Pokazaliśmy w Chinach roboty z naszej górniczej szkoły

Uczniowie Zespołu Szkół Technicznych w Rybniku rywalizowali w światowej rangi zawodach World Robot Challenge w Pekinie. Zabrali do stolicy Chin szesnaście robotów.

fot: ARCH. DOMOWE

Chorążym rybnickiej drużyny był dyrektor ZST Piotr Tokarz

fot: ARCH. DOMOWE

Uczniowie Zespołu Szkół Technicznych w Rybniku rywalizowali w światowej rangi zawodach World Robot Challenge w Pekinie. Zabrali do stolicy Chin szesnaście robotów.

Ponad 5000 uczestników z 42 krajów! Już same te liczy robią wrażenie, a to co działo się na samych zawodach rzuciłoby na kolana niejednego inżyniera od nowoczesnych technologii.

World Robot Challenge 2025 w Pekinie należą do największych światowych zawodów robotycznych. Prezentowane są tam najbardziej zaawansowane konstrukcje. Odbywają w Beijing National Speed Skating Oval i National Stadium, w tym samym miejscu, które gościło igrzyska olimpijskie 2008 r. Uczestnicy rywalizują w 26 różnych konkurencjach sportowych i zadaniach praktycznych. Każdy ma swoje miejsce w hali, gdzie mógł się przygotować do występu. Pierwszy dzień poświęca się na próby, trzy kolejne trwa sama rywalizacja.

Czy wynalazki uczniów rybnickiego zespołu mogłyby zjechać na szychtę, do którejś z kopalń węgla? To raczej wątpliwe, choć automatyzacji w górnictwie nigdy nie za wiele. Na razie młodzież ma za sobą świetną naukową przygodę.

Szesnaście robotów

Uczniowie z rybnickiego „Tygla” zabrali z sobą do stolicy Chin szesnaście robotów. Sześć z nich awansowało do ścisłego finału. Kilka zdołało awansować do czołowej ósemki.

– Pojechaliśmy w trzydziestoosobowej grupie. Mieszkaliśmy w wiosce olimpijskiej, gdzie wcześniej zakwaterowani byli uczestnicy igrzysk olimpijskich. Otwarcie zawodów było wspaniałym widowiskiem. Drużyny poprowadzili chorążowie. Ja byłem jednym z nich. Nasz uczeń Szymon Kostelnik, w imieniu zawodników składał przysięgę o uczciwej rywalizacji – relacjonuje Piotr Tokarz, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych w Rybniku.

Rybniczanie startowali w kategorii robotów sumo, czyli robotów walczących na ringu oraz w robotach jeżdżących po linii. Spośród sześciu, które dostały się do finału, trzy zajęły piąte miejsca, w tym LineFollower skonstruowany indywidualnie przez Piotra Heliosa. Z kolei Szymon Koch wygrał grupę eliminacyjną w rywalizacji MicroSumo, lecz niestety odpadł w rozgrywce play-off. W ćwierćfinale uplasował się w grupie od 5 do 8 miejsca. 

Robot Maksymiliana Musioła, Miłosza Luteckiego i Weroniki Pali prowadził w ćwierćfinałach 1:0, ale przegrał 1:2.

– To dobry robót. Wielokrotnie wygrywał w konkurencji sumo – potwierdza Weronika Pala.

Większość konkurencji wygrali gospodarze, ale jak dodaje dyrektor rybnickiego Tygla – nie mamy się czego wstydzić.

– Wszystkie nasze roboty są autonomiczne, nie dotykamy ich. Po starcie muszą dojść do mety, bądź wygrać pojedynek. Zostały od a do z wykonane w naszej szkole. Nasza myśl techniczna wcale daleko nie odbiega od tamtejszej. Chwalimy to co nasze. Chiny to całkiem inna gospodarka. Tam koszty nabycia poszczególnych elementów do produkcji robotów są zdecydowanie niższe niż u nas. Za dużo mniejsze pieniądze można wykonać to samo, co my. I w tym Chińczycy mają przewagę. Oni podpatrują różne rozwiązania technologiczne i potrafią tanio je produkować. Mnie natomiast cieszy fakt, że chęć do pracy i szerokie możliwość zdobywania wiedzy umożliwiają nam rywalizację na tym samym poziomie. Spokojnie radzimy sobie w zakresie programowania i konstrukcji. Co do samych uczestników zawodów, to zaskoczyła mnie pozytywnie Tajlandia. Ich zespół bardzo dobrze sobie radził. Europejczycy również zdobywali miejsce na podium. Natomiast dość rzadko stawali na nim reprezentanci krajów Ameryki. Trochę szokujące, bo jednak Stany Zjednoczone to potęga technologiczna – opowiada dalej dyrektor Piotr Tokarz.

Nie tylko Chiny

Przy okazji wyprawy do Chin młodzież z Rybnika zwiedziła także stolicę kraju i Mur Chiński. W sumie w Państwie Środka młodzież spędziła tydzień, ale udało się zwiedzić także Zjednoczone Emiraty Arabskie, Hongkong i Japonię.

– Byliśmy na tygodniowym stażu w Tokio i Osace. Japończycy mają wiele do pokazania, jeśli chodzi o robotykę. To jest już zupełnie innym świat, bardzo uporządkowany i świetnie zorganizowany. Pociąg podjeżdża pod konkretny peron i zawsze zatrzymuje się dokładnie w tym samym miejscu. Narysowane są stopy na peronach, po których ludzie wchodzą do składu. Dzieci w szkole od godziny 8 do 22 uczestniczą na różnych zajęciach, żeby – jak mawiają miejscowi – osiągnąć sukces. Tam jest na to wielkie parcie. Od dziecka wpaja się zasadę, że im więcej człowiek pracuje, tym więcej osiąga. W taki sposób funkcjonują – opisuje dyrektor rybnickiego Tygla.

Szkoła ma zamiar startować w kolejnych zawodach. Jak zapewnia Piotr Tokarz, zdolnych uczniów nie zabraknie. 

– Otwieramy co roku po dwie klasy, więc nie ma żadnego problemu, aby ich dobrze przygotowywać. Jak młodsi widzą, że starsi koledzy odnoszą sukcesy, to również palą się do pracy. Zaplecze techniczne i możliwości mamy ogromne – zapewnia.

Ciśnie się zatem na usta pytanie, czy górnictwo może też skorzystać na robotyzacji?

– Nasi uczniowie skonstruowali kiedyś robota, który może wykonywać zadania w atmosferze niezdatnej do pracy. Ale żeby robot zajął miejsce kombajnisty? Raczej nie. W warunkach podziemnych zawsze człowiek będzie nadzorować pracę maszyny, chociażby w sposób zdalny, z pewnej odległości na dole, lub z powierzchni. Taka jest specyfika górnictwa podziemnego. Lecz jakby nie było, w górnictwie pojawiło się w ubiegłych latach wiele nowinek technicznych. Monitoring, automatyzacja systemów bezpieczeństwa i eksploatacji. To też się liczy – podsumowuje Piotr Tokarz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł.