Podatki: od sklepów najpóźniej od 1 września

fot: ARC/Andrzej Bęben

Daninę od hipermarketów PiS zapowiadało w kampanii wyborczej, miała dotyczyć przede wszystkim zagranicznych sieci handlowych

fot: ARC/Andrzej Bęben

Wejście w życie podatku od handlu detalicznego od 1 sierpnia może być kłopotliwe, ale najpóźniej zacznie on obowiązywać od 1 września - mówi PAP szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk. Pod koniec roku zapadnie decyzja, czy będzie nowelizowany podatek bankowy.

Minister Kowalczyk pytany, czy uda się utrzymać zapowiadany na 1 sierpnia termin wejścia w życie podatku od sklepów, odpowiedział:

- Teraz gospodarzem tego projektu jest Sejm. Mam nadzieję, że na najbliższym posiedzeniu Sejm tę ustawę uchwali, trafi ona do Senatu, a pod koniec lipca - z ewentualnymi poprawkami Senatu - wróci do Sejmu, potem do podpisu prezydenta. Czy wejdzie od 1 sierpnia? Może być to kłopotliwe, ale najpóźniej zacznie obowiązywać od 1 września (...).

Dopytywany o kolejne opóźnienia wejścia tych przepisów w życie, tłumaczył:

- To trudna sprawa, oczywiście mogę żałować, że podatek ten nie został wprowadzony szybko i energicznie, ale staraliśmy się konsultować tę propozycję przede wszystkim z handlowcami. Pierwotne założenie, które mieliśmy - opodatkowania w zależności od powierzchni - zostało w toku konsultacji skrytykowane przez większość podmiotów. To spowodowało zmianę koncepcji. Kryterium powierzchni zastąpiliśmy kryterium obrotu.

W opinii ministra sytuację skomplikowało też to, że pierwszy projekt autorstwa MF za ostro szedł w kierunku uszczelnienia - pod rygory ustawy podciągnięto mnóstwo przedsiębiorstw, które łączy tylko znak, np. Społem. Wzbudziło to gwałtowne protesty. Zapytany, czy to spowodowało dodatkowe opóźnienie w przygotowaniu tych przepisów, skomentował:

- MF było bardzo gorliwe, jeśli chodzi o uszczelnienie systemu, spowodowało to nieporozumienie i trzeba było się z tego wycofać. Jednak tego, że zmienialiśmy koncepcję, nie postrzegam jako dowodu na naszą słabość - prawo jest dla podmiotów, które są nim objęte, chcieliśmy więc uwzględnić ich racje. Trwało to co prawda długo, ale zdecydowana większość handlowców jest z obecnego kształtu tego podatku zadowolona.

Na pytanie, czy możemy się spodziewać nowelizacji innego, obok podatku od marketów, sztandarowego projektu PiS z ostatniej kampanii wyborczej, czyli podatku bankowego, Kowalczyk odpowiedział:

- Za wcześnie na ocenę, wiem, że wpływy są nie takie jak zakładano, ale to nie znaczy, że trzeba natychmiast nowelizować. Trzeba poczekać aż miną dwa-trzy kwartały - pod koniec roku będzie można zdecydować, czy nowelizujemy czy nie.

Podatek bankowy wszedł w życie 1 lutego br. Jego stawka wynosi 0,44 proc. od wartości aktywów. MF w czerwcu szacowało, że w 2016 r. wpływy z podatku bankowego wyniosą 4 mld zł. Ustawa budżetowa przewiduje, że do końca roku wpływy te powinny wynieść 5,5 mld zł.

Nad projektem ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej pracuje obecnie Sejm. Propozycja zakłada wprowadzenie dwóch stawek tego podatku - 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie.

Przedmiotem opodatkowania będzie przychód ze sprzedaży detalicznej, czyli sprzedaży dokonywanej na rzecz konsumentów (osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych). Przychód ze sprzedaży detalicznej nie będzie obejmował należnego podatku VAT. W podstawie opodatkowania nie będzie uwzględniana sprzedaż na rzecz przedsiębiorców. Projekt nie przewiduje opodatkowania sprzedaży dokonywanej przez internet.

Daninę od hipermarketów PiS zapowiadało w kampanii wyborczej. Miała dotyczyć przede wszystkim zagranicznych sieci handlowych.

Pierwszą wersję podatku MF przedstawiło 2 lutego br. Zakładała ona, że podatek miał mieć dwie zasadnicze stawki. Stawka 0,7 proc. miała obciążać przychód nieprzekraczający w danym miesiącu kwoty 300 mln zł. Stawka 1,3 proc. miała być płacona od nadwyżki przychodu ponad 300 mln zł w miesiącu. Inne stawki podatku od sprzedaży miały obowiązywać w soboty, niedziele i święta - 1,3 proc. (dla uzyskujących przychód poniżej 300 mln zł miesięcznie) oraz 1,9 proc. (powyżej tego progu). Kwota wolna od podatku miała wynosić 1,5 mln zł miesięcznie (18 mln zł rocznie).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.

Osoby między 18 a 20 rokiem życia zadłużone na niemal 100 mln zł

Niemal 100 mln zł to łączna kwota długów ponad 31 tys. osób między 18 a 20 rokiem życia - wynika z danych BIG InfoMonitor. Niemal połowa tej kwoty to zobowiązania pozakredytowe, np. mandaty za jazdę na gapę, czy nieopłacone rachunki za telefon lub internet.