Park Śląski: kolejka dłuższa i z parowozami

fot: Andrzej Bęben/ARC

Mająca półwieczną historię kolejka wąskotorowa należy do największych atrakcji kilkusethektarowego Parku Śląskiego

fot: Andrzej Bęben/ARC

Działająca w Parku Śląskim kolejka wąskotorowa w połowie przyszłego roku wydłuży się ponad dwukrotnie - do ok. 2,5 km. Ruszył właśnie przetarg na pierwszy z nowych odcinków. Najprawdopodobniej wiosną na parkowy tor wyjedzie też pierwszy z dwóch pozyskanych dla kolejki parowozów.

Mająca półwieczną historię kolejka wąskotorowa należy do największych atrakcji kilkusethektarowego Parku Śląskiego, na którego terenie znajdują się też m.in. wesołe miasteczko, zoo, planetarium i stadion. W poprzednich latach kolejka, której trasa liczyła ok. 4,2 km, przestała jednak jeździć ze względów bezpieczeństwa.

W swój pierwszy kurs po gruntownej odbudowie kolejka ruszyła 19 czerwca ubiegłego roku. Udostępniono wówczas liczący nieco ponad kilometr odcinek od stacji Wesołe Miasteczko do przystanku Zoo, w pobliżu którego mieści się też zajezdnia. Już wtedy władze parku zapowiadały odbudowę kolejnych odcinków toru; teraz poinformowały o przetargu na pierwszy z nich.

Ostatnie prace przy kolejce miały znacznie szerszy zakres. W 2012-2013 r. zdemontowano całe zdezelowane torowisko o rozstawie szyn 900 mm, zaprojektowano nową trasę i rozpoczęto budowę pierwszego odcinka nowego toru (w częściej spotykanym rozstawie 785 mm, co umożliwiło m.in. sprowadzenie atrakcyjniejszego taboru). Ten etap prac kosztował 2,4 mln zł.

Obecnie rozbiórka nie będzie już potrzebna. - Wykonawca będzie musiał zrobić nową podbudowę, odwodnienie, podkład i położyć tory. Prace powinny zakończyć się na przełomie maja i czerwca przyszłego roku - powiedział dyrektor ds. ekonomicznych i rozwoju Parku Śląskiego Tomasz Kaczmarek. Wyremontowana zostanie też stacja Planetarium - przy restauracji Villa Gardena.

Wybranym w konkursie operatorem kolejki zostało w ubiegłym roku Przedsiębiorstwo Kolejowe Eurolok, prowadzone przez pasjonata kolejnictwa Jarosława Łuszcza. Od kilku lat Łuszcz jest naczelnikiem zabytkowej stacji kolei wąskotorowej w Rudach koło Raciborza - części dawnej kolejki z Gliwic pod Racibórz. W ostatnich latach stację w Rudach odnowiono, a turystyczne pociągi kursują do pobliskich stacji.

Teraz Łuszcz czeka na wydłużenie trasy w Parku Śląskim. - Dla nas to być albo nie być - ocenił operator. - Z niecierpliwością czekamy, aż trasa zostanie wydłużona do ponad dwóch kilometrów. To zdecydowanie podniesie naszą atrakcyjność - uznał.

Czekając na wydłużenie parkowej trasy Łuszcz stara się rozszerzyć ofertę kolejki. Od kwietnia trwa gruntowny remont lokomotywowni, po którym zostanie ona udostępniona być może jeszcze w listopadzie. Operator wymienił tam m.in. okna i ogrzewanie. Tworzy też wystawę złożoną z 1,2 tys. modeli kolejowych i kino, w którym zamierza pokazywać filmy o tematyce kolejowej.

- W tygodniu z ofert zajęć edukacyjnych będą korzystać przedszkola i szkoły, a w weekendy osoby indywidualne. Zainteresowanie takim miejscem będzie spore - zakłada Łuszcz. - Chcemy, aby uczestnicy mogli też sklejać modele. Wśród nich nie zabraknie takich, które kursują po Parku Śląskim - zapowiedział.

Operator parkowej wąskotorówki zamierza jeszcze wyremontować peron lokomotywowni. Miałyby się tam znaleźć m.in. odrestaurowana kasa biletowa z lat 50. ubiegłego wieku, semafor, dyżurny ruchu oraz symulator jazdy elektrowozem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.