepłowni Łagisza

Spółka Tauron Ciepło rozpoczęła zwiększanie przepustowości sieci ciepłowniczej, która umożliwi dodatkową produkcję ciepła z Elektrociepłowni Łagisza. Od sezonu grzewczego 2026/27 z tamtejszego ciepła będą mogli korzystać m.in. mieszkańcy Sosnowca.