fot: kopalniasrebra.pl
Ze względów oszczędnościowych tradycyjną szolę zastąpi w zabytkowej kopalni srebra w Tarnowskich Górach ina winda
fot: kopalniasrebra.pl
Do tej pory zwiedzający zjeżdżali na dół w górniczej klatce, którą wprawiała w ruch tradycyjna maszyna wyciągowa. Droga nie był długa, bo tarnogórskie wyrobiska ciągną się na głębokości 40 metrów. Ale jazda prawdziwą górniczą szolą i tak robiła wrażenie.
Od początku kwietnia (do tego czasu kopalnia będzie zamknięta) zastąpi ją zwykła winda i wciągarka. Powodem jest fakt, że turystyczna atrakcja traktowana jest jak normalna kopalnia i Wyższy Urząd Górniczy nakazał przerobić hamulce maszyny wyciągowej na elektroniczne.
- Okazało się, że taka przeróbka jest bardzo kosztowna. Na dodatek, kiedy wzięliśmy pod uwagę rosnące ceny prądu, wyszło, że bardziej opłaca się zamontować zwykłą windę - wyjaśnia „GW” Marek Kandzia, prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, które zarządza kopalnią.
Rocznie kopalnia za prąd płaci ponad 100 tys. zł, a ceny energii są coraz wyższe. Nowa winda będzie zużywała o połowę mniej prądu (ale zamiast ośmiu osób zabierze 11). To poważna oszczędność dla stowarzyszenia, które bez żadnych dotacji utrzymuje kopalnię.