PIG: wizyta Prezydenta RP
fot: Archiwum Kancelarii Prezydenta
W głównej Sali Muzeum Geologicznego Prezydenta powitał „Dyzio” – czyli opierzony dinozaur
fot: Archiwum Kancelarii Prezydenta
Trzy tygodnie po uchwaleniu przez Sejm nowej ustawy „Prawo geologiczne i górnicze” Prezydent RP – Bronisław Komorowski w dniu 19 maja złożył wizytę w Państwowym Instytucie Geologicznym (PIG) w Warszawie.
Od strony organizacyjnej i medialnej jest to pozornie taka sama wizyta, jak każda inna. Tak jednak nie jest. Przede wszystkim dlatego, że w ogóle od chwili powstania PIG w 1919 roku, są to pierwsze tego rodzaju odwiedziny. Nigdy dotąd głowa państwa nie przybyła do tego Instytutu. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że zasługi PIG dla państwa polskiego są ogromne. Choćby już z tego powodu odwiedziny takie są uzasadnione. Wystarczy tu wspomnieć o odkryciu przez PIG złóż rud miedzi na Dolnym Śląsku (KGHM), Lubelskiego Zagłębia Węglowego (LZW - KWK Bogdanka)), czy też złoża siarki w rejonie Tarnobrzegu. Dzięki odkryciom licznych złóż węgla brunatnego na jego podstawie powstał ogromny krajowy kompleks paliwowo – energetyczny. Ostatnio pracownicy PIG pilotują poszukiwania gazu łupkowego, który może uniezależnić nas od importu tego surowca energetycznego.
Zaskoczenie
Od początku nowego wieku trwa mniej lub bardziej żywa dyskusja nad reformą PIG. Jednym z jej powodów jest blisko stu letni jej żywot, stosunkowo mało zmieniany. Ostatnie propozycje oddzielenia służby geologicznej od funkcji badawczo – naukowych tego Instytutu zostały odrzucone. Tymczasem niebezpieczeństwo dla jego dalszego trwania, powstało nagle i przez całkowite zaskoczenie. Stała się nim nowa ustawa „Prawo geologiczne i górnicze”. Mimo, że nie weszła ona jeszcze w życie, to jej zapisy podcinają finansowe podstawy istnienia PIG. Oto artykuł 140 tej ustawy odmiennie niż poprzednio rozdziela dochody powstające z opłaty eksploatacyjnej. Opłatę tę od każdej wydobytej tony surowca wpłacają na konto Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska (NFOŚ) wszyscy przedsiębiorcy wydobywający kopaliny. Jej poprzedni podział w proporcji 40 procent dla NFOŚ i 60 procent dla gmin pozwalał na utrzymanie z środków NFOŚ prac badawczych PIG. Obecnie przyznano 90 procent tych funduszy dla gmin. Sytuacja ta nie pozwala na przekazywanie do PIG żadnych pieniędzy na badania i poszukiwania surowców na terenie kraju.
Nie zorientowani w sprawie politycy twierdzą, że zadania te przejmą gminy, które przejęły 90 procent tych funduszy. Jest to twierdzenie śmieszne. Gminy nie dysponują tej klasy kadrą naukową, ani nie są zainteresowane jakimiś poszukiwaniami poza własnym terytorium. Na decyzji tej straci państwo jako całość. Konkretniej PIG może będzie istniał dalej, ale już tylko jako atrapa i wspomnienie dawnych swoich dni chwały i sławy. Paradoksem politycznym jest fakt, że odpowiedzialny za kształt tego prawa Główny Geolog Kraju nie miał w tej sprawie nic do powiedzenia i został przez polityków całkowicie zaskoczony ich decyzjami. Nie ulega wątpliwości, że oprócz wszystkich kurtuazyjnych powodów tej wizyty sprawy dalszego istnienia PIG i możliwości „poprawienia” niefortunnych zapisów w ustawie były istotnymi powodami dla zaproszenia głowy państwa.
W wąskim gronie
Oficjalnie nic z tych rzeczy. Pretekstem do wizyty prezydenta była 92 rocznica powołania Instytutu. Przy tej okazji zapoznał się on z oryginalnymi zbiorami gadów jurajskich i otworzył wystawę najstarszych na Ziemi czworonogów, które wyszły na ląd w Górach Świętokrzyskich. O tym, że coś jednak jest na rzeczy bardzo oględnie wspomina komunikat z tej wizyty ogłoszony na stronach internetowych PIG. Prezydent po przybyciu do instytutu najpierw spotkał się „w wąskim gronie” z przedstawicielami kierownictwa i administracji tej placówki. Na spotkaniu tym dyrektor prof. Jerzy Nawrocki przedstawił multimedialną prezentację poświęconą historii Instytutu. Omówił też najważniejsze bieżące kierunki jego działalności.
Przedstawił też żywo interesujący Prezydenta stan badań nad złożami gazu łupkowego. W rotundzie Biblioteki Geologicznej Prezydent zapoznał się z najcenniejszymi starodrukami oraz z cudem uratowanymi w czasie okupacji okazami geologicznymi. W głównej Sali Muzeum Geologicznego Prezydenta powitał „Dyzio” – czyli opierzony dinozaur, który szczerzy kły w centralnej części tego pomieszczenia.
Przemówienie
Jak jednak wynikało z pierwszych słów przemówienia, to Muzeum Prezydent dobrze zna. Wielokrotnie w nim bywał z dziećmi, w czasach gdy mieszkał na Mokotowie. Wspominał, że ten gmach, pełen sekretnych zakamarków i dziwnych okazów, zachęcał go do zgłębienia tajemnic przyrody i marzeń. Jak stwierdził, to właśnie takie marzenia i ambicje znalezienia się wśród społeczeństw nowoczesnych i bogatych dzięki swym zasobom naturalnym legły u podstaw utworzenia Instytutu w 1919 roku.
Prezydent podziękował za te 92 lata służby dla kraju. Wyraził podziw dla konsekwentnej pracy wielu pokoleń geologów, dążących do tych samych co przed laty celów, bez którego to wysiłku niemożliwe byłoby stworzenie dzisiaj podstaw do budzącej takie nadzieje eksploatacji łupków gazonośnych. W dalszej części swego wystąpienia Prezydent stwierdził, że Państwowy Instytut Geologiczny to „kawał” historii polskich ambicji, marzeń o bogactwie i nowoczesności. Nieprzypadkowo powstał jako pierwszy instytut tego typu w Polsce po odzyskaniu niepodległości decyzją Sejmu Ustawodawczego - powiedział podczas uroczystości Prezydent. Zaznaczył, że wtedy jako naród szukaliśmy swojego miejsca w kręgu nowoczesnych państw.
- Stąd też idea szukania tego, co może przysporzyć bogactwa i zamożności całemu społeczeństwu i państwu - dodał prezydent. Podkreślił, że dzisiaj w dalszym ciągu szukamy "szans na realizację naszych, polskich marzeń". Jak mówił, Instytut - tak jak Polska - przeżywał lepsze i trudniejsze okresy, ale zawsze działał skutecznie.
- Czasem konieczne są prace wymierzone nawet w odległą przyszłość. Czasami potrzebna jest praca nawet nie jednego pokolenia geologów, aby doszło do spożytkowania osiągnięć i odkryć - zauważył.
Prezydent zwrócił uwagę, że dziś wszyscy żyjemy nadziejami na to, że wspomożemy Polskę poprzez odkrycie nowych złóż naturalnych.
- To prace PIG dały podstawy do tego, że dzisiaj poważne firmy komercyjne szukają szans na eksploatację gazu łupkowego - podkreślił Bronisław Komorowski.
Dodał, że podczas spotkania z dyrektorem PIG prof. Jerzym Nawrockim z uwagą wysłuchał informacji o tym, w jaki sposób Instytut angażuje się w prace nad stworzeniem mapy zagrożeń osuwiskami.
- To jest też wielkie wyzwanie, które jest elementem reagowania na bieżące trudne i bolesne doświadczenia - zaznaczył prezydent.
Surowce w górę
Dwadzieścia lat temu wydawało się, że górnictwo i jego surowcowe zaplecze skazane jest na wegetację i stopniową likwidację. Wzorem miało być zlikwidowane górnictwo Belgii i Francji oraz idące tą samą drogą górnictwo Wielkiej Brytanii i sąsiednich Niemiec. Tymczasem światowy kryzys finansowy z 2008 roku oraz kolejne klęski klimatyczne i sejsmiczne w Australii oraz w Japonii spowodowały, że cena węgla kamiennego osiągnęła od dawna nie notowany poziom. Wiadomo, że polski budżet jest dziurawy i potrzebuje silnych zastrzyków gotówki. Przykładem w tym względzie jest KGHM, gdzie mimo ogromnych trudności dochody są ogromne. Aktualnie wszystkie kopalnie węgla kamiennego i brunatnego są dochodowe. Prowadzona przeciw nim kampania ograniczenia ich zużycia powoli traci swój początkowy rozpęd.
Do polityków coraz bardziej dociera fakt, że na surowcach można tak samo zarabiać, jak na każdym innym biznesie. W konsekwencji tych wydarzeń okazało się, że przykład pod tym względem czołowych krajów UE jest przestarzały i pochodzi z innej epoki. Przemysł związany z górnictwem i surowcami powoli i mozolnie zaczyna odrabiać straty jakie poniósł on w wyniku prowadzonej od 1989 roku jego restrukturyzacji.
Sygnałem potwierdzającym ten stan rzeczy jest też ostatnia wizyta premiera na Górnym Śląsku. Odwiedził on powracających do zdrowia górników KWK „Krupiński” i zainteresował się stanem górnictwa węgla kamiennego na tym terenie.
Inne rozwiązanie
Wracając do wizyty Prezydenta w PIG trzeba ją przyjąć z uznaniem. Podobnie jak wychodzące jej naprzeciw starania samej zainteresowanej tą wizytą instytucji. Czy w jej wyniku uda się ocalić PIG? Jest to wielce wątpliwe. Nie dlatego, że Prezydent nic w tej sprawie nie zrobi. Raczej przeciwnie, będzie zainteresowany utrzymaniem instytucji pomnażania majątku państwa polskiego.
Być może, że rządowo-prezydenckie uzgodnienia zaowocują jednak nową jakością, która będzie kontynuować dzieło PIG. Uchwalone i niekorzystne prawo nie da się już zmienić. Można jednak znaleźć inne, równie korzystne, a może nawet lepsze rozwiązanie. I wszystko na to wskazuje, że tak się stanie.