Ostatnia wizyta Lecha Kaczyńskiego na Śląsku

Kaczynski lech zaloba GAL

fot: Jarosław Galusek

Agencja RIA-Nowosti podała, że ciało polskiego prezydenta RP Lech Kaczyński znaleziono na miejscu katastrofy samolotu

fot: Jarosław Galusek

Ostatnia z prezydenckich wizyt w naszym regionie miała miejsce 4 lutego. Była dłuższa niż poprzednie, szczególnie obfita w wydarzenia i inicjatywy.

 

Rozpoczęła się od złożenia kwiatów pod Pomnikiem-Krzyżem i wizyty w Muzeum-Izbie Pamięci Kopalni „Wujek”, po którym głowę państwa oprowadzał Krzysztof Pluszczyk, przewodniczący Komitetu Pamięci Górników.

 

Pluszczyk mówił potem, że największe zainteresowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego wzbudziły szyfrogramy, zalecające wprowadzenie stanu wojennego. Zatrzymał się także na dłuższą chwilę przed fotografiami górników poległych w „Wujku” w 1981 roku, przed rozbitymi przez ZOMO drzwiami z mieszkania Jana Ludwiczaka.

 

- Oddając cześć poległym i rannym uczestnikom akcji strajkowej, dziękuję tym, którzy są kustoszami pamięci tamtych wydarzeń – napisał wówczas prezydent w księdze pamiątkowej muzeum.

 

Lech Kaczyński spotkał się także z ratownikami górniczymi i medycznymi, biorącymi udział w akcji po katastrofie w kopalni „Wujek” Ruch „Śląsk”. Kilkunastu z nich odznaczył.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.