Polacy zarabiają mało, ale są sposoby, by to zmienić

fot: Andrzej Bęben/ARC

Nikt na zmianie sposobu waloryzacji nie straci - zapewnia rząd

fot: Andrzej Bęben/ARC

Polacy zarabiają relatywnie mało, ale są sposoby, by to zmienić. Prawo pracy jest bardzo często łamane przez firmy i trzeba to zmienić. Pracownicy muszą mieć możliwość działania w związkach zawodowych. Trzeba również zmniejszyć klin podatkowy - uważają eksperci.

Problem niskich płac w Polsce pojawia się ostatnio coraz częściej w debacie publicznej. Minister finansów Mateusz Szczurek mówił niedawno w Sejmie, że wzrost płac w Polsce może i powinien być wyższy. Również szef NBP Marek Belka argumentował, że w ciągu ostatnich 15 lat wydajność pracy w Polsce rosła znacznie szybciej niż w Czechach, na Węgrzech i Słowacji, a płace rosły dwa i pół razy wolniej. Marcin Piątkowski z Banku Światowego w niedawnej rozmowie z Polskim Radiem 24 nazwał wręcz Polskę "Chinami Europy jeśli chodzi o koszty pracy".

Ekspert Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych Łukasz Komuda podkreśla, że jeśli w Polsce poziom wynagrodzeń w PKB spada, to znaczy, że malejąca grupa ludzi cieszy się ze wzrostu gospodarczego. - Ci, którzy mają kapitał, w tym przedsiębiorcy, będą się z tego wzrostu cieszyć, dlatego że kapitał jest wynagradzany coraz lepiej, a praca coraz gorzej. W dłuższym okresie czasu nie da się jednak tego trendu utrzymać, bo będzie to powodowało coraz większe napięcia społeczne. Wzrost PKB powinien służyć budowaniu lepszego miejsca do życia dla wszystkich, ale tak nie jest. Nic dziwnego, że większość młodych ludzi póki co woli stąd wyjechać - podkreślił.

Jego zdaniem fakt, że w Polsce płace są relatywnie niskie wynika m.in. ze słabej siły przetargowej pracowników. - Każdy pracownik jest właściwie na rynku pracy sam i obowiązuje taka narracja, że to rynek wycenia nasze umiejętności i robi to doskonale. W tej narracji, w sytuacji postępującej globalizacji, polscy szeregowi pracownicy mają konkurować z pracownikami np. z Bangladeszu czy Chin - ale zarabiają niekonkurencyjnie dużo - zaznaczył Komuda.

Natomiast, jak dodał, "menedżerowie zarabiają o wiele za mało, bo tu punktem odniesienia są apanaże menedżerów np. z USA i Norwegii, którzy zarabiają i dziesięć razy więcej". - Ta narracja jest z uporem broniona i w efekcie cała rzesza polityków ciągle walczy o to, żeby były jak najniższe podatki dla bogatych oraz przedsiębiorców i jak najbardziej skromne i oszczędne państwo. Tyle tylko, że przy okrojonej do kości infrastrukturze państwa i usługach społecznych każdy kto zarabia 1,5 tys. zł na rękę balansuje na granicy przetrwania - zauważył.

Komuda przytoczył dane GUS, z których wynika, że obecnie 53 proc. polskich rodzin nie stać na nagły wydatek rzędu 1 tys. zł. - To jest miara zamożności naszego społeczeństwa. Słaba dostępności do usług publicznych, które powinno dostarczać państwo powoduje, że sytuacja osób, które zarabiają mało, jest kiepska - mówił.

Zdaniem Komudy zmienić to może lepsze organizowanie się pracowników, którzy w większych grupach będą negocjowali swoje warunki płacowe. - Mam na myśli związki zawodowe, które są dziś bardzo niemodne. Uzwiązkowienie w Polsce jest na poziomie ok. 11 proc. i jesteśmy w czołówce najmniej uzwiązkowionych krajów Europy. To się cały czas pogarsza - podkreślił.

- W efekcie każdy pracownik walczy sam i każdy na tej samotnej walce wychodzi coraz gorzej. To ułatwia decyzje o emigracji np. do Wielkiej Brytanii czy Irlandii, gdzie mimo osłabienia pozycji związków zawodowych uzwiązkowienie jest ponad dwukrotnie wyższe niż u nas, nie wspominając o pięciokrotnie wyższej płacy minimalnej - zauważył Komuda.

Drugą rzeczą, którą jego zdaniem trzeba zmienić, są instytucje państwowe, które dbają o to, żeby na rynku pracy było przestrzegane prawo. - Z roku na rok Państwowa Inspekcja Pracy coraz częściej wykazuje, że nieprawidłowo są stosowane umowy cywilnoprawne i niewiele z tego wynika - zauważył.

Jako przykład podał niedawną kontrolę w Amazon, z której wynika, że m.in. "nie płacono ludziom tyle, ile mieli zarabiać". - Według PARP mamy w Polsce ponad 1,5 mln firm. Skoro PIP kontroluje 90 tys. z nich rocznie, to łatwo policzyć, że przeciętnie firma kontrolowana jest raz na 20 lat. A przecież najwięcej zastrzeżeń mamy nie do liczby kontroli Inspekcji, ale ich sensowności, skuteczności i efektów. To jest zaproszenie do tego, żeby nas wyzyskiwać - powiedział.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

65 milionów zł z KPO dla TAURON Nowych Technologii na modernizację oświetlenia

TAURON Nowe Technologie pozyskał za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego 65 mln zł dofinansowania w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Pieniądze te w całości trafią na unowocześnienie tauronowego oświetlenia drogowego w ponad 30 gminach na południu Polski.

Ceny gazu w Europie mocniej spadają

Ceny gazu w Europie mocniej spadają na początku nowego tygodnia z powodu optymizmu inwestorów, że USA i Iran zbliżają się do osiągnięcia porozumienia ws. zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie - informują maklerzy.

Ekstraklasa i 1. Liga na finiszu. Wielki sukces Górnika Zabrze i szalony awans GKS-u Katowice do pucharów

W miniony weekend zakończył się pełen emocji sezon Ekstraklasy oraz Betclic 1. Ligi. Wszystkie spotkania ostatniej kolejki były rozgrywane o tej samej godzinie, co zapewniło kibicom genialne, finałowe widowisko. W sobotę na najwyższym szczeblu rozgrywkowym walczyły śląskie ekipy, które ze względu na układ tabeli były najbardziej atrakcyjnym kąskiem dla fanów piłki nożnej.

Marian Zmarzły: Przeprowadzić tę ziemię przez proces transformacji od węgla aż po atom

W Bełchatowie odbyła się kolejna konferencja poświęcona przyszłości energetycznej regionu i kierunkom jego sprawiedliwej transformacji. Prezes zarządu PGE GiEK Jacek Kaczorowski wskazał bełchatowski kompleks jako naturalnego, stabilnego partnera dla rozwoju nowoczesnych niskoemisyjnych technologii energetycznych, w tym energetyki jądrowej.