Papież Leon XIV, jakiego dotąd nie poznaliśmy

fot: Urszula Rzepczak

fot: Urszula Rzepczak

Leon XIV ma wszystkie swoje wystąpienia dobrze przygotowane i rzadko zmienia
wcześniej przygotowane teksty. Tym razem tak się właśnie stało. Jego słowa nie tylko
wybrzmiały, ale wręcz zagrzmiały.
Na czas wakacji papieskich świat się nie zatrzymał, a sytuacja na Bliskim Wschodzie stawała
się coraz bardziej napięta i krytyczna aż do dnia, kiedy ostrzelano jedyną parafię katolicką w
Gazie. Od odłamków uszkodzonej fasady zginęło troje ludzi przebywających na terenie
kościoła. Przeżył, choć został lekko ranny, proboszcz parafii, wieloletni misjonarz, i to on
powiadomił służby dyplomatyczne Watykanu o ostrzale.

Dzień później do przebywającego w Castel Gandolfo papieża zadzwonił premier Izraela, Benjamin Netanjahu, z informacją, że
kościół ostrzelano przez pomyłkę i zapewnił, że sprawę wyjaśni śledztwo. Wedle komunikatu
Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, papież w rozmowie zaapelował o negocjacje,
zawieszenie broni i zakończenie wojny i podkreślił, że jest zaniepokojony dramatyczną sytuacją
humanitarną ludności Gazy, zwłaszcza dzieci, osób starszych i chorych. Zażądał ochrony miejsc
kultu. Komunikat był standardowym przekazem Watykanu w sytuacjach, gdzie wymagany i
stosowany jest stonowany język dyplomacji, który dla przeciętnego zjadacza chleba może
wydawać się mało dosadny. Takimi prawami rządzi się jednak dyplomacja.
Tym razem jednak historia miała swój dalszy ciąg, bo po pierwsze ucierpiała świątynia katolicka,
a po drugie – i to wydaje się przełomem w tej sprawie – do Gazy pojechał łaciński patriarcha
Jerozolimy. Kardynał jest postacią znaną (to jeden z „papabili" poprzedniego konklawe). Wraz z

Pierbattista Pizzaballą był w Gazie w ramach wyrazu solidarności zwierzchnik grecko-
prawosławnego patriarchatu Jerozolimy Teofil III. W świat poszedł obraz tej 48-godzinnej wizyty

i wywarł wrażenie nawet na tych, którzy „bombardowani" krótkimi informacjami w dziennikach
stali się niemal obojętni, wypierając z wyobraźni obrazy. W późniejszych wypowiedziach
kardynał Pizzaballa podkreślał, że koczujący tam w namiotach nie mają dokąd uciec i że
sytuacja moralnie jest nieakceptowalna. Zdjęcia agencyjne ukazywały aktualny obraz miasta.
Mojemu pokoleniu kojarzy się on z obrazem stolicy po Powstaniu Warszawskim w 1944 roku.
Łaciński Patriarcha Jerozolimy, który wielokrotnie odwiedzał wcześniej te tereny, tym razem
powiedział, że dotąd nie widział tam tylu zniszczeń i tak wielkiej przestrzeni pełnej namiotów, w
których w bardzo złych warunkach mieszkają ci, którzy potracili domy.

Trzy dni po ostrzale, 20 lipca, po modlitwie Anioł Pański głos zabrał papież. I to właśnie o tym
jego wystąpieniu piszę w pierwszym zdaniu tego felietonu. Podkreślił, że to jeden z wielu
ataków militarnych wojska izraelskiego wymierzonych przeciwko ludności cywilnej i miejscom
kultu, wezwawszy do zaprzestania wojny, niemal wykrzyczał „Ponawiam apel o natychmiastowe
zakończenie barbarzyństw tej wojny". Leon XIV wezwał też międzynarodową społeczność do
obserwacji przestrzegania prawa humanitarnego i respektowania obowiązku ochrony ludności
cywilnej i bezpardonowego stosowania przymusowych przesiedleń ludności oraz stosowania
kar zbiorowych. Media włoskie w komentarzach przypomniały, że Izrael zabiega o amerykańskie
wsparcie w deportacji Palestyńczyków z Gazy, mimo sceptycyzmu Białego Domu. Coraz
częściej w tej sprawie zaczął się też wypowiadać watykański sekretarz stanu, kardynał Pietro
Parolin. Jego wypowiedzi były dosadne, choć oparte na języku dyplomacji. Stwierdził jednak, że
„biorąc pod uwagę, jak bardzo chrześcijanie są siłą moderującą na Bliskim Wschodzie i w
relacjach między Palestyńczykami a Żydami, mogło pojawić się pragnienie wyeliminowania
każdego elementu, który mógłby pomóc w osiągnięciu rozejmu, a następnie pokoju".

Sytuacja w regionie jest bardzo skomplikowana. Dziś pochylamy się nad niesprawiedliwym
losem miliona Palestyńczyków żyjących w skrajnie tymczasowych warunkach w nadmorskim
pasie Gazy, czy losem okaleczonych dzieci w szpitalach bez lekarstw. Ale też przed dwoma laty
byliśmy targani wściekłością i niemocą po rzezi 1200 Izraelczyków i pojmaniu i wywiezieniu do
Strefy Gazy 250 innych, z których wielu nie wróciło do domu. Sytuacja wymaga stanowczości ze
strony międzynarodowej dyplomacji, w tym także watykańskiej. Jednak zaciekłość w regionie
się nasila, a działaniami obu stron kieruje chęć odwetu.
Urszula Rzepczak

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ta wiedza może uratować życie. Krajowy Trening Pierwszej Pomocy w szpitalu MSWiA w Katowicach

Jak się zachować gdy ktoś nagle stracił przytomność, jak przeprowadzić resuscytację krążeniowo-oddechową czy jak skutecznie zatamować silny krwotok lub użyć defibrylatora AED – tego i innych umiejętności, które mogą uratować życie będzie się można nauczyć podczas pierwszego Krajowego Treningu Pierwszej Pomocy w szpitalu MSWiA w Katowicach.

GPW jako infrastrukturalny fundament Metropolii GZM. Rola wody w rozwoju miast i biznesu

W dyskusjach o rozwoju gospodarczym Górnego Śląska i Zagłębia najczęściej mówi się o ulgach podatkowych, uzbrojeniu działek czy sieci dróg. Rzadko jednak zauważa się czynnik krytyczny, bez którego żadna fabryka, strefa ekonomiczna ani osiedle mieszkaniowe po prostu nie mają prawa działać: stały i masowy dostęp do wody. W aglomeracji o tak gęstej zabudowie i specyficznej hydrogeologii, kluczową rolę technologiczną odgrywa Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów (GPW) S.A. w Katowicach – hurtowy dostawca, od którego zależy ciągłość funkcjonowania lokalnej gospodarki i samorządów.

„OZE-sroze. Węgla nam trzeba”, czyli kabaret posła Matusiaka

Poseł Grzegorz Matusiak znów postanowił o sobie przypomnieć w niekonwencjonalny sposób. W mediach społecznościowych umieścił nieco kabaretowe nagranie, w którym przekonuje, że „OZE-sroze” i „węgla nam trzeba”. Chyba zapomniał o tym za czyich rządów najbardziej spadło wydobycie węgla i zbudowano najwięcej OZE w historii Polski.

Sprawdź, jak nowoczesne technologie pomiarowe wpływają na efektywność przemysłową

Współczesne zakłady produkcyjne działają pod presją utrzymania wysokiej jakości, ograniczania przestojów oraz racjonalnego wykorzystania zasobów. Aby sprostać tym wymaganiom, przedsiębiorstwa coraz częściej inwestują w zaawansowane systemy pomiarowe, które dostarczają dokładnych danych o przebiegu procesów. Dzięki bieżącemu dostępowi do informacji można szybciej podejmować decyzje, skuteczniej reagować na odchylenia parametrów i lepiej kontrolować produkcję.