Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 158.54 USD (0.00%)

Srebro

85.45 USD (+0.09%)

Ropa naftowa

99.51 USD (+2.71%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.80%)

Miedź

5.84 USD (-0.72%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 158.54 USD (0.00%)

Srebro

85.45 USD (+0.09%)

Ropa naftowa

99.51 USD (+2.71%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.80%)

Miedź

5.84 USD (-0.72%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Pandemia uderzyła nie tylko w gospodarkę, ale również w kulturę

fot: Maciej Dorosiński

fot: Maciej Dorosiński

Orkiestra żyje wtedy, gdy gra, a tęsknota za koncertami i publicznością to jedna z głównych bolączek dla muzyków w czasie pandemii. Zasadniczym problemem są jednak finanse.

Bez przychodów górnicza orkiestra staje się bowiem kosztownym hobby. Trzeba przecież utrzymać miejsce prób – opłacić ogrzewanie, energię elektryczną, wodę. Muzycy mają nadzieję, że już niedługo wróci normalność, bo koncert online nie zastąpi nigdy tego na żywo. 


Nie chcą powtórzyć historii Balkana


Orkiestra KWK Wieczorek to jeden z najbardziej znanych zespołów tego typu w Polsce. Gra, choć kopalnia już nie fedruje. Wiekowy zakład od 2017 r. jest bowiem w stanie likwidacji. Przez lata jednak ukuła się tu pewna tradycja. Orkiestra w Barbórkę „funduje” mieszkańcom katowickiego Nikiszowca pobudkę, maszerując ulicami tego górniczego osiedla. Jest to pokazywane w całej Polsce, a także na świecie za pośrednictwem telewizji satelitarnej. Jak mówi kapelmistrz Andrzej Pisarzowski, trudno o lepszą reklamę dla Katowic i Nikiszowca. W ubiegłym roku niewiele by brakowało, aby ta tradycja została przerwana. 

– Udało się jednak dzięki Centrum Zimbardo, a także wskutek tego, że na Nikiszowcu nie odbył się jarmark świąteczny. Środki z centrum zostały nam przekazane i mogliśmy przemaszerować. Dla nas to zawsze wielka satysfakcja, aby zagrać tego dnia. To jest niepowtarzalny klimat, gdy widzi się tych ludzi w oknach – dzieci z rodzicami i dziadkami. To piękna rzecz. To trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Mam nadzieję, że w tym roku też to będzie możliwe – mówi kapelmistrz Andrzej Pisarzowski, który prowadzi orkiestrę od 31 lat.

Muzycy z Wieczorka w roku pandemii występowali okazjonalnie. Brak koncertów doprowadził do poważnych komplikacji. 

– Największym problemem jest to, że kopalnia, przy której przez tyle lat działała orkiestra, już nie istnieje. My jesteśmy formalnie podmiotem gospodarczym. Z wiadomych powodów nie mamy koncertów i tym samym nie mamy żadnych przychodów. Sami musimy utrzymywać lokal, płacić za media i inne sprawy. To jest na granicy naszej wytrzymałości – mówi kapelmistrz. Wskazuje też, że lokal, w którym odbywają się próby, jest w  opłakanym stanie. Jest w nim wilgoć, nie ma bieżącej wody. Znajduje się on w pokopalnianym budynku, którego właścicielem jest spółdzielnia mieszkaniowa.

– Wilgoć nie służy instrumentom, nutom i oczywiście nam. Wodę przywożę z domu w beczce. Jak to kontrastuje z tym, że Katowice są Miastem Muzyki UNESCO. Mamy NOSPR, mamy filharmonie czy teatry, ale nikt nie myśli o orkiestrze, która w tym roku ma 110-lecie i przetrwała trzy powstania, dwie wojny i jeszcze kilka innych rzeczy. Okazuje się, że teraz w tych czasach może upaść. Jeśli się rozleci i ludzie się rozejdą, będzie to nie do odtworzenia – mówi ze smutkiem. Warto dodać, że z orkiestry z likwidowanej kopalni Wieczorek wywodzą się czterej wykładowcy pracujący obecnie w akademiach muzycznych. 

– Jestem z tego bardzo dumny – mówi kapelmistrz Andrzej Pisarzowski, który przyznaje, że nie wie, jak to dalej będzie funkcjonować.

– Mam nadzieję, że nie powtórzy się taka historia jak z Balkanem (kolejką wąskotorową – red.). Zlikwidowano go, a teraz mądrzy ludzie mówią, że szkoda, że już go nie ma – stwierdza.


Publiczność jak tlen


Na brak koncertów wskazuje także szef i dyrygent orkiestry KWK Murcki-Staszic Grzegorz Mierzwiński.

– Jeśli coś się udaje zorganizować, to są to kameralne koncerty w mocno okrojonym składzie z zachowaniem reżimu sanitarnego. Oczywiście w tym całym okresie organizujemy się na próbach. Musimy być w gotowości. To, że mamy dyplomy, nic nie znaczy, bo w chwili wejścia na scenę one idą do szuflady. Każdy występ jest jak egzamin – wyjaśnia Mierzwiński. Przyznaje, że brak koncertów ma wpływ na kondycję finansową. Na szczęście jednak z miejscem prób nie ma problemów.

– Liczymy, że w miarę postępu ze szczepieniami to wszystko ruszy i że przed nami piękne lato pełne koncertów – mówi z nadzieją szef orkiestry KWK Murcki-Staszic.

Pandemia sprawiła, że wydarzenia kulturalne przeniosły się do sieci. W cyberprzestrzeni także pojawiły się orkiestry górnicze. 

– Koncerty online to dla nas zupełnie nowe doświadczenie. Nie ma tu takiego kontaktu z publicznością, jaki znamy z dotychczasowego grania. Trochę trudniej też o emocje. Trzeba przyznać, że dla każdego zespołu publiczność jest jak tlen. Jednak w tych nietypowych czasach udało się nam zagrać koncerty online. Pierwszy był pod koniec roku, potem kolejny zorganizowaliśmy w okresie karnawałowym. Do tego trzeba też zaliczyć kilka koncertów kolędowych, które były transmitowane przez parafie – mówi kapelmistrz Górniczej Orkiestry Dętej „Bytom” Dariusz Kasperek.

Zwraca też uwagę na problemy finansowe – bo jak nie ma grania, nie ma przychodów. 

– Jesteśmy jednak w tej dobrej sytuacji, że jako stowarzyszenie posiadamy swój własny budynek, w którym możemy organizować próby, ale on też wymaga utrzymania. Trzeba go ogrzać, zapewnić dostawy energii elektrycznej czy wody. Są jednak orkiestry, które korzystają z domów kultury, które obecnie są zamknięte. One w zasadzie nie mają jak funkcjonować. Samo granie w orkiestrze górniczej obecnie można określić wyłącznie w kategoriach hobby. Mamy jednak to szczęście, że są firmy, które nas wspomagają. Naszym głównym sponsorem jest Węglokoks Kraj, możemy także liczyć na wsparcie ze strony Węglozbytu. To dzięki nim byliśmy w stanie przetrwać – stwierdza kapelmistrz, który przyznaje, że on i jego muzycy nie mogą się doczekać, kiedy w końcu będą mogli zagrać w warunkach, jakie wszyscy pamiętamy z roku 2019.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.