Jak uelastycznić pracę kopalń, które już teraz są zasypane węglem?

fot: Maciej Dorosiński

Rosnące zwały to obecnie jeden z kluczowych problemów, z którym musi sobie poradzić Ministerstwo Przemysłu oraz węglowe spółki

fot: Maciej Dorosiński

Brak odbiorów węgla przez energetykę oraz rynek nasycony towarem z importu powoduje, że polskie kopalnie są zasypane węglem. Częściowym rozwiązaniem tego problemu może być rozbudowa przykopalnianych zwałowisk. Takie inwestycje realizują Południowy Koncern Węglowy i Lubelski Węgiel Bogdanka.

Rosnące zwały to obecnie jeden z kluczowych problemów, z którym musi sobie poradzić Ministerstwo Przemysłu oraz węglowe spółki. Powody takiego stanu są dwa. W pierwszej kolejności to ogromny import węgla w ciągu ostatnich dwóch lat. 2022 rok był pod tym względem rekordowy – wtedy do Polski przyjechało ponad 20 mln t węgla z importu. W 2023 roku sytuacja była tylko niewiele lepsza – import wyniósł niespełna 17 mln t. Poprzedni rząd w obliczu kryzysu związanego z wojną w Ukrainie kupował co się da i ile się da. W efekcie zamiast sortymentów grubych, których brakowało na rynku, do Polski przypłynęły miliony ton miałów energetycznych, które w dostatecznym stopniu są produkowane przez nasze rodzime kopalnie. W tym miejscu pojawia się drugi powód problemu, który jest pochodną pierwszego – polskie elektrownie z powodu zalania rynku węglem przestały odbierać surowiec z krajowych kopalń.

W efekcie na koniec 2023 roku na przykopalnianych zwałach znajdowało się niespełna 4,2 mln t – dla porównania rok wcześniej było to 2,2 mln t. Natomiast według danych zgromadzonych przez Instrat zapasy elektrowni to kolejne 8,5 mln t.

O ciężkiej sytuacji, która może sparaliżować, a nawet zatrzymać pracę kopalń, mówili niedawno związkowcy z Polskiej Grupy Górniczej. O trudnej sytuacji słychać też w innych kopalniach.

– Wiadomo, że sytuacja kopalń w całym kraju jest bardzo trudna – zarówno u nas, jak i na Śląsku. Przyczyną braku odbiorów z polskich kopalń jest importowany węgiel oraz gigantyczny wzrost produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Bogdanka była i w dalszym ciągu chce być najlepszą kopalnią w Polsce, ale niestety my też borykamy się z problemem dotyczącym odbiorów węgla przez energetykę – wskazał w połowie marca Jacek Świrszcz, przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce w Lubelskim Węglu Bogdanka.

LW Bogdanka to jedna ze spółek węglowych, która rozbudowuje składowisko węgla. Spółka wydała 3,38 mln zł na budowę związanej z tą inwestycją infrastruktury, jednak przedstawiciele LW Bogdanka nie informują o szczegółach inwestycji.

Więcej światła na tego typu inwestycję rzucił ostatnio Jacek Pytel, prezes Południowego Koncernu Węglowego (dawniej Tauron Wydobycie). Jak wskazał, rozbudowa zwałowisk jest realizowana przede wszystkim w kopalni Sobieski, a także w kopalni Janina, i ma na celu uelastycznić pracę zakładów oraz zapewnić ich sprawne funkcjonowanie.

– Generalnie zwałowanie węgla to jest pewnego rodzaju anomalia, bo to, co wychodzi, powinno być od razu po przeróbce sypane do wagonów i wyjeżdżać do odbiorców. Niestety czasem tak jest, że trzeba ten węgiel odłożyć na zwałowisku. Widząc, że mamy techniczne i dokumentacyjne możliwości składowania na zdecydowanie niższym poziomie niż nasze potrzeby, wydaliśmy pewne środki i doprowadziliśmy do znacznego zwiększenia możliwości składowania – wskazał prezes Pytel.

Jak się okazuje, rozbudowa placów składowych węgla to rozległa inwestycja, która nie polega jedynie na wygrodzeniu dodatkowego terenu. W przypadku kopalni Sobieski chodzi o zwiększenie pojemności zwałów z 72 500 t do 300 000 t i obejmuje powiększenie placów składowych miału z powierzchni 18,5 tys. mkw. do powierzchni 42 tys. mkw., budowę nowego placu składowego dla groszków i mułu o nawierzchni betonowej, wygrodzenie części placu przeznaczonego do składowania mułu murem oporowym, wykonanie drogi dojazdowej do placu składowego dla groszków i mułu o nawierzchni betonowej oraz wykonanie drogi przeciwpożarowej wokół nowych placów, instalacji oświetleniowej, monitoringu oraz odwodnienie placów.

Były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski zgadza się, że rozbudowa zwałowisk pozwala uelastycznić sytuację rynkową kopalń, ale nie rozwiązuje najistotniejszego problemu.

– Trzeba jednak pamiętać, że manipulacja zwałami to na dłuższą metę nie jest sposób na rozwiązanie problemu, bo tak naprawdę jego genezą są rosnące koszty i konkurencja węgla z importu – przypomina Markowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grzegorz Wrona: Odpowiedzialna transformacja wymaga aktywnego właściciela

Transformacja polskiego górnictwa nie jest procesem, który rozpoczął się dziś. Kierunek zmian został wyznaczony już kilka lat temu wraz z podpisaniem w 2021 roku Umowy Społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. Dokument ten określił harmonogram funkcjonowania poszczególnych kopalń do 2049 roku i stworzył podstawy do prowadzenia zmian w sposób przewidywalny zarówno dla pracowników, jak i całej gospodarki - podkreśla Grzegorz Wrona, wiceminister aktywów państwowych.

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.

Samorządy pięciu województw i największych miast wspólnie domagają się gwarancji unijnego wsparcia po 2027 r.

Przedstawiciele regionów przejściowych i warszawskiego stołecznego – województw mazowieckiego, dolnośląskiego, pomorskiego, śląskiego i wielkopolskiego oraz Warszawy, Gdańska, Katowic, Poznania i Wrocławia – przyjęli wspólne stanowisko w sprawie przyszłych zasad finansowania polityki spójności UE. Samorządy chcą, by w perspektywie 2028–2034 nie zabrakło adekwatnych środków dla regionów, które statystycznie „awansują”, ale wciąż mają duże potrzeby inwestycyjne.