Po katastrofie w kopalniŚląsk\": Pierwsi ranni wstali z łóżek
W oddziale intensywnej opieki medycznej leczonych jest nadal dwóch górników. Jeden z nich został po raz drugi intubowany. Lekarzom nie udało się na razie nawiązać z nim kontaktu. Poparzenia objęły 60 proc. jego ciała.
Wszyscy hospitalizowani górnicy mają poparzone drogi oddechowe. Jak przyznał dr Nowak, u tych pacjentów, u których można było zastosować leczenie hiperbarią, stan zdrowia wyraźnie się poprawił. Poza tym lekarze walczą z infekcjami, które zwykle pojawiają się przy tak rozległych urazach i prowadza rehabilitację.
Dyrekcji szpitala udało się wreszcie zapewnić im łóżka wraz z materacami przeciwodleżynowymi. Producent zgodził się je wydzierżawić na okres leczenia szpitalnego.
- Sądzę, że po dwóch, trzech tygodniach będziemy mogli pierwszych pacjentów wypuścić – zapowiedział Marian Nowak przyznając, że jest niewielka grupa górników, którzy już wyszli za pierwszy spacer. Nie ma jednak możliwości, by ktokolwiek spoza personelu medycznego i najbliższych kontaktował się z nimi.
- Mamy do czynienia z dużym obciążeniem psychicznym zarówno u samych górników, jak również u ich rodzin. Potrzebujący korzystają z pomocy psychologicznej – podkreślił szef siemianowickiej oparzeniówki.
Według lekarzy, ocaleli z katastrofy górnicy będą mogli w przyszłości wrócić do całkowicie normalnego życia.