Jeszcze miesiąc temu dolar kosztował ok. 4,9 hrywny. Gdy zaczął się krach finansowy, hrywna spadła o ok. 20 proc. Uciekał kapitał zagraniczny, ciułacze wycofywali pieniądze z banków i wymieniali je na dolary - napisała gazeta.pl. Narodowy Bank Ukrainy próbował ratować walutę: na interwencję wydano prawie 2,5 mld dol. z liczących ok. 38 mld dol. rezerw i panikę udało się opanować. Ale tylko na chwilę. Wczoraj hrywna znowu zaczęła pikować. Bank Centralny nie bardzo wie, co robić. - Nie możemy poświęcić na interwencję całych naszych rezerw walutowych - tłumaczył szef doradców NBU Walerij Litwicki.
Rząd przesłał do parlamentu pakiet działań antykryzysowych, ale deputowani znowu się pokłócili i nie zdołali go przyjąć. Premier Julia Tymosznko pogroziła za to palcem właścicielom hut, którzy walczą o przetrwanie. Ceny stali padły na łeb, na szyję, ponad połowa ukraińskich pieców została wygaszona. Spośród pół miliona ludzi pracujących w hutach jedna trzecia może stracić pracę, choć na razie kierowani są głównie na bezpłatne urlopy.
- Rząd nie dopuści do masowych zwolnień - zapowiedziała Tymoszenko na spotkaniu z branżą. - Rok temu huty miały wysokie zyski, myślę, że macie dość pieniędzy, żeby uniknąć redukcji.
Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.