Pogorszył się stan jednego z górników w Siemianowicach
fot: Informacje TVS
W siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń ranni górnicy umieszczani są m.in. w tlenowej komorze hiperbarycznej, by przyspieszyć gojenie ran
fot: Informacje TVS
Siemianowice Śląskie
Ze wszystkimi pacjentami w Siemianowicach oprócz jednego, nieprzytomnego obecnie, jest kontakt. Większość przeszła dzisiaj zabiegi chirurgiczne: cięcia odbarczające, czyli nacinanie naskórka konieczne, by usprawnić przepływ krwi i zapobiec martwicy. Górnicy trafili też do komór hiperbarycznych (te zabiegi mają przyspieszyć gojenie się oparzeń). Kierownictwo szpitala przekaże kolejne informacje o stanie zdrowia w poniedziałek około 10. Dyrekcja uspokajała odziny górników, zapewniając, że wszystkie informacje o stanie zdrowia ich bliskich dotrą najpierw do nich, a dopiero potem do środków masowego przekazu.
Wizyty bliskich, którzy w sobotę i niedzielę odwiedzali pacjentów w CLO, były z konieczności bardzo krótkie, by nie dopuścić do przenoszenia się zakażeń - śmiertelnie groźnych u osób z poparzeniami znacznej powierzchni ciała.
Sosnowiec
Sześciu ciężko rannych w katastrofie leży w Szpitalu Św. Barbary w Sosnowcu. Również w Sosnowcu dwóch pacjentów przebywa na OIOM w ciężkim stanie: - Wciąż są nieprzytomni, zaintubowani i wentylowani respiratorami – powiedział dr Czarosław Kijonka, po. ordynatora oddziału ratunkowego sosnowieckiego szpitala. - Pacjenci są cyklicznie konsultowani przez lekarzy z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich i dopóki nie będzie takiej konieczności, mogą pozostać w naszym szpitalu - dodał ordynator.
Stan czterech innych górników leżących w tym szpitalu jest o wiele lepszy. - Każdy z nich jest przytomny, rozmawia i jest w kontakcie z rodziną - powiedział dr Kijonka. Największym problemem w przypadku tej czwóki górników jest obecnie „ciężki uraz psychiczny”. - Nasi psycholodzy pracują nad ich psychiką - dodał lekarz. Według niego, rekonwalescencja tych osób „będzie długoterminowa i potrwa miesiące”.
Inne szpitale
Pozostali ranni karetkami i śmigłowcami LPR trafiali do Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu (4), a także do szpitali w Rudzie Śląskiej (5), Bytomiu (1), Siemianowicach Śląskich (3), Chorzowie (2) oraz Łęcznej na Lubelszczyźnie (1).