Ostatnie miesiące okazały się sporym wyzwaniem dla załogi oddziału zbrojeniowo-likwidacyjnego GZL-1 R ruchu Rydułtowy

fot: ARC

Górnicy z oddziału GTRU-R ruchu Rydułtowy mają za sobą spore doświadczenie w wyzbrajaniu trudnych ścian

fot: ARC

Górnicy z oddziału robót zbrojeniowo-likwidacyjnych ruchu Rydułtowy kopalni ROW mogą odetchnąć z ulgą. Zakończyli z powodzeniem wyzbrajanie ściany III EE1, która eksploatowana była przez dwa minione lata. Zadanie było wyjątkowo skomplikowane ze względu na trudne warunki geologiczno-górnicze.

– Przede wszystkim mieliśmy do czynienia z bardzo wymagającym rejonem, gdzie załodze przyszło borykać się z II stopniem zagrożenia klimatycznego i dużą wilgotnością. Obowiązywał skrócony do sześciu godzin czas pracy. Poza tym nasze działania determinował stan techniczny obudów. Służyły poprzednio w kilku ścianach. Mieliśmy także do czynienia z trudnymi warunkami stropowymi – wylicza Zbigniew Czubak, kierownik robót górniczych ds. zbrojeń i likwidacji, przewozu dołowego i transportu.

Rabunek sekcji prowadzony był przy użyciu tzw. dwóch pilotów, innymi słowy, z zabezpieczeniem ścieżki likwidacyjnej ściany, w której pracuje załoga zatrudniona przy rabunku sekcji.

– Dwie sekcje obudowy zmechanizowanej ustawia się prostopadle do kierunku biegu ściany. Transport sekcji w likwidowanym kanale ściany odbywa się po sztucznym torze, zamontowanym na spągu wyrobiska. Niewiele kopalń stosuje tego rodzaju praktyki, ale u nas tylko w ten sposób możemy radzić sobie z podobnymi zadaniami, mając w szczególności na uwadze bezpieczeństwo pracy – dodaje Zbigniew Czubak.

Ostatnie miesiące okazały się sporym wyzwaniem dla załogi oddziału zbrojeniowo-likwidacyjnego GZL-1 R. Zdemontowanych na części zostało ponad 150 sekcji obudowy zmechanizowanej. Zwykle odbywa się to w tempie ośmiu sekcji na dobę. Tym razem było to o połowę mniej. Większość zdemontowanych ze ścian sekcji trafiła na powierzchnię, aby przejść niezbędne remonty.

Spore dystanse, które dzielą ściany od szybu wydobywczego, spowodowały konieczność korzystania przez kopalnię z aż 21 przenośników taśmowych o łącznej długości 8700 m i kolejnych sześciu zgrzebłowych o długości 120 m.

– Należało utworzyć stanowisko dyspozytora odstawy zbiorczej na dole. Do jego obowiązków należy kierowanie ruchem odstawy zbiorczej. Do obsługi przenośników niezbędnych jest obecnie jedenastu pracowników obsługi, sześciu cieśli ruchowych oraz dyspozytor na jednej zmianie wydobywczej. Uruchamianie większości przenośników następuje automatycznie. Dyspozytor obserwuje poprzez system monitoringu dołowego przesypy poszczególnych przenośników i ma możliwość zablokowania przenośników. To pozwoliło zmniejszyć obsadę pracowników niezbędnych do obsługi przenośników o około czterdziestu na dobę – tłumaczy Dawid Mikołajczuk, nadsztygar górniczy odpowiedzialny za odstawę zbiorczą w ruchu Rydułtowy kopalni ROW.

Na monitorach w dyspozytorni automatycznie wyświetlane są komunikaty dotyczące powodu postoju przenośnika. W przypadku wystąpienia usterki dyspozytor kieruje cieślę ruchowego wraz z pracownikiem obsługi do jej usunięcia.

Warto wspomnieć, że w ruchu Rydułtowy funkcjonują obecnie dwa podziemne retencyjne zbiorniki węgla na poziomie 800 przed skipem oraz na poziomie 1200. Gdy nastąpi zapełnienie zbiornika na poz. 1200, uruchomiona zostaje nitka przenośników odstawy, których płynny rozruch realizowany jest poprzez falowniki kierujące urobek do zbiornika na poziomie 800. To znacząco wpływa na oszczędność energii elektrycznej. Prędkość przesuwu przenośników zgrzebłowych zabudowanych pod zbiornikiem 1200 reguluje dyspozytor poprzez falownik w zależności od ilości nadawy kierowanej do tego zbiornika.

– Na nitce odstawy pomiędzy zbiornikami drobne prace konserwacyjne prowadzone są w trakcie zapełniania zbiornika na poz. 1200. Nie trzeba już poświęcać na te czynności całej ośmiogodzinnej zmiany. I znowu oszczędzamy czas i lepiej wykorzystujemy pracę załogi – podsumowuje Zbigniew Czubak.

Ruch Rydułtowy, podobnie jak większość zakładów górniczych w Polsce, boryka się z problemami kadrowymi. Zmiany organizacyjne w poszczegónych jednostkach kopalni były niezbędne dla jej obecnego funkcjonowania.

– Większość korzystnie wpłynęła na efektywność wykonywanych zadań produkcyjnych, poprawiając również wydajność pracy – zapewnia Jacek Jeszka, kierownik Działu Górniczego w ruchu Rydułtowy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zwiedzili EC Szombierki. To była gratka dla miłośników historii techniki i architektury

20 czerwca Bytomianie mieli okazję zobaczyć z bliska, jak postępują prace związane z rewitalizacją Elektrociepłowni Szombierki. Podczas II Dni Otwartych zorganizowanych przez Grupę Arche uczestnicy zwiedzili jeden z najcenniejszych zabytków poprzemysłowych w regionie i poznali plany dotyczące jego przyszłego zagospodarowania.

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.